Volkswagen może zrezygnować z 50% swojej linii modelowej

15

Według Bild Volkswagen rozważa możliwość radykalnego ograniczenia gamy swoich modeli. Mówimy o wyeliminowaniu połowy wszystkich modeli.

Celem firmy jest redukcja kosztów o 6,5 miliarda euro do 2031 roku, choć wykonalność i skuteczność tej strategii pozostają wątpliwe.

Kierownictwo VW twierdzi, że nadmierna złożoność zabija biznes, ale portfolio marek pozostaje szerokie: Audi, Porsche, Bentley, Lamborghini, Škoda, Seat i Cupra uzupełniają podstawową markę, tworząc splątaną sieć platform i marek.

Nie ma jeszcze oficjalnych komentarzy.

W ubiegłym roku VW na krótko wyprzedził Teslę w sprzedaży pojazdów elektrycznych w Europie. To była ważna wiadomość, imponująca, a może nawet ekscytująca, ale rentowność pozostaje bólem głowy.

Fabryki się zamykają. Produkcja w Brukseli została ograniczona. Zamknięto nawet niemieckie przedsiębiorstwo, co wcześniej uważano za nie do pomyślenia. Plany produkcyjne są zmniejszane z dziesięciu do dziewięciu milionów pojazdów rocznie.

Wydaje się, że dyrektor generalny Oliver Blume widzi korzyści z ostrych cięć kosztów lub prób pozbycia się balastu.

Plany redukcji personelu zwiększono z 50 000 do 100 000 do 2030 roku. Blum zaproponował także zmniejszenie liczby modyfikacji i wersji samochodów o 75%, ale zarząd odrzucił tę propozycję.

To była bezpośrednia odmowa.

„Propozycja przecięcia linii modelu o połowę… plan, który podobno został odrzucony przez zarząd”.

Na co będzie miało to wpływ, jeśli firma zdecyduje się na umiarkowaną wersję tych radykalnych środków?

VW Jetta nie jest już dostępny na rynku. Podobnie jest w przypadku Taos, chociaż oparty jest na platformie Škody Karq. Nie dotyczy to bezpośrednio lokalnych czytelników, chyba że często podróżują za granicę.

Porsche jest również na celowniku. Blum kierował marką przez dekadę. Teraz jego „topór” może spaść na jego dawne „dzieci”.

  • Produkcja benzynowych Boxsterów i Caymanów nowej generacji może zostać wstrzymana. Oszczędzono je, gdy popyt na samochody elektryczne nieco osłabł, ale zamiast przejść na nowe technologie, otrzymają aktualizację opartą na przestarzałej platformie, podczas gdy prawdziwych samochodów elektrycznych należy spodziewać się dopiero w 2025 roku.
  • Krążą pogłoski, że kolejnym celem będzie Taycan: jego sprzedaż na całym świecie spadła o 22%, co stanowi gwałtowny spadek. Ponadto Cayenne Coupe może zniknąć, pozostawiając w ofercie jedynie klasycznego SUV-a.
  • Szczerze mówiąc, po co wspierać dwa podobne produkty.

Modernizacji przejdzie także Audi: Q5 Sportback i Q6 e-tron Sportback mogą zniknąć. Firma zrezygnowała już z A1 i Q2. Wydaje się, że drugorzędne modele nadwozia są sprzedawane po zaniżonych cenach, nawet jeśli kupującym podoba się ich wygląd, liczby mówią co innego.

Skoda Fabia? Również martwy.

Opiera się na platformie Polo i sprzedaje się lepiej niż większy, bardziej efektowny Superb, ale małe samochody pochłaniają zasoby. Przyszłość Scali i Kamiqa również wydaje się niepewna.

Samochód elektryczny Cupra Raval może być jednorazową transakcją. Siedziba? Kto w ogóle je teraz pamięta? Albo kto ich potrzebuje? Niepewne czasy dla hiszpańskich marek.

Odrzucenie przez radę nadzorczą planów Bluma zmienia reguły gry. To napięcie społeczne powoduje chaos.

Czy to wszystko oznacza, że ​​obecne modele samochodów są bezpieczne? Może. A może nie.