Dlaczego szeryf z Florydy wyłączył fotoradary z powodu niewłaściwego postępowania jednego z detektywów

20

„Jedno zepsute jabłko”. Tyle wystarczyło, aby wyłączyć automatyczne systemy czytników tablic rejestracyjnych firmy Flock Safety w całym hrabstwie na Florydzie.

Nie była to awaria systemu. Nie doszło do wycieku danych na dużą skalę. Był tylko jeden detektyw. Brandi Almany.

Pracowała w biurze szeryfa hrabstwa Sumter. Sprawuje tę funkcję od 2019 r., ale audyt wewnętrzny przyłapał ją na gorącym uczynku.

Ten incydent pokazuje, dlaczego organy ścigania ponownie rozważają kontrolę dostępu do systemów ALPR i jak kruche jest zaufanie do takich narzędzi.

Oto co się stało. Dlaczego jest to ważne?

Jak detektyw nadużył baz danych organów ścigania na Florydzie

23 lipca w logach coś wyglądało nie tak.

Audyt wewnętrzny zidentyfikował podejrzaną aktywność. Schemat ten nie był spójny z zgodnymi z prawem dochodzeniami kryminalnymi. Wyglądało to na osobistą inicjatywę.

Śledczy kopali głębiej. Odkryli, że Almani miał dostęp do trzech potężnych systemów:

  • Kompleksowy system informacji o sprawach (CCIS )
  • Baza danych informacji o kierowcach i pojazdach na Florydzie (DAVID )
  • Sieci automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych ALPR firmy Flock

Dlaczego? Żeby mieć oko na byłą żonę swojego męża.

Almani rzekomo sfabrykował uzasadnienia dochodzeń. Aby zamaskować swoje poszukiwania, posługiwała się numerami spraw spoza Biura Szeryfa. Celem było nadanie inwigilacji pozoru oficjalnego.

To działało przez jakiś czas. Dopóki audyt jej nie dogonił.

Teraz usłyszała zarzuty. Jeden zarzut uchybienia urzędowego. Trzy zarzuty przestępstw komputerowych.

Zarzuca się jej, że przekroczyła przysługujące jej uprawnienia do kontaktów. Fałszowała zapisy elektroniczne. Nieautoryzowane przeszukania ukrywała za fałszywymi dokumentami.

„Zarzucane działania naruszyły standardy profesjonalizmu i uczciwości departamentu.” — Szeryf Pat Breeden

To nie jest odosobniony przypadek. Technologie ALPR były już wcześniej nadużywane przez policję i urzędników rządowych. Ale to wydarzenie wywołało natychmiastową reakcję.

Dlaczego szeryf hrabstwa Sumter natychmiast wyłączył kamery stadne

Szeryf Pat Breeden nie czekał. Całkowicie zawiesił system ALPR Flock.

Departament prowadzi obecnie kompleksowy audyt. Każda baza danych. Każdy punkt dostępowy.

Almaniemu mogą zostać postawione dodatkowe zarzuty. Wszystko zależy od tego, co wykaże audyt.

Ale ten ruch wysyła sygnał. Odpowiedzialność nie polega jedynie na ukaraniu konkretnej osoby. To także pytanie do systemu, który dopuścił do naruszenia.

Niektóre ofiary nadużyć ALPR nigdy nie będą wiedziały, że są śledzone. Odkrywają to później, korzystając z żądań dotyczących rejestrów publicznych.

Flock zmienił ostatnio sposób oznaczania danych w swoich postach. Utrudnia to niezależną weryfikację.

W przypadku Almaniego system audytu firmy Flock ujawnił nadużycie. Ale czy powinniśmy polegać na odkryciach po fakcie?

Czy wystarczy złapać molestowanie już po wyrządzeniu szkody? A może przede wszystkim środki ostrożności powinny im zapobiegać?

Kiedy emocje są duże, pokusa jest prawdziwa. Dostęp daje ogromną moc. Powściągliwość nie zawsze jest gwarantowana.

Obecny model zakłada, że ​​audyty są wystarczające. Przykłady biznesowe sugerują coś innego.

Jakie zasady dostępu do baz danych organów ścigania obecnie nie działają?

Zakładamy, że audyt pozwoli zidentyfikować atakujących. Ale nie zawsze tak jest.

Tutaj zadziałał system Flock. Ale nie była idealna. Zmiany w etykietowaniu danych utrudniły audyty zewnętrzne.

To rodzi krytyczne pytanie.

Kto kontroluje kontrolerów?

Jeśli tylko audyt wewnętrzny lub systemy dostawców mogą wykryć nadużycia, czy nie polegamy zbyt mocno na samoregulacji?

Ofiary nie muszą przeglądać akt, aby dowiedzieć się, że były ścigane. Poprawa systemów nie powinna wymagać nacisków zewnętrznych.

Przypadek Almaniego jest symptomem. Nie choroba.

Choroba to niekontrolowany dostęp. Brak środków ochrony w czasie rzeczywistym. Kultura „znam faceta z dostępem” nadal istnieje.

Szeryf Breeden wyłączył system. Dobry początek.

Ale czy inne hrabstwa pójdą ich śladem? A może poczekają, aż ich własny detektyw przekroczy granicę?

To się jeszcze okaże.

W hrabstwie Sumter kamery są wyłączone. Na razie.

Ale pytania pozostają. Jak możemy zaufać tym narzędziom, jeśli osoby z nich korzystające nie są całkowicie godne zaufania?

Żadnych łatwych odpowiedzi. Tylko otwarte drzwi.