Światła konferencji prasowej przygasają. Kurtyna opada. A teraz patrzysz na ciało, które zdaje się przeciwstawiać grawitacji. To Międzynarodowy Salon Samochodowy w Ameryce Północnej. Detroit to nie tylko pokazy samochodów. Wykazuje zamiar. Spacerowaliśmy po sali wystawowej. Zignorowaliśmy komunikaty prasowe. Szukaliśmy samochodów, które naprawdę mają znaczenie.
Niektóre z tych samochodów zmienią sposób, w jaki jeździsz. Inne to po prostu piękne iluzje owinięte w stal. Ale wszystkie wymagają uwagi.
Wybraliśmy naszych faworytów. Możesz przejść do specyfikacji technicznych, zdjęć i szczegółowych recenzji. Jeśli chcesz najpierw zobaczyć szerszy obraz, przewiń w dół. Porozmawiamy o ogólnej atmosferze panującej w salonie, konferencjach prasowych, które nas rozśmieszyły i tych, które wzbudziły niepokój. Ale teraz? Porozmawiajmy o samochodach.
Samochody elektryczne, które nie przypominają komputerów
Samochody elektryczne kiedyś wyglądały jak sprzęt gospodarstwa domowego. Teraz? Czują się jak broń.
Aktualizacja nowego Tesli Model Y jest subtelna. Ale to jest prawdziwe. Martwisz się o swój zasięg? Zmniejszone o 15% w warunkach jazdy autostradowej. Nie tytuł. Ciche zwycięstwo. Tymczasem Ford Mustang Mach-E kontratakuje. Nie przeprosiny. I moment obrotowy. Przyspiesza od 0 do 60 mil na godzinę w 3,5 sekundy. Do SUV-a. To nie jest praktyczność. To jest agresja.
“Różnica w wydajności pomiędzy silnikami spalinowymi a pojazdami elektrycznymi nie zmniejsza się. Zniknął.”
Pickupy udające luksusowe sedany
Pickupy nie służą już tylko do transportu towarów. Są potrzebne do wykazania statusu.
Ram 1500 zachowuje silnik HEMI V8. Ale wnętrze? Stał się bardziej miękki. Cichy. Kierownica w dotyku przypomina kaszmir. Dla kogo jest stworzony? Dla facetów, którzy w weekendy holują łodzie, ale chcą poczuć atmosferę Klasy S w tygodniu pracy.
Chevrolet Silverado wkrótce będzie w pełni elektryczny. Charakterystyka jest oszałamiająca. 700 koni mechanicznych. Natychmiastowy moment obrotowy. Ale czy może holować samochód kempingowy? To pozostaje pytanie. Rynek czeka. Inżynierowie się pocą.
Samochody sportowe, które naprawdę jeżdżą
Nie wszystkie osiągi dotyczą prędkości na linii prostej. Niektóre samochody są zaprojektowane tak, aby skręcać.
Porsche 911 GT3 RS powraca. Jest lżejszy. Mocniejszy. Tylne skrzydło wytwarza większy docisk niż mały dron. To nie jest na ulice. To na tor. Ale można go kupić do jazdy ulicznej. To jest luksus.
BMW M4 CSL to duch. 543 konie mechaniczne. Węgiel jest wszędzie. Waży o 250 funtów mniej niż standardowy M4. Nie będziesz go często widywać. O to właśnie chodzi.
Hybrydy, które mają sens
Hybrydy były kiedyś samochodami kompromisowymi. Teraz? Są to maszyny wydajne.
Toyota Prius nie jest już nudna. Jest szybki. Przyspiesza od 0 do 60 mil na godzinę w 6,6 sekundy. Tego samego Priusa. Ale z silnikiem z turbodoładowaniem. To nie jest kompromis. To jest ewolucja.
Honda Accord Hybrid otrzymuje większy akumulator. 20% większy zasięg w trybie elektrycznym. Możesz jeździć do pracy. Wróć do domu. Brak podłączenia do gniazdka. Większość dni. To nie jest innowacja. To po prostu mądra inżynieria.
Dominują SUV-y
Zakres Salonu Samochodowego w Detroit w 2001 roku
Cobo Hall w Detroit było nie tylko gospodarzem Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Ameryce Północnej w 2001 roku. Dosłownie go pochłonął. Główny obiekt zajmował powierzchnię 750 000 stóp kwadratowych, ale liczba ta przyćmiewała rzeczywistość na ziemi. Dwu- i trzypoziomowe stoiska zwiększyły łączną powierzchnię wystawienniczą do ponad 850 000 stóp kwadratowych. To ponad 20 akrów asfaltu i wykładziny.
Jedynie logistyka robi wrażenie. Potrzebowaliśmy wystarczającej ilości twardego drewna, płytek i dywanów, aby zmieścić 600 przeciętnych domów. Sam system oświetlenia zużył tyle energii, ile kompleks apartamentów składający się z 360 domów zużywa w ciągu sześciu miesięcy. To było ogromne obciążenie elektryczne.
Ale główną atrakcją nie był rachunek za prąd. To było metalowe.
Samochody koncepcyjne a rzeczywistość produkcyjna
Na wystawie zaprezentowano ponad 500 samochodów. Całkowita wartość rynkowa tej kolekcji przekroczyła 200 milionów dolarów. Ważne jest, aby entuzjaści zrozumieli różnicę. Nie każdy samochód pod tymi światłami był gotowy do zakupu.
Niektóre z nich to samochody koncepcyjne. To były szalone eksperymenty. Większość z nich nigdy nie trafi na linię produkcyjną. Były to stwierdzenia projektowe, prototypy koncepcji technologii lub elementy stylistyczne, które mogły stopniowo pojawiać się w przyszłych modelach. Jeśli zobaczysz tutaj szalone drzwi skrzydłowe lub radykalny układ wnętrza, nie spodziewaj się ich u lokalnego dealera w przyszłym miesiącu.
Potem były samochody bliskie masowej produkcji. To właśnie oni trafili do dealerów, ale czas był napięty. Niektóre były gotowe po 12 miesiącach. Inne – za dwa lata. Prezentacja była czymś więcej niż tylko okazją do zrobienia sobie zdjęcia. To było wydarzenie o wysokiej stawce. Firmy samochodowe przygotowywały te prezentacje miesiącami. Chcieli kontrolować program, zanim prasa będzie mogła rozpowszechniać plotki.
Dlaczego to ma teraz znaczenie
Kiedy patrzysz wstecz na rok 2001, widzisz nie tylko stare samochody. Widzisz punkt krytyczny. Na podłodze wystawowej Cobo Hall branża zdecydowała, co będzie dalej. Przedstawione tutaj koncepcje zdefiniowały język projektowania początku XXI wieku. Samochody produkcyjne pokazały, dokąd zmierza bezpieczeństwo i wydajność.
Sama skala wydarzenia odzwierciedla ambicje producentów samochodów. Nie tylko pokazali istniejące modele. Sprzedawali przyszłość. Tę energię trudno dziś odtworzyć podczas mniejszych, bardziej ukierunkowanych wydarzeń. Salon Samochodowy 2001 był spektaklem. Był głośny. Był drogi. I było to konieczne.
„Każda prezentacja to wielka produkcja.”
To nie był przypadek. Obliczono każdą oprawę oświetleniową, każdy kawałek dywanu, każdą pozycję samochodu. Celem było przytłoczenie zmysłów. Spraw, że zapomnisz o cenie. Spraw, abyś uwierzył w następną wielką rzecz.
Koszt samych samochodów – 200 milionów dolarów – pokazuje poziom ryzyka. Zła prezentacja może zakłócić dynamikę marki. Dobry mógłby zdefiniować dekadę. W 2001 roku Detroit stawiało na duże zakłady. Powierzchnia odzwierciedla ten wskaźnik.
Teatr premier samochodowych
Bądźmy szczerzy. Wiele z tych pokazów samochodów nie dotyczy inżynierii ani aerodynamiki. To jest czysty teatr. Prezentacja jest najważniejsza, a stawka jest wysoka.
Weźmy prezentację Jeepa Liberty przeprowadzoną przez DaimlerChrysler. Nie tylko wprowadzili go na podium. Jechali nim po stromym zboczu usianym kamieniami. Tak, na prawdziwym stoku. Zaraz na scenie. A za nim kaskadowy wodospad. Przypominało to bardziej scenę z filmu akcji niż premierę produktu, a wszystko to bez słowa krzyczało o możliwościach terenowych.
Ford utrzymał teatralność. J. Mays, ówczesny wiceprezes ds. designu, nie tylko przedstawił w centrum uwagi koncepcję Forty-Nine. Zaaranżował śpiewanie 45-osobowego chóru kościelnego.
Dlaczego okulary mają znaczenie
To nie tylko hałas. To jest branding.
Kiedy DaimlerChrysler wysłał Liberty na skały, ich celem była pewna psychologia kupującego. Nie kupujesz SUV-a; kupujesz przygodę. Wodospad dodaje warstwy pierwotnego uroku, którego nie są w stanie oddać statyczne fotografie.
Podobnie refren w Forty-Nine nie był przypadkowy. Samochód miał retro-nowoczesną estetykę. Muzyka potęgowała poczucie ponadczasowej elegancji. Nie chodziło tu o wydajność mocy. Chodziło o nastrój.
Cena dramatu
Te chwile zapadają w pamięć. Pamiętacie wodospad? Pamiętacie chór? Zapominasz o numerach momentu obrotowego.
O to właśnie chodzi. Na zatłoczonym rynku uwaga jest zasobem rzadkim. Producenci są skłonni wydać miliony na scenografię, efekty specjalne i wykonawców, ponieważ efekt emocjonalny trwa dłużej niż podano w specyfikacji.
Czy to rozprasza? Czasami. Czy to działa? Niewątpliwie.
Kiedy odchodzisz, nie pamiętasz rozstawu osi. Pamiętasz tę scenę. A w marketingu to jedyny wskaźnik, który naprawdę się liczy.
Luksusowa sportowa ciężarówka startuje
Tegoroczne pokazy samochodowe mają obsesję na punkcie mieszania gatunków. Nie można było przejść się alejkami, nie widząc co najmniej czterech samochodów starających się być czymś zupełnie innym. W szczególności ciężarówka typu SUV, czyli SUT (Sport Utility Truck), przeżywa swój moment. To nie są te same pickupy, które miał twój dziadek. Są to samochody luksusowe, w których kabina SUV-a jest zamontowana na ramie pełnoprawnego pickupa.
General Motors ma teorię wyjaśniającą, dlaczego ta dziwna hybryda zyskuje na popularności. Przytoczyli badanie wykazujące, że 20 procent właścicieli luksusowych samochodów również posiada pełnowymiarowego pickupa. To z pewnością niszowe skrzyżowanie. Ale to wystarczy, aby GM podjął próbę rozszerzenia segmentu. Ich odpowiedzią na problem jest Cadillac Escalade EXT. Do składu ma dołączyć w 2002 roku.
Najfajniejszą cechą tej ciężarówki jest elastyczna konfiguracja skrzyni ładunkowej.
Większość czterodrzwiowych samochodów ciężarowych wymaga kompromisu. Masz czworo drzwi dla pasażerów z tyłu, ale przestrzeń bagażowa jest ledwo użyteczna. EXT przestrzega tej zasady, zaczynając od skromnej przestrzeni ładunkowej o wymiarach 5 stóp i 3 cali. Standardowy przedmiot.
Ale wtedy zdarza się sztuczka.
Cała tylna ściana przedziału pasażerskiego składa się i chowa. To nie tylko porusza się w górę. Znika w konstrukcji dachu. Dzięki temu przestrzeń ładunkowa sięga głęboko do kabiny. Bagaż można przesunąć aż do przednich siedzeń.
Wynik całkowicie zmienia matematykę.
Dzięki tej rozszerzonej konfiguracji zyskujesz przestrzeń ładunkową o wymiarach 8 stóp i 1 cala. To terytorium pełnowymiarowych pickupów. Masz luksusowe wnętrze. Masz cztery funkcjonalne drzwi. Masz wystarczająco długą przestrzeń ładunkową, aby przewozić motocykl lub duże urządzenie bez zginania go na pół.
To dziwne rozwiązanie konkretnego problemu. Po co kupować osobną ciężarówkę, skoro Twój SUV poradzi sobie z ciężkimi operacjami? Cadillac wierzy, że nabywca luksusowych samochodów powie „tak”. Elastyczność jest zaletą. Reszta to tylko pakowanie.
Dlaczego koncepcja nowej ciężarówki Nissana ma znaczenie
Nissan nie żartuje ze swoją najnowszą koncepcją. Producent samochodów zaprezentował radykalną koncepcyjną ciężarówkę, która może pełnić funkcję pełnowymiarowego samochodu luksusowego. To nie jest tylko ćwiczenie stylistyczne. To wyraźny sygnał, w jakim kierunku zmierza firma. Istnieją już plany wprowadzenia na rynek w ciągu najbliższych kilku lat pełnowymiarowego samochodu ciężarowego gotowego do produkcji.
Wizja innowacji
Koncepcja ciężarówki ma odzwierciedlać rodzaj innowacji, jakie Nissan planuje wprowadzić na rynek. Mówimy o znaczącym skoku konstrukcyjnym i technologicznym. Celem jest konkurowanie w segmencie zdominowanym przez uznanych graczy. Nissan chce stworzyć niszę oferującą ekskluzywne osiągi i możliwości terenowe.
Co wiemy do tej pory
Szczegóły pozostają tajne, ale kierunek jest jasny. Pojazd jest pozycjonowany jako pełnowymiarowa ciężarówka z luksusowym wyposażeniem. To połączenie sugeruje skupienie się na komforcie bez poświęcania użyteczności. Nissan wykorzystuje swoją wiedzę w zakresie technologii elektrycznych i hybrydowych, aby stworzyć wyjątkową ofertę. Koncepcja prezentuje odważną estetykę odbiegającą od tradycyjnych projektów samochodów ciężarowych.
Droga do masowej produkcji
Data wypuszczenia modelu do masowej produkcji planowana jest w najbliższej przyszłości. Nissan zamierza w ciągu kilku lat wypełnić lukę między koncepcją a rzeczywistością. Ten agresywny plan wprowadzenia na rynek pokazuje pewność firmy, że rynek jest gotowy na pojawienie się nowego konkurenta. Firma prawdopodobnie wprowadzi najnowocześniejsze funkcje, które na nowo zdefiniują doświadczenie posiadania ciężarówki. Oczekuj innowacji w zakresie łączności, automatyzacji i zrównoważonych materiałów.
Najważniejsze wnioski dla entuzjastów
- Skoncentruj się na luksusie : W ciężarówce priorytetem będą ekskluzywne wnętrza i komfort.
- Możliwości pełnowymiarowe : To nie jest próba wypełnienia niszy samochodów ciężarowych średniej wielkości. Nissan koncentruje się na rynku dużych samochodów ciężarowych.
- Najpierw innowacja : Oczekuj najnowocześniejszych technologii i rozwiązań projektowych.
- Najbliższe uruchomienie : Produkcja seryjna planowana jest na kilka najbliższych lat.
Wejście Nissana do segmentu pełnowymiarowych luksusowych samochodów ciężarowych to skalkulowane ryzyko. Koncepcja ciężarówki wskazuje na przyszłość, w której użyteczność spotyka się z elegancją. Jeśli firma wywiąże się ze swoich obietnic, może to zmienić zasady gry w tym segmencie. Branża uważnie się temu przygląda.
Wejście do samochodu koncepcyjnego bez słupków
Zapomnij o standardowych zawiasach. Ta koncepcyjna ciężarówka nie tylko otwiera drzwi — ona je dosłownie zdejmuje. Tylna para odchyla się do tyłu, przednia para pochyla się do przodu. Spotykają się przy słupku B, ale słupka B nie ma. W ogóle nie ma słupka B.
Kiedy drzwi są lekko otwarte, powstaje otwór na całą szerokość. Nie wchodzisz do kabiny – wchodzisz do pokoju.
„Nic Cię nie powstrzymuje”.
Takie jest znaczenie takiego schematu drzwi z otwieraniem w kierunku przeciwnym do kierunku jazdy (drzwi samoresetujące). Brak ramy, w którą można uderzyć głową. Żadnego metalowego słupka blokującego wyjście. Po prostu szeroki, nieograniczony dostęp do tylnych siedzeń.
Po co rezygnować ze stojaków?
Zwolennicy bezpieczeństwa są zszokowani. Sztywność konstrukcyjna opiera się na innych filarach i dachu, aby zachować sztywność „klatki” nadwozia. Ale ta ciężarówka nie przejmuje się konwencjami. Zależy mu na dostępie.
Wyobraź sobie drzwi limuzyny. Ale więcej. Trwalsze. I na ciężarówce.
Brak centralnego słupka umożliwia w razie potrzeby przepchnięcie długiej deski przez bok. Lub po prostu wejdź do środka, nie schylając się.
Kompromis inżynieryjny
Stracisz część wytrzymałości. Zyskujesz wartość rozrywkową.
Drzwi przednie odchylają się do przodu, drzwi tylne odchylają się do tyłu. Czy po zamknięciu nakładają się na siebie? Może. Nie określono w zadaniu. Mówi tylko, że otwierają się szeroko i w przeciwnych kierunkach.
Nie jest to samochód do codziennej jazdy. Jest to egzemplarz wystawowy. Wypowiedź o sobie.
Wciąż na parkingu krzyczy „patrz na mnie”. A kiedy drzwi się otwierają, krzyczy: „zobacz, jak łatwo jest wejść do środka”.
Boczna rama pomocnicza Nissana, która się podnosi
Spójrz na tył pickupa Nissana.
W większości samochodów ciężarowych boczna rama pomocnicza opada prosto w dół. Uderza w ziemię. Aby dosięgnąć tego, co jest w środku, trzeba się schylić lub podskoczyć. Ten Nissan jest inny.
Zawiasy znajdują się pod korpusem.
Po odblokowaniu zamka tylne drzwi nie opadną. Ona się pojawia. Montuje się go bezpośrednio nad zderzakiem. Można na nim nadepnąć. To jest wbudowana klatka schodowa. Nie musisz podciągać się za boczne poręcze. Po prostu stawiasz nogę i wspinasz się.
Podłoga nadwozia również nie jest stała.
On się porusza.
Pociągnij zatrzask, a cały panel podłogowy przesunie się płynnie z powrotem w stronę kabiny. Zwiększa to powierzchnię użytkową. Zmienia się to również geometrię rozładunku. Aby dotrzeć do narzędzia lub lodówki, nie trzeba sięgać ponad górną część. Paweł podchodzi do ciebie.
Dlaczego warto projektować ciężarówkę w ten sposób?
Standardowe tylne drzwi są ciężkie. Zamykanie ich jest niewygodne, jeśli trzymasz ładunek. I pękają, jeśli mocno je uderzysz. System ten rozkłada ciężar w różny sposób. Przesuwana podłoga utrzymuje środek ciężkości niżej podczas wyciągania ciężkich przedmiotów. Tylne drzwi wejściowe umożliwiają dostęp do ciała bez ryzyka kontuzji pleców.
To nie jest tylko sztuczka.
Jest to funkcjonalna zmiana w sposobie interakcji z przestrzenią ładunkową. Uzyskasz dostęp do wysokości bez schodów. Otrzymujesz przedłużenie bez dodatkowej ochrony ciała. Mechanika jest prosta. Płyty stalowe. Pętle. Przewodniki.
Ale efekt jest natychmiastowy.
Parkujesz. Otwierasz drzwi. Wchodzisz na stopień. Wyciągnij podłogę. Załaduj to. Przywróć podłogę. Zamykasz drzwi. Trzask.
W przypadku większości ciężarówek trzeba dostosować się do ich ograniczeń. Ten wózek dostosowuje się do Ciebie.
Funkcja wysuwania umożliwia dostęp do przodu korpusu od tyłu. Koniec z czołganiem się do środka. Nigdy więcej przepięć. Ciało staje się przedłużeniem przestrzeni roboczej.
Tylne drzwi schodkowe umożliwiają sprawdzenie ładunku bez dotykania podłoża. Nigdy więcej przetartych butów. Koniec z kolanami na żwirze.
To niewielka zmiana.
Ale to zmienia wszystko w codziennej rutynie.
Przestań walczyć z ciężarówką.
Zaczynasz z nim pracować.
Koncepcja Lincolna Blackwooda z 2002 roku
Na wystawie zaprezentowano także Lincoln Blackwood, samochód koncepcyjny, którego premiera planowana jest na rok 2002. Połączenie wysokiego poziomu komfortu ze zwiększoną ładownością było odważnym posunięciem Lincolna.
Cechy wyjątkowej konstrukcji korpusu
Ciężarówka ta wyróżniała się oryginalnym systemem zamykania przestrzeni ładunkowej. Niezwykła była także konstrukcja tylnej klapy: została wycięta pośrodku i otwarta na boki. Ten system drzwi przesuwnych zapewniał łatwiejszy dostęp do przestrzeni ładunkowej, zachowując jednocześnie elegancki wygląd.
Dlaczego to jest ważne?
Blackwood był jednym z niewielu koncepcji luksusowego pickupa, który trafił do produkcji. Miał on przyciągnąć nabywców pragnących prestiżu marki Lincoln, nie rezygnując przy tym z funkcjonalności. Elementy konstrukcyjne, takie jak przesuwana tylna klapa, odzwierciedlały dbałość o użyteczność i styl.
Kluczowe funkcje
- System zamykania przedziału ładunkowego : zapewnia bezpieczne i wygodne zarządzanie ładunkiem.
- Przesuwana klapa tylna : Otwiera się na boki, aby ułatwić dostęp.
- Rok wydania : 2002.
Lincoln Blackwood pozostaje fascynującym rozdziałem w historii motoryzacji. Świadczy to o chęci Lincolna do eksperymentowania z nowymi segmentami pojazdów. Koncepcja podkreśla zaangażowanie marki w innowacje na rynku pickupów.
Dziedzictwo i wpływy
Wpływ Blackwooda jest nadal widoczny w dzisiejszych luksusowych ciężarówkach. Jego elementy konstrukcyjne, zwłaszcza system zamykania przestrzeni bagażowej i tylna klapa, stały się inspiracją dla przyszłych modeli. Koncepcja pokazała, że luksus i praktyczność mogą współistnieć.
Wniosek
Lincoln Blackwood jest świadectwem umiejętności inżynieryjnych Lincolna. Pozostaje niezapomnianą częścią historii marki. Unikalne cechy tej ciężarówki nadal przyciągają uwagę entuzjastów i kolekcjonerów.
Firma Blackwood była pionierem w projektowaniu luksusowych pickupów.
Końcowe przemyślenia
Lincoln Blackwood reprezentuje wyjątkową erę w projektowaniu samochodów. Jego innowacyjne funkcje odróżniają go od innych samochodów tamtych czasów. Dziedzictwo tej ciężarówki nadal inspiruje nowe pomysły w branży.
Ford Supercruiser: laweta jako salon
Ford nie tylko przekroczył granice dzięki Supercruizerowi. Wymazał je. To nie był tylko samochód. To był dom na kółkach. I zażądał szacunku, zanim jeszcze otworzyłeś drzwi.
Aby dostać się do środka, potrzebna była prawdziwa wyprawa. Nie możesz tak po prostu wstać. Musiałbyś wspiąć się po dwóch schodach. Dwa. To poważny trening cardio przed dojazdem do pracy. Już sama wysokość wskazywała, że ten samochód jest poważny.
Wewnątrz szorstka fasada blakła. Skórzana tapicerka pokrywała każdą powierzchnię. Udogodnienia piętrzyły się jak w luksusowym pokoju hotelowym. Po co rezygnować z płóciennych siedzeń, skoro można mieć miękką skórę? Supercruizer zapewniał komfort porównywalny z ekskluzywnymi sedanami.
Ale prawdziwa historia nie dotyczyła tylko kanapy. To było jego pragnienie. Ten potwór mógł holować prawie wszystko. Ciężkie ładunki? Z pewnością. Ogromne przyczepy? Niewątpliwie. Łączył komfort budynku mieszkalnego z energetyką przemysłową.
„Był tak wysoki, że aby dostać się do środka, trzeba było wspiąć się po dwóch schodach!”
Niektórzy mogą nazwać to przesadą. Nazywam to koniecznym. Nie każdy potrzebuje samochodu do ciągnięcia, który będzie przypominał kabinę pierwszej klasy. Ale dla tych, którzy tego potrzebują? Jedynym logicznym wyborem był Supercruizer.
Koncepcja Mitsubishi RPM 7000
Pirotechnika ucichła. Dym opadł. A potem, na North American International Auto Show, zza zasłony mgły wyłoniło się Mitsubishi RPM 7000. To nie był tylko samochód koncepcyjny. To było oświadczenie.
Sklasyfikowany jako pojazd wielofunkcyjny, RPM 7000 został pomalowany oślepiająco jasnopomarańczową metaliczną farbą, która dosłownie rzucała się w oczy – i to w najlepszym możliwym tego słowa znaczeniu. Samochód wyglądał na stworzony do ciężkich testów. Mianowicie do poważnych wyścigów terenowych. To był główny pomysł. Mitsubishi nie tylko domyśliło się tego projektu. Wzięli go prosto z arsenału swojego zespołu rajdowego.
Wewnątrz wyścigowe DNA nie kończyło się na przedniej szybie. Zobaczylibyście klatkę bezpieczeństwa, która krzyczy o priorytecie ochrony, w połączeniu z czteropunktowymi pasami bezpieczeństwa. Węgiel stał się materiałem z wyboru wszędzie tam, gdzie było to możliwe. Kokpit nie został zaprojektowany dla zwykłych kierowców miejskich. Każdy przycisk i włącznik zapłonu zostały rozmieszczone tak, aby umożliwić kierowcy noszenie grubych rękawic wyścigowych. Żadnych gołych rąk. Tylko funkcjonalność. Prędkość. Kontrola.
Wygląd sugerował szeroki rozstaw kół i wzmocnione zawieszenie. Wnętrze zapewniało kokpit, który wytrzyma przewrócenie. To było surowe. Agresywnie. Mitsubishi demonstrowało, co się dzieje, gdy zostawia się inżynierów wyścigowych z czystą kartą.
Podwozie jest przystosowane do trudnych warunków. Na śniadanie zjada ziemię i żwir. Ale zdejmij szorstką powłokę zewnętrzną, a znajdziesz klin kabinowy pełen technologii z początku XXI wieku.
To zderzenie światów. Ciężkie elementy zawieszenia znajdują się obok błyszczącego monitora z ekranem dotykowym. To nie jest mały cyfrowy wyświetlacz. Jest to ekran pełnoekranowy, który ma dominować na desce rozdzielczej.
Interfejs steruje przede wszystkim podstawowymi funkcjami. Sterowanie klimatem jest tutaj. Dostosuj ogrzewanie. Włącz klimatyzator. Koniec z szukaniem przycisków, które mogłyby złamać się w dłoni.
Następny jest system audio. System jest centrum wszystkich formatów multimediów, które istniały w tamtym czasie. To nie tylko radio. Jest to osobny odtwarzacz CD wbudowany w radio.
Ale na tym możliwości się nie kończą.
Sygnały radiowe satelitarne są zintegrowane z systemem. Jeśli uda Ci się przechwycić sygnał z satelitów, uzyskasz czysty dźwięk. Żadnego hałasu. W kanionie nie ma „martwych stref”.
A dla purystów, którzy nagrali własne składanki na kasecie, dostępna jest obsługa formatu MP3. Można ładować płyty z plikami o dużej przepływności.
Samochód wyposażony jest w monitor dotykowy, który steruje klimatyzacją i systemem muzycznym, który obejmuje odtwarzacz CD, radio satelitarne i odtwarzanie plików MP3.
Dziś wygląda to anachronicznie. SUV z systemem kina domowego. Ale w tamtym czasie? To było najnowocześniejsze rozwiązanie.
Jak to wygląda w porównaniu z konkurencją? Większość SUV-ów tamtych czasów oferowała wytrzymałość i nic więcej. Plastikowe tablice przyrządów. Ręczne podnośniki szyb. Ten samochód zapewniał komfort.
Gdzie mu brakuje? Ekran jest mały jak na współczesne standardy. Interfejs jest powolny. Ale to działa.
Możesz przesiedzieć burzę, posłuchać Sirius XM i ogrzać palce.
To jest kompromis.
Silnik z podwójną chłodnicą międzystopniową i turbodoładowaniem
Pod ostrym stożkiem przednim inspirowanym Formułą 1 kryje się poważna inżynieria: czterocylindrowy silnik DOHC o pojemności 2,0 litra. To nie jest zwykły czterocylindrowy silnik. Jest wyposażony w układ turbodoładowania z podwójną chłodnicą międzystopniową, zaprojektowany z myślą o efektywnym zarządzaniu gromadzeniem się ciepła i ciśnienia. Wynik? Aż 315 koni mechanicznych. Moc maksymalną osiąga się przy 6500 obr./min. To całkiem dużo jak na czterocylindrowy silnik rzędowy, ale strategia podwójnego chłodzenia międzystopniowego pomaga utrzymać gęstość powietrza, dzięki czemu silnik nie dławi się pod obciążeniem. Kompaktowa konstrukcja. Wysoka prędkość. Agresywny charakter. Dokładnie to, czego można oczekiwać od samochodu o tak aerodynamicznym dziedzictwie.
Styl retro łączy się z nowoczesną mocą
Ford Thunderbird z 2002 r. to nie tylko element nostalgii. Jest to bezpośrednie nawiązanie do projektu 2002 Ford Thunderbird z lat 50-tych. Dwa siedzenia. Kabrioletowy dach. Sylwetka roadstera emanująca szykiem w stylu vintage. Jednak pod tą klasyczną skorupą Ford krył zupełnie nowoczesne „serce”.
To nie był stary zawór górny (popychacz) V-8. To była zupełnie nowa technologia. Blok ze stopu aluminium. Podwójne wałki rozrządu (DOHC). Trzydzieści dwa zawory. Objętość robocza wynosiła 3,9 litra. Wynik? 252 konie mechaniczne przy 6100 obr./min. Moment obrotowy osiągnął 267 ft-lbs przy 4300 obr./min.
Moc nie była przesyłana przez uciążliwą, tradycyjną automatyczną skrzynię biegów. Ford połączył ten silnik z pięciobiegową automatyczną skrzynią biegów o krótkich przełożeniach. Przełożenia skrzyni biegów były węższe. Przełączenie nastąpiło szybciej. Cel był prosty: sprawić, by zabytkowy samochód wyglądał nowocześnie.
„Ten silnik współpracuje z pięciobiegową automatyczną skrzynią biegów z krótkimi przełożeniami”.
Czy to zadziałało? Dane dotyczące mocy były przyzwoite jak na krążownik. Ale nie na tor. Jednak w przypadku Gran Turismo z klimatem retro było to całkowicie sprostał zadaniu. Aluminiowa konstrukcja zmniejsza wagę. Konstrukcja DOHC umożliwiła rozwinięcie mocy przy dużych prędkościach. Było to specyficzne rozwiązanie inżynieryjne dla określonego stylu.
2002 Ford Thunderbird: Ceny i konfiguracja kabrioletów
Ford Thunderbird z 2002 r. nie skupia się na praktyczności. To wyrazisty element, który jest standardem w kabriolecie. Jeśli potrzebujesz dodatkowej ochrony przed żywiołami, możesz wybrać zdejmowany twardy dach. I nie jest to byle jaki dach. Posiada charakterystyczny iluminator, cechę konstrukcyjną zapożyczoną z historii modelu, która nadal urzeka entuzjastów.
Ceny tej reinkarnacji mieszczą się w segmencie premium. Spodziewaj się zapłaty od ** 35 000 do 39 000 USD** w zależności od wybranych opcji. To znacząca suma jak na krążownik w stylu retro, ale nazwa Thunderbird ma znaczenie. Płacisz za estetykę, za silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem (w niektórych wersjach) i za śmiałość przeniesienia klasycznej ikony z powrotem w nowe tysiąclecie.
Koncepcyjny SUV Isuzu GBX
Oddalając się od amerykańskiego Roadstera, zwracamy uwagę na Isuzu GBX SUV Concept. Ten samochód reprezentuje inny rodzaj ambicji. Tu nie chodzi o dziedzictwo; Mówimy o przyszłej użyteczności i brutalnym designie. Isuzu przesuwało tutaj granice, chcąc zdefiniować nowy segment kompaktowych crossoverów zorientowanych na styl życia, jeszcze zanim termin ten stał się wszechobecny.
Koncepcyjny GBX charakteryzował się odważnym wyglądem zewnętrznym, który wskazywał na to, co miało nadejść. To nie było tylko pudło na kółkach. Miał lądowanie. Miał cel. Jeśli Thunderbird patrzył w przeszłość, aby pójść do przodu, GBX patrzył w przyszłość, aby rozwiązać problem. Łączył w sobie użytkową ciężarówkę i wygodny samochód do codziennej jazdy.
Dlaczego GBX miało znaczenie
Samochody koncepcyjne, takie jak GBX, są często odrzucane jako szum marketingowy. Ale sygnalizują zamiar. Isuzu próbowało znaleźć niszę na zatłoczonym rynku. Nie budowali tylko SUV-a; stworzyli tożsamość. Koncepcja GBX obejmowała:
- Charakterystyczna część przednia, która wyróżnia go z tłumu
- Przestrzeń wewnętrzna zoptymalizowana zarówno pod kątem ładunku, jak i pasażerów
- Zaawansowane funkcje bezpieczeństwa jak na tamte czasy
Przypomina to, że projektowanie samochodów to w równym stopniu kwestia wizji, co inżynierii. Thunderbird rejestruje przeszłość. GBX próbowało uchwycić przyszłość. Obaj nie osiągnęli tego samego poziomu penetracji kulturowej, ale obaj pozostawili po sobie ślad.
Dziedzictwo koncepcji
Co się dzieje z tymi koncepcjami? Zazwyczaj odkładane są na półkę. GBX nigdy nie osiągnął masowej produkcji w dokładnej formie. Ale jego DNA? Ruszyła dalej. Język projektowania przeniknął do późniejszych modeli Isuzu. Rynek się zmienił, a segment kompaktowych SUV-ów eksplodował. Isuzu wziął udział w tej rozmowie, choć sam GBX pozostaje pięknym „co by było, gdyby”.
Z drugiej strony Thunderbird znalazł swoich odbiorców. Nisza, tak. Ale oddany. Sztywny dach z oknem pozostaje poszukiwanym elementem. To szczegół, który pokazuje, że wiesz, na co patrzysz. Rozpoznajesz odniesienie. Cenisz ciągłość.
Porównanie podejść
Jednym z nich jest ruchomy pomnik. Drugi to prototyp możliwości. Przedział cenowy Thunderbirda od 35 000 do 39 000 dolarów w 2002 roku uczynił go produktem luksusowym po przystępnej cenie. G.B.
Na tegorocznym pokazie Isuzu nie tylko bawiło się designem retro. Zanurzyła się w zakurzoną przeszłość. Podczas gdy inni producenci bawili się subtelnymi nawiązaniami do stylistyki vintage, Isuzu od razu skierowało się na sceny – do powozów konnych. To właśnie ten zachodni powóz konny jest prawdziwą inspiracją dla najnowszej koncepcji SUV-a.
Jeśli przyjrzysz się uważnie, zobaczysz podobieństwa. Język projektu w dużej mierze zapożycza się ze starych wagonów drogowych.
Czarny bagażnik dachowy i tylne drzwi
Bagażnik dachowy nie jest wyposażeniem opcjonalnym. Wbudowany jest bezpośrednio w zewnętrzną ramę samochodu. Zarysowuje otwierające się do tyłu drzwi, tworząc odważny akcent wizualny, który krzyczy „samochód użytkowy”.
Otwórz te drzwi, a przekonasz się, co staje się modnym wzorem wśród samochodów koncepcyjnych. Nie ma stojaka pośrodku.
Mazda jako pierwsza zastosowała to w modelu RX-8. Następnie Honda wprowadziła Model X. Dodge wprowadził Super8 Hemi. Nissan pokazał koncepcję ciężarówki. Wszystkie mają tę funkcję. Porzucili słupki B.
Po co rezygnować ze stojaków?
Usunięcie słupków B służy dwóm praktycznym celom. Po pierwsze, zapewnia pasażerom wygodniejszy dostęp do kabiny. Żadnych metalowych prętów blokujących drzwi. Po drugie, sprawia, że wnętrze staje się znacznie bardziej przestronne. Salon sprawia wrażenie otwartego. Przewiewny.
Koncepcja Isuzu wykorzystuje tę swobodę konstrukcyjną i otacza ją estetyką powozu konnego. Rezultatem jest surowy wygląd, który sprawia wrażenie zarówno starożytnego, jak i futurystycznego.
Powstaje pytanie: ile jeszcze firm usunie niepotrzebne elementy metalowe, aby osiągnąć podobny efekt? Tendencja jest oczywista. Otwarte drzwi tu zostaną. A może nie. Świat motoryzacji zmienia się szybko. W jednym roku jest stabilnie, w następnym – kto wie.
Wizja Isuzu dotycząca GBX wykracza daleko poza tradycyjny transport ładunków. Firma nazywa go „plecakiem samochodowym”, co jest skrótem od pojazdu, który pochłania całe życie i pakuje je bez pozostawiania śladów. Filozofia jest prosta: jeśli czegoś potrzebujesz, zawsze masz to pod ręką.
Dowód na to leży z tyłu.
Isuzu nie tylko przymocowało tylną klapę do nadwozia. Zaprojektowali specjalną komorę przekładniową zintegrowaną bezpośrednio z samymi drzwiami ładunkowymi. Nie jest to akcesorium dodane później po namyśle. Jest wkomponowany w architekturę.
Isuzu zaprojektowało GBX jako „plecak samochodowy”.
Dlaczego to jest ważne? Ponieważ gdy jesteś głęboko w polu, przekopywanie się przez stertę sprzętu kempingowego w poszukiwaniu klucza lub latarki jest stratą czasu. Przedział sprzętowy rozwiązuje ten problem. Otwierasz drzwi, sięgasz do środka i bierzesz dokładnie to, czego potrzebujesz. Bez wyszukiwania.
Ale Isuzu nie poprzestała na dziurze w metalu. Zintegrowali system przechowywania narzędzi i półki robocze bezpośrednio w tym schowku. Wyobraź sobie mobilny warsztat, który składa się, gdy skończysz. Półki zapewniają płaską powierzchnię roboczą. Dzięki przechowywaniu małe przedmioty są uporządkowane i dostępne.
System ten podoba się entuzjastom technologii, którzy postrzegają swój samochód jako przedłużenie swojego miejsca pracy. Niezależnie od tego, czy naprawiasz generator na szlaku, czy po prostu organizujesz swój zestaw weekendowy, tył GBX działa jak centrum funkcyjne.
Tu nie chodzi o maksymalną głośność. Chodzi o maksymalizację użyteczności.
Podczas gdy inne ciężarówki oferują przestronne łóżko i uznają je za wystarczające, Isuzu przyjrzał się lukom. Przestrzeń między tylnymi drzwiami a przestrzenią bagażową. Wypełnili go funkcjonalnością.
W rezultacie powstał pojazd, który w mniejszym stopniu przypomina środek transportu, a bardziej bazę wypadową. Nie jedziesz tylko do celu. Przyjeżdżasz w pełni wyposażony. Dzięki schowkowi na narzędzia narzędzia są zawsze pod ręką po otwarciu drzwi.
Dla entuzjastów, którzy cenią wydajność ponad nadmiar, ten poziom integracji jest kluczowy. To jest plecak samochodowy. Zabierasz wszystko ze sobą. Otrzymujesz do niego natychmiastowy dostęp. Nie zostawiasz po sobie bałaganu.
Isuzu wie, że najlepszy sprzęt to taki, którego faktycznie można używać.
GBX napędzany jest 3,0-litrowym turbodieslem DOHC V6. Posiada 24 zawory i bezpośredni wtrysk paliwa. W układzie wydechowym zamontowany jest ceramiczny filtr cząstek stałych. Jest to specjalne rozwiązanie inżynieryjne, które pomaga wychwytywać sadzę. Sam samochód jest kompaktowy, ma 5,6 m długości, około 5 stóp szerokości i 6,2 m wysokości z relingami dachowymi.
Samochody koncepcyjne GM
General Motors zdominował Międzynarodowy Salon Samochodowy w Ameryce Północnej w 2001 roku w Detroit. Firma zaprezentowała na wystawie pięć samochodów koncepcyjnych, które stały się największą ekspozycją imprezy. GM twierdzi, że każdy z tych pojazdów zawiera elementy technologiczne dla przyszłych modeli produkcyjnych.
Wizja marki łączy w sobie cechy SUV-ów, kombi i pickupów. W przyszłości deski rozdzielcze całkowicie zrezygnują z fizycznych paneli sterowania, a odczyty wskaźników będą wyświetlane na przedniej szybie. Zarządzanie będzie odbywało się za pomocą poleceń głosowych.
Oto co GM zaprezentował w Detroit.
GM Sabia
Sabia i GMC Terracross: SUV-y z nadwoziem typu pickup
Na North American International Auto Show 2001 w Detroit General Motors zaprezentował swoje koncepcje. Sabia była pierwsza. Nie był to tylko samochód koncepcyjny, ale debiutancki model nowej marki.
Jego kształt był niezwykły. Wyglądało jak SUV. Miał typową sześcienną sylwetkę i wysokość crossovera. Ale jeśli spojrzysz na tył, była tam strefa załadunku – prawdziwa otwarta platforma. Nie było to składane oparcie ani ukryty schowek, ale funkcjonalna przestrzeń ładunkowa. Sabia łączyła utylitaryzm z formą niepasującą do istniejących kategorii samochodów.
GMC nie musiało długo czekać i zaprezentowało swoją koncepcję Terracross. Imię brzmiało brutalnie. Projekt odzwierciedlał tę samą koncepcję hybrydową: duży prześwit, proporcje SUV-a i skrzynię ładunkową z tyłu. Terracross był odpowiedzią GMC na ten sam problem: jak sprawić, by ciężarówka wyglądała jak samochód, a jednocześnie mogła przewozić materiały budowlane, takie jak drewno?
Obie koncepcje miały wspólny motyw: odrzuciły binarny wybór między sedanem a ciężarówką. Ich celem było zaoferowanie komfortu samochodu osobowego z użytecznością otwartego tyłu ciężarówki roboczej. Sabia była pionierką, a za nią Terracross. Żaden z nich nie trafił do produkcji, ale pokazali, co może być możliwe.
Rynek nie domagał się takich samochodów. Dane dotyczące sprzedaży z początku XXI wieku pokazały, że kupujący chcieli jasnego podziału na kategorie. Jeśli musiałeś przewieźć sofę, kupiłeś ciężarówkę. Jeśli wymagana była przestrzeń pasażerska, wybierano SUV. Segment hybrydowy był pusty. Koncepcje wypełniły tę niszę szkłem i stalą.
Dlaczego koncepcje zawiodły
Przemysł motoryzacyjny w 2001 roku był wysoce zorganizowany. Platformy zostały ponownie wykorzystane, a budżety na prace inżynieryjne były ograniczone. Stworzenie samochodu, który zajmowałby pozycję pośrednią pomiędzy dwoma segmentami, wymagało nowej architektury. GM miał zasoby, ale nie miał strategii.
Główną przeszkodą stały się koszty produkcji. Ciężarówka skorupowa wymaga innej wzmocnionej konstrukcji niż tradycyjna ciężarówka z nadwoziem na ramie. Sabia i Terracross prawdopodobnie wymagały niestandardowego tłoczenia i specjalnego oprzyrządowania, co skutkowało wyższymi kosztami jednostkowymi. Przedział cenowy takich samochodów byłby niekonkurencyjny.
Kolejną przeszkodą stało się zamieszanie wśród konsumentów. Kupujący nie wiedzieli, jak sklasyfikować te samochody. Czy to były ciężarówki? Albo SUV-y? Zespoły marketingowe nienawidzą dwuznaczności. Sprzedawanie kategorii, która nie istnieje, jest trudniejsze. Etykiety na naklejce osiągów samochodu były ważniejsze niż jego praktyczna użyteczność.
Wymogi bezpieczeństwa również odegrały pewną rolę. Tył SUV-a różni się od platformy ciężarówki. Testy zderzeniowe dotyczące oporu przy przewróceniu są różne. Zintegrowanie platformy pokładowej z platformą SUV-a oznaczało rozwiązanie nowych problemów inżynieryjnych: podparcie boczne, zabezpieczenie ładunku. Ryzyko wywrócenia się pojazdu wzrasta, gdy zwis tylny jest ciężki.
Dziedzictwo SUV-ów z otwartym tyłem
Idee nie umarły. Po prostu zmienili kształt. Później pojawił się Ford Explorer Sport Trac. Miał kabinę i platformę pokładową. Nie był to SUV z platformą, ale ciężarówka z przodem SUV-a. Ta różnica miała znaczenie.
W segmencie crossoverów dominowały GMC Terrain i Chevy Equinox. Oferowali przestrzeń ładunkową za tylną klapą, ale skrzynia była zamknięta. Nie można było rozładować drabiny od tyłu przez platformę. Trzeba było go załadować tylnymi drzwiami. Otwarta platforma boczna zniknęła.
Nowoczesne samochody hybrydowe i elektryczne mają
Koniec czystych kategorii
Granice się zacierają. Wcześniej dokładnie wiedziałeś, co kupujesz. SUV-a? Ulec poprawie? Crossover? Etykiety te były surowe. Teraz są to jedynie rekomendacje.
Świadczą o tym debiuty z tego tygodnia. GMC Terracross to najnowszy przestępca. Nie mieści się w jednym pudełku. To nie tylko SUV. To nie jest tylko pick-up. To jest coś zupełnie innego.
GMC Terracross łączy w sobie cechy kilku typów pojazdów. Czerpie siłę z pickupów. Bierze komfort od SUV-ów. Dodaje użyteczność, której nie da się określić jednym słowem.
To nie jest wypadek. To jest trend. Kategorie samochodów zanikają.
Dlaczego GMC Terracross wymyka się klasyfikacji
Dlaczego to jest ważne? Ponieważ kupujący są zdezorientowani. Ale oni nie przejmują się producentami.
GMC Terracross jest przeznaczony dla osób, które nie chcą wybierać. Chcą wolności na świeżym powietrzu, jaką daje pickup. Chcą przestrzeni ładunkowej na poziomie SUV-a. Chcą jakości jazdy porównywalnej z sedanem.
To hybryda w duchu, jeśli nie w typie elektrowni. Design łączy te potrzeby. Korpus jest wytrzymały, a jednocześnie wyrafinowany. Wnętrze jest praktyczne, a jednocześnie luksusowe.
Jak to działa w praktyce? Otrzymujesz pojazd, który może przewozić drewno. Może także zabrać Cię do klubu country. GMC Terracross nie ocenia. On po prostu wykonuje swoją pracę.
Zmiana w projektowaniu samochodów
Nie chodzi tylko o GMC. Mówimy o całej branży.
Producenci samochodów rozumieją, że czyste kategorie nie sprzedają. Konsumenci chcą wszechstronności. Chcą jednego samochodu, który może zrobić wszystko. GMC Terracross odpowiada na tę prośbę.
To część SUV-a. Część pickupa. Częściowe oświadczenie dotyczące stylu życia.
Tendencja ta nabiera tempa. Inne marki idą ich śladem. GMC Terracross to tylko wierzchołek góry lodowej.
Co to oznacza dla kupujących?
Co zatem warto kupić?
Stare zasady należą już do przeszłości. Nie możesz polegać na plakietce ani typie nadwozia. Trzeba spojrzeć na specyfikację techniczną. Trzeba przyjrzeć się przypadkom użycia.
GMC Terracross pokazuje nam, dokąd zmierzamy. Przyszłość, w której samochody są definiowane przez to, co robią, a nie to, czym są.
To mylące. To skomplikowane. To jest przyszłość.
Czy potrafisz się dostosować? A może poczekasz, aż granice same się przerysują?
Mechanizm dachowy Terracross
Szkło to nie tylko szkło. To jest system. Dach składa się z trzech oddzielnych paneli, z których każdy ma możliwość zmiany swojego położenia za pomocą elektronicznych sterowników. Należy go raczej traktować nie jako szyberdach, ale jako modułowy baldachim. Nie otwiera się po prostu poprzez obrót klamki. Jest programowany. Zmieniają się kąty nachylenia. Światło rozchodzi się inaczej. To futurystyczne podejście do atmosfery w kabinie, nad którym większość tradycyjnych producentów samochodów wciąż debatuje w swoich biurach.
Buick Bengal
A potem jest Bengal. Tytuł, który krzyczy o szybkości, nawet jeśli wykonanie było… konkretne. To nie był tylko samochód koncepcyjny. Była to wypowiedź na temat tego, jak mógłby wyglądać amerykański luksus, gdyby przestał kopiować europejski styl i zaczął patrzeć w stronę samochodów typu muscle car. Decyzje stylistyczne były ostre. Obecność samochodu była niepokojąca. Nie szeptał. Zadeklarował się.
„Bengal nie próbował być Gran Turismo. Miał być amerykańskim samochodem sportowym z czterocylindrowym sercem.”
Dlaczego Bengal jest dziś aktualny
Często zapominamy, że w latach siedemdziesiątych Buick sprzedawał nie tylko samochody rodzinne. Firma próbowała dodać adrenalinę do swojego asortymentu. Bengal był najodważniejszą próbą w historii. Miał unikalny przód, odrzucający estetykę chromowanej „barki” typową dla tamtej epoki. Zamiast tego polegał na czystych liniach i wydajności aerodynamicznej. Tylna szyba miała agresywne nachylenie do tyłu. Tylne światła zostały ukryte i zintegrowane z nadwoziem. Wyglądał na szybszego, niż był w rzeczywistości. A przynajmniej wyglądał, jakby wierzył we własną prędkość.
Luka technologiczna
Porównaj to z Terracrossem. Jeden samochód należy do przyszłości, której jeszcze nie osiągnęliśmy. Drugi dotyczy przeszłości, gdzie „zaawansowana technologia” oznaczała radio Citizens Band (CB) i odtwarzacz kasetowy, który nie połykał taśm. Ale obaj mają wspólne DNA eksperymentów. Terracross wykorzystuje energię elektryczną do przemieszczania szkła. Bengal wykorzystał inżynierię, aby zmienić sposób postrzegania.
Wnętrze Bengalu było skromne. Funkcjonalny. W centrum uwagi był kierowca. Bez fanaberii. Jedynie kierownica, zestaw wskaźników i dźwignia zmiany biegów wymagają uwagi. To było surowe, nieprzetworzone doświadczenie. W przeciwieństwie do nowoczesnych SUV-ów z ekranami dotykowymi i oświetleniem otoczenia.
Gdzie oni teraz są?
Większość prototypów Terracross nigdy nie dotarła do salonów. Pozostali w tunelach aerodynamicznych i na farmach utylizacyjnych. Bengal został jednak wyprodukowany w limitowanej edycji. Nadal można je znaleźć. Rzadki. Kochani. Obsługiwane są z pasją przez zgrane grono pasjonatów, którzy rozumieją, że styl to coś więcej niż tylko wygląd. Taki jest zamysł.
Pytanie nie brzmi, czy te samochody były praktyczne. Nie byliśmy. Dach Terracross przeciekałby, gdyby uszczelniacz zawiódł. Czterocylindrowy silnik Bengala z trudem uciągnął ciężkie nadwozie. Ale były interesujące. Na rynku zalanym beżowymi samochodami zbudowanymi wyłącznie na potrzeby przepisów, jedyną walutą, która się liczy, są odsetki.
Dlaczego interesuje nas samochód koncepcyjny z ruchomym dachem i sportowe coupe, które przybyło trochę późno? Ponieważ próbowali. Nie zachowali ostrożności. Przesunęli granice tego, czym może być marka. Buick może być szybki. Samochody przyszłości mogą być adaptacyjne. Reszta to tylko historia.
Większość ludzi rzuca jedno spojrzenie na Bengal Roadster i zatrzymuje się w dwóch miejscach. Profil jest czysty. Krótki. Agresywny. Krzyczy: tylko kierowca i pasażer. Przyjrzyj się jednak bliżej materiałowej cholewce. Pociągnij pasek. Podnieś pokrywę.
To nie jest hardtop. To nie jest stałe coupe. To sztuczka.
Pod elegancką obudową kryje się zaskakująco duża przestrzeń użytkowa. Bengal faktycznie może pomieścić dwóch pasażerów z tyłu. Nie mieszczą się w maleńkim schowku hatchbacka. To funkcjonalne fotele. Kiedy nie zabierasz ze sobą przyjaciół, składają się one na płasko. Jest tam przestrzeń ładunkowa, w której kiedyś siedzieli ludzie.
W projekcie priorytetem jest estetyka roadstera, cicho poruszając kwestię użyteczności, którą większość kabrioletów ignoruje.
Po co budować samochód, który wygląda jak jednomiejscowy, skoro może być czteromiejscowy? Bengal to przede wszystkim wszechstronność. Poczujesz, jak chcesz, na świeżym powietrzu. Wiatr we włosach. Połączenie z drogą. Kiedy jednak potrzebujesz przewieźć ładunek lub ludzi, masz wybór.
Dlaczego ukryte tylne siedzenia są ważne
Większość samochodów sportowych dokonuje wyboru. Lub chcesz wydajności i minimalnej wagi. Albo praktyczność i przestrzeń. Bengal nie chce wybierać żadnej ze stron.
Kluczem jest zdejmowany dach. Jest potrzebny nie tylko do ochrony przed złą pogodą. To jest element konstrukcyjny. Ukrywa tylną kabinę, dopóki nie będzie potrzebna. Dzięki temu tył okna będzie czysty. Utrzymuje niską sylwetkę. Żadnych nieporęcznych stojaków. Żadnych zagraconych tylnych pokładów.
Ale prawdziwą zaletą jest mechanizm składania. Te tylne siedzenia nie stoją wiecznie. Sprzątają. Płaski. Tworzenie równej podłogi na bagaż. Kluby golfowe. Sprzęt fotograficzny. Wszystko, co przewozisz.
Jak wypada w porównaniu z tradycyjnymi roadsterami
Porównaj to z klasycznym MGB lub Miatą. Te samochody? Są podwójne. Kropka. Możesz wrzucić torbę do tyłu. Ale nie możesz tam umieścić osoby dorosłej.
Bengal zmienia zasady gry. Oferuje tylne siedzenia nie tylko dla dzieci. Są pełnowymiarowe. Składany. Praktyczny.
| Charakterystyka | Klasyczny Roadster | Bengal |
|---|---|---|
| Standardowe zakwaterowanie | 2 | 4 (2+2) |
| Miejsce na tylnym siedzeniu | Minimalne/Żadne | Funkcjonalne |
| Składany | Nie | Tak |
| Estetyka | Netto | Hybrydowy |
To nie jest kompromis. To jest poprawa. Nie tracisz ducha roadstera. Otrzymujesz użyteczność.
Gdzie praktyczność spotyka się ze stylem
Bengal jest przeznaczony dla kierowców, którzy chcą przyciągać wzrok stylem, ale nie znoszą dźwigania ze sobą torby podróżnej. Zdejmowany dach sprawia, że tylne siedzenia są niewidoczne. Poza polem świadomości. Dopóki nie będą potrzebne.
Następnie pociągasz za pasek. Podnieś pokrywę. Odkrywanie ukrytej przestrzeni. To proste. Skuteczny.
Większość samochodów kłamie co do swojej przestrzeni. Bengal tak nie robi. Pokazuje o co mu chodzi. Roadster z tajemnicą.
Koncepcja Oldsmobile O4
Sercem Bengalu jest doładowany 3,4-litrowy silnik V6 o mocy 250 KM. To była solidna postać jak na tamtą epokę. Ale prawdziwa historia nie kryje się pod maską. Jest na desce rozdzielczej. A dokładniej w przypadku jego braku.
Oldsmobile pozbył się szumu wizualnego. Żadnych tradycyjnych urządzeń. Żadnych fizycznych elementów sterujących, które mogłyby zaśmiecać kabinę. Design wskazuje na przyszłość, w której informacje będą wyświetlane bezpośrednio na przedniej szybie. Wyobraź sobie, że mówisz samochodowi dokładnie, jakie dane chcesz zobaczyć, a następnie obserwujesz, jak pojawiają się one w Twoim polu widzenia. Był to rzut oka na technologię wyświetlaczy przeziernych (HUD) na długo przed tym, zanim termin ten stał się powszechny.
Kontekst koncepcji O4
Koncepcja ta była czymś więcej niż tylko ćwiczeniem stylistycznym. Była to odpowiedź Oldsmobile na zmieniający się krajobraz motoryzacyjny początku lat 90-tych. Podczas gdy inne marki skupiały się na agresywnym designie lub czystej mocy, Oldsmobile eksperymentował z projektowaniem interfejsu. Samochód koncepcyjny Bengal służył jako poligon doświadczalny dla tych eksperymentów.
Nazwa O4 wskazywała na główny cel: czwartą generację języka projektowania Oldsmobile, na którą duży wpływ miała integracja cyfrowa. Moc zapewniał doładowany silnik V6, ale nowością była cyfrowa tablica przyrządów. Sugerowało to, że o doświadczeniu kierowcy będzie decydować zarządzanie informacjami, a nie tylko mechaniczne sprzęgło.
Dlaczego Bengal jest dziś ważny
Żyjemy w epoce ogromnych ekranów dotykowych i cyfrowych zestawów wskaźników. Wizja Bengalu wyświetlana za przednią szybą wydaje się teraz znajoma, ale wtedy była radykalna. Pomysł „czystej” deski rozdzielczej, pozbawionej fizycznych pokręteł i przycisków, wyprzedził rewolucję Tesli o dziesięciolecia.
Oldsmobile próbował rozwiązać problem: przeciążenie informacjami. Zaproponowali rozwiązanie, które było proste i dyskretne. Wyświetlanie danych na szybie pozwala kierowcy skupić się na drodze. Zmniejsza to obciążenie poznawcze. To zasada, którą nowoczesne samochody elektryczne dopiero teraz zaczynają w pełni realizować, często korzystając ze znacznie większych ekranów i rozbudowanych menu.
Dziedzictwo projektowania bez szumów wizualnych
Czy ta koncepcja miała wpływ na samochody produkcyjne? Bezpośrednio – być może nie. Ale filozofia została. Zapotrzebowanie na zintegrowane wyświetlacze, wyświetlacze typu head-up i minimalne fizyczne elementy sterujące stały się standardem branżowym. Oldsmobile Bengal był wczesnym sygnałem ostrzegawczym. Pokazało, że producenci myślą o interfejsie, a nie tylko o silniku.
Doładowany silnik V6 efektywnie dostarczał moc. Ale elegancka deska rozdzielcza pozbawiona przyrządów zapewniała coś innego: wizję. Była to wizja wyprzedzająca swoje czasy o dekady. Wciąż nadrabiamy zaległości w oferowanej przez nich prostocie.
Już sama nazwa zdradza pomysł. O4 oznacza „otwarty” i „cztery”. Jest to kabriolet przeznaczony dla czterech osób. Niektórzy mówią, że litera „O” wskazuje również na tlen, co ma sens po zdjęciu dachu. Inni twierdzą, że to tylko stylowy skrót. W każdym razie oznaczenie to zostało ustalone jeszcze zanim samochód pojawił się na wystawie.
Zajrzyj do środka, a deska rozdzielcza bardziej przypomina serwerownię niż kokpit. GM całkowicie porzucił tradycyjny zestaw wskaźników. Zamiast tego znajduje się „pierścień informacyjny” otaczający kolumnę kierownicy. To nie tylko prędkościomierz. To jest centrum danych.
Komunikacja, zanim to było modne
W O4 chodziło nie tylko o moc. Chodziło o przepustowość.
W 1998 roku podłączenie samochodu do osobistego asystenta cyfrowego (PDA) brzmiało jak science fiction. O4 umożliwiło to. Nie potrzebowałeś plątaniny przewodów. Włożyłeś kartę Sony Memory Stick do stacji dokującej obok siedzenia kierowcy. Brelok do kluczy był w posiadaniu tego okaziciela. Maszyna to przeczytała.
Resztę zapewniła bezprzewodowa technologia Bluetooth. To nie był tylko podstęp. To była wczesna próba zsynchronizowania życia z podróżą. Możesz wymieniać kontakty, uzyskiwać wskazówki dojazdu, a może po prostu sprawdzać pocztę, stojąc w korku.
Dlaczego O4 ma dziś znaczenie
Większość samochodów koncepcyjnych to projekty wysoce specjalistyczne. Wyglądają szybko. Pachną nowym plastikiem. O4 próbowało rozwiązać problem, przed którym wciąż stoimy: jak zintegrować życie cyfrowe z fizycznym samochodem.
Oczywiście, nie udało mu się. Technologia była za młoda. Rynek PDA jest rozdrobniony. Ale pomysł pozostał.
„Samochód to komputer na kołach”.
To zdanie nie miało charakteru marketingowego. To był wymóg projektowy.
Cadillac Vizon
Podczas gdy O4 eksperymentował z łącznością, Cadillac Vizon polegał na agresji. Było to dwudrzwiowe coupe z silnikiem z przodu i napędem na tylne koła, zbudowane na rozciągniętej wersji platformy Northstar.
Silnik Northstar był odpowiedzią Cadillaca na niemiecki luksus. Był to 4,6-litrowy silnik V8. Rozwijał moc około 325 koni mechanicznych. Vizon wziął tę jednostkę napędową i owinął ją w nadwozie, które wyglądało, jakby zostało wyrzeźbione z czarnego obsydianu.
Projekt ponad funkcjonalność
Projekt Vizona był czystym podejściem.
- Nisko zawieszone: Siedział bliżej ziemi niż jakikolwiek inny produkowany wówczas Cadillac.
- Szeroki rozstaw kół: Agresywnie nacisnął asfalt.
- Ostre rogi: Brak zakrętów. Tylko twarde linie.
Nie został zaprojektowany z myślą o wygodzie. Miało trafić na nagłówki wiadomości.
Krótkie życie Vizon
Samochody koncepcyjne takie jak Vizon rzadko trafiają do produkcji. To są wzorce nastroju. Pokazują, dokąd marka chce zmierzać. Cadillac chciał być odważny. Vizon udowodnił, że może.
Ale bezczelność nie zwiększa głośności. Lux sprzedaje. Dlatego Vizon pozostał koncepcją. Jednak silnik Northstar przetrwał. To napędzało Escalade. To napędzało Deville’a. To zasilało STS.
Cyfrowe sny O4 i kanciasta furia Vizona zniknęły w archiwach. Ale zostawili ślad. Żyjemy w świecie, który przepowiedzieli.
Jeep Vizon był czymś więcej niż tylko samochodem pokazowym. Było to oświadczenie mówiące o tym, dokąd zmierza marka. A przynajmniej tam, gdzie deweloperzy sądzili, że zmierza na początku XXI wieku. Łączył w sobie praktyczność SUV-a z eleganckim profilem kombi. Brak wystających nadkoli. Bez szorstkiej powłoki ochronnej. Tylko wyraźne linie i całkowity brak tradycyjnych lusterek wstecznych.
Eliminacja niepotrzebnych
Jeep usunął wystające elementy, aby uzyskać bardziej smuklejszą sylwetkę. Oznaczało to brak lusterek bocznych wystających na boki. Zamiast tego zastosowano system cofania oparty na kamerze wideo. Na ekranie widzisz, co jest za tobą. Nie chodziło tylko o wygląd. Zrobiono to ze względu na aerodynamikę. I być może w celu zmniejszenia oporu aerodynamicznego.
Wewnątrz na pierwszy plan wysuwała się technologia. Noktowizor był standardowym wyposażeniem. Aktywny tempomat podążał za pojazdem poprzedzającym, zachowując bezpieczną odległość. Jeśli ruch zwolnił, Ty też zwolniłeś. Kolejną cechą był system klucza EZ. To nie był tylko brelok do kluczy. Zawierał chip identyfikujący kierowcę. Po potwierdzeniu identyfikacji samochód sam się odblokował. Fotel został przesunięty, lusterka wyregulowane. Wszystko to wydarzyło się bez Twojego udziału.
Kontekst Jeepa Liberty z 2002 roku
Koncepcja ta pojawiła się mniej więcej w tym samym czasie, gdy Jeep Liberty z 2002 roku trafił na rynek. Liberty był pierwszym kompaktowym SUV-em Jeepa. Wykorzystywał platformę Jeepa Cherokee. Był mniejszy niż Grand Cherokee. Tańsze. Bardziej odpowiedni do środowiska miejskiego.
Vizon i Liberty istniały w tym samym okresie. Dzielili filozofię projektowania. Oba miały na celu dostępność. Obaj starali się, aby Jeep był mniej „terenowy” i bardziej mainstreamowy. Liberty miał prawdziwe parametry techniczne. Vizon spełnił marzenia.
Dlaczego to ma teraz znaczenie
Spoglądamy wstecz na Vizona i widzimy coś, co nie weszło do produkcji. Widzenie w nocy? Wciąż niszowa technologia. Adaptacyjny tempomat? Teraz standardowo. Ale pomysł na hybrydę kombi-SUV? Nadal aktualne. Spójrz na Audi Q5 Sportback, BMW X4, Mercedes GLE Coupe. Wszyscy robią to, co zaproponował Vizon.
Tymczasem Liberty sprzedawał się dobrze. Utorowało drogę Compassowi i Renegade. Vizon pozostał koncepcją. Ale wskazał kierunek.
„Vizon wyeliminował wystające przedmioty, takie jak lusterka wsteczne”.
Przypominamy, że projektowanie samochodów to seria eksperymentów. Niektórzy zapuszczają korzenie. Niektórzy nie. Vizon nie załapał. Ale jego DNA jest obecne w każdym crossoverze, który ceni styl ponad masą.
Luka technologiczna
System klucza EZ wyprzedził swoje czasy. Większość nowoczesnych samochodów korzysta z dostępu pasywnego. Wystarczy mieć klucz w kieszeni. Vizon poszedł dalej. Spersonalizował podróż. Pozycja siedzenia. Kąt pochylenia lustra. Wszystko dzieje się automatycznie. Był to prekursor profili kierowców, których oczekujemy dzisiaj.
Widzenie w nocy? Wciąż rzadkie. Większość nowoczesnych samochodów oferuje to jako opcję. Albo w ogóle tego nie oferują. Adaptacyjny tempomat? Można się go spodziewać w każdym samochodzie powyżej 30 000 dolarów. Vizon miał to wszystko. Po prostu nie trafił do masowej produkcji.
Dziedzictwo wolności
Nazwę Jeepa Liberty z 2002 roku zmieniono. To odciągnęło Jeepa od wyłącznie Wranglera i Grand Cherokee. Przyciągnęła nową grupę demograficzną. Kupujący miasto. Rodziny. Ludzie, którzy
Mniej uczęszczana droga zaczyna się tutaj
Wszystko zaczęło się od rozmowy przy kominku, która przypomniała przeszłość. Na scenie pojawił się Ken Kesey, autor „Lotu nad kukułczym gniazdem”. Mówił o prowadzeniu samochodu, zanim władzę przejęły autostrady międzystanowe. Zacytował Roberta Frosta. Wspomniał o Charlesie Qualcie. To nadało ton. Określony ton. Ton polnych dróg i wolności.
Wtedy nastąpiło objawienie.
Daimler-Chrysler nie zaprezentował samochodu koncepcyjnego. Nie pokazali futurystycznej wizji tego, co może się wydarzyć w 2025 roku. Pokazali prawdziwy samochód. SUV Jeep Liberty rok modelowy 2002.
To był prawdziwy samochód produkcyjny. To ma znaczenie. Ford i GM zaprezentowali koncepcje. Koncepcje są bezpieczne. Umożliwiają obiecanie księżyca bez ograniczeń inżynieryjnych. Daimler-Chrysler postawił na rzeczywistość. Postawili na Liberty.
Cel był jasny. Chcieli zachować duszę oryginalnych Jeepów. Takich, którzy bez wahania potrafiliby wspiąć się na klif czy przeprawić się przez rzekę. Dobre osiągi w terenie. Ale chcieli też dodać elegancji. Aby dostać się do sklepu spożywczego, nie musisz już zmagać się z kierownicą. Nazywali ją „drogą mniej uczęszczaną”.
Odpowiedzią na tę filozofię była wolność. Połączyła dwa światy. Surowość Wranglera miała w swoim DNA. Ale zachowywało się jak samochód na asfalcie. To nie była tylko stylizacja. To była decyzja inżynierska. Chcieli, aby kierowcy mogli poruszać się po bocznych drogach bez utraty komfortu.
Decyzja o pokazaniu modelu produkcyjnego zamiast koncepcji była odważna. To sygnalizowało pewność siebie. Powiedział: “Mamy produkt. Jest gotowy. Kup go.”
Prezentacja rozpoczęła się od nostalgii. Skończyła z produktem, który próbował uchwycić to uczucie. Nie poprzez słowa. I przez metal i gumę. Liberty było czymś więcej niż tylko SUV-em. To było oświadczenie. Oświadczenie o tym, dokąd zmierzasz po zjechaniu z autostrady. I czy chcesz po drodze się ubrudzić.
Nissan postanowił przestać traktować linię Z jak eksponat muzealny. Dziś firma zakończyła prace nad nową koncepcją. To nie jest tylko przeróbka wcześniejszych pomysłów. Jest to bezpośredni duchowy następca modelu 240Z z 1970 roku. To właśnie ten oryginalny samochód stał się najszybciej sprzedającym się samochodem sportowym w historii. Zdefiniowała cały gatunek.
Następnie pojawił się 300ZX z 1990 roku. Potem zapadła cisza.
Teraz cisza została przerwana. Nissan powraca na rynek niedrogich samochodów sportowych. Firma chce przywrócić tę samą energię. Nowy Z trafi do sprzedaży w połowie 2002 roku. Nigdy więcej czekania.
Silniki oferowane są w dwóch wersjach. Flagowa wersja wyposażona jest w 3,5-litrowy silnik V6 wytwarzający ponad 360 KM. Aby skutecznie przenieść tę moc na drogę, potrzebujesz doskonałej przyczepności. Dostępny jest również podstawowy 3,0-litrowy silnik V6 o mocy 222 KM. Do codziennej jazdy wystarczy. I to wystarczy, aby cieszyć się jazdą w weekendy.
Dynamika musi być ostra. Podwozie zostało dostrojone tak, aby zapewnić przyczepność. Układ kierowniczy ma za zadanie komunikować się z kierowcą. To nie jest Gran Turismo. To jest samochód sportowy.
Dlaczego to trwało tak długo? Rynek się zmienił. Większość zysków pochłonęły SUV-y i crossovery. Entuzjaści wciąż jednak czekali. Chcieli coupe z napędem na tylne koła i opcją manualnej skrzyni biegów. Nissan słuchał. Nowy Z jest odpowiedzią firmy.
Projekt łączy w sobie elementy retro z futuryzmem. Ostre zakręty. Niski profil. Samochód wygląda szybko nawet na parkingu. Wnętrze skupia się na kierowcy. Przyciski są w zasięgu ręki. Ekrany ograniczono do minimum. Wszystko ze względu na proces jazdy.
Jaki silnik wybrać? Wersja 3,0-litrowa jest lżejsza, dzięki czemu samochód jest bardziej zwrotny. Silnik o pojemności 3,5 litra jest cięższy, ale ma większy moment obrotowy. Ciągnie mocniej. Dla większości ludzi dodatkowa moc jest warta ciężaru, jaki dodaje.
Kluczowym czynnikiem jest cena. Aby móc konkurować, musi kosztować mniej niż 30 000 dolarów. To idealna nisza cenowa. W wyższej cenie porównania z Mazdą Miatą czy Toyotą Supra stają się problematyczne. Nissan to rozumie. Firma stara się ograniczać koszty. Lista może obejmować aluminiowe panele nadwozia i elementy wnętrza z włókna węglowego.
Premiera planowana jest na połowę 2002 roku. Dzięki temu dealerzy będą mieli czas na przygotowanie się. Dziennikarze będą mieli także wystarczająco dużo czasu, aby przetestować samochód w praktyce. Wyścigi mediów odbędą się w Kalifornii. Tamtejsze drogi są idealne dla tego typu samochodów.
Entuzjaści aktywnie dyskutują o nowym produkcie. Fora są pełne wiadomości. Czy to jest prawdziwe Z? Czy zachowuje duszę 240Z? Odpowiedź brzmi: tak. Bilans obsługi jest prawidłowy. Rozkład masy jest bliski 50/50. Samochód sprawia wrażenie stabilnego.
A co z konkurentami? Hyundai Tiburon jest tani, ale brakuje mu dziedzictwa. Nissan 240SX został wycofany. Skyline GT-R jest zbyt drogi i skomplikowany. Nowy Z zajmuje pozycję środkową. Ona jest dostępna. Ona jest ekscytująca. Ona jest czysta.
Nissan mocno stawia na ten model. Firma wie, że nazwa Z ma znaczenie. Niesie ze sobą historię. Niesie pasję. Nowy Z to szansa firmy na odzyskanie swojego dziedzictwa.
Czy sprzeda się pomyślnie? Historia mówi, że tak. Oryginalny 240Z sprzedał się w milionach egzemplarzy. Duży popyt cieszył się również 300ZX. Ale rynek
Filozofia projektowania nowej generacji Z
Nowy Z nie stara się ukrywać swojego pochodzenia. Widać to po jej tekstach. W dużym stopniu zapożycza się z oryginalnej ery 240Z. Ale to nie jest bal kostiumowy. Nie udaje reliktu vintage. Nie wygląda jak replika Volkswagena Beetle. To nie jest odnowienie retro Forda Thunderbirda. Te samochody opierają się w dużej mierze na nostalgii. Noszą swoją historię na rękawach. Nowy Z twardo stąpa po teraźniejszości.
Szanuje przeszłość. Ale on go nie czci. Sylwetka nawiązuje do klasycznych proporcji. Długi kaptur. Krótka rufa. To jest zasada. Ale wykonanie jest nowoczesne. Linie stały się ostrzejsze. Metal jest bardziej napięty. Mam wrażenie, że to nowoczesna interpretacja, a nie bezpośrednia kopia.
To podejście robi różnicę. Dzięki temu samochód przypadnie do gustu purystom, nie zniechęcając przy tym nowych nabywców. Otrzymujesz duszę oryginału. Otrzymujesz dzisiejszą technologię. To równowaga. Trudne do osiągnięcia. Wygląda jednak na to, że Nissanowi się to udało. Nie idealne. Ale wystarczająco blisko, żeby wywołać uśmiech.
Celem nie jest terytorium hipersamochodu. Wszystko jest o wiele bardziej przyziemne. Przyspiesza od 0 do 60 mil na godzinę w mniej niż sześć sekund. To jest punkt orientacyjny. A cena? Około trzydziestu tysięcy dolarów. To jest specyficzny segment. Co wydaje się znajome, jeśli pamięta się początek lat dziewięćdziesiątych.
Pomyśl o oryginalnym 240Z. To on stał się punktem wyjścia dla wielu, którzy chcieli prędkości bez premii supersamochodów. Ten nowy projekt dąży do tego samego ideału. Nie próbuje wygrywać wyścigów na torze z Lamborghini. Próbuje zdobyć Twoje serce, nie doprowadzając Cię do bankructwa.
Matematyka jest prosta. Potrzebujesz wystarczającej mocy, aby przyspieszyć od 0 do 60 mil na godzinę. Ale nie na tyle, żeby opony dymiły przy każdym naciśnięciu pedału przyspieszenia. Sześć sekund to wartość graniczna. Wszystko jest wolniejsze – to tylko samochód do dojazdów do pracy. Wszystko jest szybsze – a cena zaczyna przekraczać próg trzydziestu tysięcy dolarów.
Ten budżet jest napięty. Zwłaszcza dzisiaj. Patrzysz na samochód, który musi być wydajny. Łatwy. Zwrotny. Być może z mniejszym silnikiem i turbosprężarką lub konfiguracją hybrydową, która efektywnie rozdziela moc. Celem jest wydajność w przeliczeniu na dolara.
Balansuje na krawędzi. Na bezpieczeństwie nie można oszczędzać. Nie można ignorować niezawodności. Ale nie możesz też wydać połowy swojego budżetu na funkcje, których nie potrzebujesz. Koncentrujemy się na jeździe. Na wyczucie kierownicy. Na przyspieszaniu.
Tu nie chodzi o czystą władzę. Chodzi o związek pomiędzy mocą i kosztami. Oryginalny 240Z zdefiniował cały segment, ponieważ był przystępny cenowo. Nowy samochód powinien działać tak samo. Mniej niż sześć sekund. Mniej niż trzydzieści tysięcy dolarów. A jazda powinna sprawiać przyjemność.
Rynek jest zatłoczony. Istnieje wiele samochodów spełniających jedno z tych kryteriów. Tylko kilka pasuje do obu. A jeszcze mniej jest naprawdę przyjemnych w prowadzeniu. Wyzwaniem nie jest inżynieria. Wyzwaniem jest powściągliwość. Wiedza, co po sobie zostawić.
Jeśli im się to uda, nie będzie to tylko samochód. To będzie oświadczenie. Przypomnienie, że prowadzenie samochodu wcale nie musi kosztować fortuny. Wystarczająco, żeby poczuć, że żyjesz. Nie na tyle, żeby żałować.
Koncepcja Forda EX: cyfrowy debiut poważnych SUV-ów
Dział samochodów ciężarowych Forda nie tylko zaprezentował koncepcyjny Ford EX, ale także zrobił duże wrażenie. To nie było powolne wyjście z cienia. Samochód przedarł się przez ogromny ekran wideo i wjechał na scenę. Występ był oczywiście spektakularny. Ale maszyna stojąca za tym programem była niezwykle poważna.
Pojazd ten stanowi kontynuację linii niestandardowych SUV-ów Ford Outfitters Family. Wyobraźcie sobie go jako dzikiego krewnego w surowej i zdyscyplinowanej rodzinie. Język projektowania będzie znany tym, którzy śledzili ewolucję Forda w terenie. Ale ma jeden cel. Jest stworzony wyłącznie do jednego celu. Wysoka wydajność jazdy terenowej.
Nie na weekendowe wycieczki z przyczepą. Nie dla dróg żwirowych prowadzących na kemping. Mówimy o agresywnym pokonywaniu nierównego terenu przy dużych prędkościach. Koncepcja EX rezygnuje z kompromisów w zakresie komfortu. Priorytetem jest mobilność zawieszenia. Luz. I moc, która bez chwili wahania poradzi sobie ze wspinaczką po skałach lub pustynnymi wydmami.
To jest oświadczenie woli. Dowód koncepcji tego, co się dzieje, gdy weźmiemy inżynierię ciężarówek Forda i bez chwili wahania skierujemy ją prosto w ziemię.
Doskonałość inżynieryjna do użytku na zewnątrz
Idealny rozkład masy 50/50 to nie tylko coś, czym można się pochwalić w przypadku supersamochodów przeznaczonych na tor. To jest tutaj podstawowa zasada. Konstrukcja jest wsparta ramą ze stali chromowo-molibdenowej, która przenosi obciążenia, utrzymując nisko położony środek ciężkości. Owiń ten szkielet kompozytowymi panelami nadwozia, a otrzymasz sztywne, a jednocześnie lekkie podwozie.
To nie jest tylko dzieło na wystawę statyczną. To mobilne laboratorium technologii, które prawdopodobnie znajdą zastosowanie w przyszłych modelach produkcyjnych. Spójrzmy na ciało. Większość pojazdów wymaga użycia narzędzi do demontażu paneli podczas serwisowania. Taka konstrukcja pozwala na szybki demontaż. Chcesz wymienić błotnik? Gotowy.
Przednia szyba składa się całkowicie. Żadnych nieporęcznych mechanizmów, które mogłyby zawieść. Brak odłamków szkła w przypadku stłuczenia. Tylko czyste powietrze.
Ewoluują także standardy bezpieczeństwa. W modelach o wysokich osiągach tradycyjne trzypunktowe pasy bezpieczeństwa są zastępowane systemami czteropunktowymi. Więcej punktów mocowania oznacza lepszy rozkład sił podczas ostrych zakrętów lub nagłych zatrzymań.
Potem jest podłoga. Można go prać. Poważnie. Zamontowano korki spustowe umożliwiające bezpośrednie płukanie wnętrza. Żadnych mokrych dywanów. Brak pleśni. Wystarczy spłukać i wysuszyć.
Wsiadanie i wysiadanie z samochodu nie powinno być wyzwaniem dla gimnastyczki. Kierownica porusza się na boki. Przesuń go na bok i wróć na swoje miejsce. Koniec z zginaniem kręgosłupa, aby zmieścić się w ciasnej kabinie.
Nauka o materiałach również się zmienia. Tapicerka wykonana jest z nowej wodoodpornej tkaniny. Ekspozycja na słońce nie blaknie. Deszcz nie powoduje gnicia. Przeznaczona jest do użytku na zewnątrz, nie tylko do oświetlenia salonów wystawowych.
„Podłogę można myć, a korki spustowe umożliwiają spuszczenie wody z samochodu.”
To nie są chwyty (puste chwyty). Są to praktyczne rozwiązania konkretnych problemów. Entuzjaści domagali się tych funkcji od lat. Branża wreszcie słucha.
Jak myślisz, które z tych funkcji zostaną przyjęte jako pierwsze na szerszych rynkach? Składane szkło czy zmywalne wnętrze? Pewnie wnętrze. Ludzie bardziej nienawidzą mycia samochodów niż moczenia się w deszczu.
Trend w stronę modułowości jest oczywisty. Zdejmowane panele. Ruchome elementy sterujące. Trwałe tkaniny. Oznacza to przejście od maszyn statycznych do narzędzi adaptacyjnych. Zobaczymy, jak ta filozofia się rozwinie. Nie jutro. Ale już niedługo.
Dodge Super8 Hemi: fotele w stylu stadionowym i technologia bezprzewodowa
Daimler-Chrysler pojawił się nie tylko na wystawie samochodowej. Wysadzili to w powietrze, wprowadzając Dodge Super8 Hemi. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest agresywny design. Samochód jest szeroki. Krótki. Ale główną cechą nie jest jego postawa.
Jest na krzesłach.
Większość samochodów zmusza wszystkich pasażerów do siedzenia w tym samym samolocie. Super8 Hemi odrzuca takie podejście. Jest wyposażony w coś, co można określić jedynie jako siedzenia w stylu stadionowym. Tylne siedzenia znajdują się wyżej niż przedni rząd. Pasażerowie z tyłu mają lepszą widoczność. Nigdy więcej patrzenia przez ramię. Widoczność tylko przez maskę.
Brakuje słupków B. Oznacza to, że drzwi otwierają się w nietypowy sposób. Drzwi tylne otwierają się do tyłu. Tworzy to szerokie, nieograniczone wejście. Salon sprawia wrażenie przestronnego. Przewiewny. Jak salon na kółkach.
Wnętrze łączy epoki. Ma estetykę retro. Pomyśl o wykończeniach drewnianych i wskaźnikach analogowych. Ale przyjrzyj się bliżej. Odkryjesz najnowocześniejszą technologię ukrytą na widoku.
„Sterowanie głosowe nie służy tylko do nawigacji. Steruje dźwiękiem, klimatyzacją, telefonem, a nawet pocztą elektroniczną”.
Wbudowany bezprzewodowy dostęp do Internetu. Polecenia głosowe sterują podstawowymi funkcjami. Zwiększ moc klimatyzatora. Zmień stację. Zadzwoń. Możesz nawet sprawdzić pocztę bez dotykania ekranu. Samodzielność została doprowadzona do skrajności.
To nie był tylko ładny pomysł. To było oświadczenie. Komfort kierowcy jest ważny. Ale wrażenia pasażerów są ważniejsze. Super8 Hemi zwraca uwagę na jedno i drugie.
Niektórzy mogą nazwać to luksusową zabawką. Inni będą postrzegać to jako przyszłość samochodów rodzinnych. Cokolwiek o tym myślisz, jedno jest jasne. Daimler-Chrysler igrał z ogniem. A ogień wyglądał wspaniale.
Drzwi otwierane do tyłu pozostają ciekawostką. Podniesione siedzenia? Już nie tak. Widzieliśmy już takie rozwiązania. Ale połączenie klimatu retro i łączności bezprzewodowej? To było świeże.
To dziwny samochód. Odważne auto.
Czy to miało sens? Być może nie. Ale był interesujący. A w świecie samochodów koncepcyjnych często wystarczy ciekawość.
Super8 Hemi nie tylko przyciągał wzrok. Zmuszał ludzi do zadawania pytań.
Po co podnosić tylne siedzenia wyżej?
Jak sterowanie głosowe obsługuje pocztę e-mail?
Co się stanie, gdy internet przestanie działać?
Te pytania pozostają. Samochód odjechał. Obraz pozostaje.
Systemy rozrywki i wejścia multimedialne dla pasażerów z tyłu
Pasażerowie w tylnym rzędzie nie muszą już patrzeć na oparcia przednich siedzeń. Samochód wyposażony jest w indywidualne ekrany dotykowe LCD dla tylnego rzędu. Funkcjonują jako autonomiczne centra kontroli. Oglądaj filmy, surfuj po Internecie i rób wszystko, co pomoże utrzymać ciszę w kabinie.
Łączność to nie tylko ekrany. Wbudowane radio satelitarne zapewnia stały dostęp do wybranych kanałów bez konieczności korzystania z sygnału lokalnego.
System obsługuje pliki MP3 do odtwarzania osobistych list odtwarzania. Aby pobrać muzykę do samochodu, nie potrzebujesz skomplikowanego interfejsu. Przesyłaj strumieniowo utwory z domowego systemu audio, gdy samochód jest zaparkowany na podjeździe lub w garażu. Jest to prosta metoda offline. Brak opóźnień w transmisji strumieniowej. Po prostu przenieś pliki bezpośrednio do pamięci wewnętrznej.
Pasażerowie z tyłu otrzymują własne ekrany dotykowe LCD umożliwiające niezależne oglądanie filmów i dostęp do Internetu.
Taka konfiguracja eliminuje potrzebę stałego połączenia z chmurą. Opiera się na lokalnym transferze plików. Rezultatem jest elastyczne środowisko multimedialne, które uwzględnia zarówno koncentrację kierowcy, jak i potrzebę odwrócenia uwagi pasażerów z tyłu.
Super8 Hemi: ochrona i moc
Super8 Hemi to nie tylko wygląd. Jest wyposażony w trzy listwy boczne zaprojektowane w celu ochrony nadwozia przed wgnieceniami drzwi i gruzami drogowymi. 🛡️ Ale prawdziwa historia kryje się pod maską. Samochód napędzany jest prototypowym popychaczem V-8 o pojemności 5,7 litra. Liczby robią wrażenie: 353 konie mechaniczne. To nie jest literówka.
Silnik ten wykorzystuje klasyczne, półkuliste komory spalania, od których oryginalny Hemi otrzymał nazwę i charakterystyczny pomruk. To bezpośrednia kontynuacja ery samochodów typu muscle car, tylko zamknięta w nowocześniejszym i trwalszym podwoziu.
Chrysler Crossfire
Crossfire zajmuje miejsce w ofercie jako bardziej sportowa i elegancka alternatywa. Podczas gdy Hemi oferuje brutalną siłę i ochronę, Crossfire podkreśla zwinność i styl. To dwudrzwiowe Gran Turismo, którego charakter nie opiera się na dużej pojemności skokowej. Zamiast tego opiera się na tuningu podwozia i aerodynamiki.
Ten model oferuje inny rodzaj atrakcyjności dla entuzjastów, którzy chcą prędkości bez masy. Stanowi to wyraźny kontrast w stosunku do utylitarnej surowości Hemi.
Samochód koncepcyjny Daimler-Chrysler Crossfire
Daimler-Chrysler zaprezentował koncepcyjny Crossfire, kompaktowe coupe, które mówi wiele o swoich ambicjach, a jednocześnie nie rozbija banku. To dwumiejscowy samochód o wyraźnie agresywnym charakterze.
Pod maską znajduje się 2,7-litrowy silnik V6. Liczby na tabliczce znamionowej są lakoniczne: 275 koni mechanicznych. Nie jest to prawdziwy potwór, ale ma wystarczającą moc, aby pocić się tylne opony. Agresywną sylwetkę zapewniają naprzemienne koła: 19-calowe koła z przodu i masywne 21-calowe koła z tyłu.
Obliczone cechy są imponujące. Projektanci twierdzą, że przyspieszenie od 0 do 60 mil na godzinę zajmuje około 5,8 sekundy. To wystarczająco szybko, aby zawstydzić wiele sedanów.
Koła naprzemienne zostały wybrane nie tylko ze względu na estetykę. Była to świadoma decyzja mająca na celu maksymalizację przyczepności i dramatyzmu wizualnego.
Ten samochód koncepcyjny pokazuje, co się dzieje, gdy luksus spotyka się ze sportowym charakterem w kompaktowym nadwoziu. Proporcje są idealne. Stosunek mocy do masy wygląda obiecująco. To nie tylko dobry wygląd. To deklaracja tego, dokąd marka zamierza zmierzać.
Crossfire nie próbował być samochodem imprezowym. Jego zestaw technologiczny był ściśle utylitarny.
W przeciwieństwie do Super8 Hemi, który skupiał się na zabawie, ten samochód skupiał się na osiągach. Aktywnie pożyczała dane z systemów gromadzenia informacji stosowanych w wyścigach Champ Car. Cel? Informacje zwrotne w czasie rzeczywistym.
Otrzymałeś statystyki przyspieszenia. Poziom przyczepności. Inne opcje wydajności. Wszystko to było wyświetlane bezpośrednio kierowcy. Żadnych zakłóceń. Tylko liczby, które pokazywały, jak szybko się poruszałeś.
Jeepa Willysa
Mówiąc o dziedzictwie i surowych możliwościach, Jeep Willys pozostaje złotym standardem w historii SUV-ów. To nie była byle jaka ciężarówka. Była to broń wojenna, która stała się symbolem wolności obywatelskiej.
Jeep Willys: Innowacja w zakresie tworzyw sztucznych spotyka się z designem retro
Jeep Wrangler jest na drogach od czasów II wojny światowej. Jest ikoną. Ale w tym tygodniu na wystawie samochodowej DaimlerChrysler zaprezentował nową sensację. Pokazali odpowiedź XXI wieku na klasycznego SUV-a. Nazywa się Jeep Willys. Wymawiane „Willis”. Nazwa nawiązuje do oryginalnych pojazdów wojskowych produkowanych przez Willys-Overland.
To nie tylko ponowne malowanie. Korpus wykonany jest metodą wtrysku tworzywa sztucznego. To poważny krok w stronę stali. Technologia ta pozwala na redukcję masy ciała nawet o 50 procent. Obniża także koszty produkcji. Projektanci mogą teraz tworzyć kształty, których nie można wykonać z tłoczonego metalu. Rezultatem jest wygląd, który wydaje się znajomy, ale jest radykalnie inny.
„Formowanie wtryskowe tworzyw sztucznych pozwala projektantom tworzyć kształty, których nie można wykonać przy użyciu tradycyjnego tłoczonego metalu”.
W podwoziu kryje się jeszcze jedna zaleta. Materiał niemal w 100% nadaje się do recyklingu. W branży mającej obsesję na punkcie wydajności paliwowej i emisji spalin mniejsza waga oznacza lepszą wydajność. Tańsza w budowie oznacza wyższą marżę. A co z materiałem nadającym się do recyklingu? Zamyka to kwestię zrównoważonego rozwoju bez dodawania ciężkich akumulatorów lub złożonych systemów hybrydowych.
Czy taka jest przyszłość gamy Wranglera? Willys ogląda się za siebie, aby móc iść do przodu. Zachowuje terenowego ducha. Pozbywa się martwego ciężaru. Dosłownie.
Guma Michelin i retrofuturystyczna deska rozdzielcza
Opony to nie tylko element funkcjonalny, to element estetyki. Jasnoszare opony Michelin pasują do koloru nadwozia. To subtelny dotyk. Ale to działa.
Wewnątrz deska rozdzielcza opowiada inną historię. Pastelowa zieleń. Nie agresywny. Nie ciemno. Pastelowa zieleń. I wbudowany w to? Odbiornik radia satelitarnego.
Nie widuje się tego zbyt często w samochodach koncepcyjnych. Zazwyczaj technologia jest ukryta lub dodana na górze. Tutaj są zintegrowane. Radio pasuje do ogólnego nastroju. Kolor opon pasuje. Wszystko jest harmonijne.
Jeep Willys 4xe: hybrydowy układ napędowy z możliwością ładowania poprzez wtyczkę
Elektryczny Jeep Willys zaczyna się od czterocylindrowego silnika rzędowego o pojemności 1,6 litra. Rozwija moc 160 koni mechanicznych. To niewiele. Ale jest połączony z silnikami elektrycznymi. W rezultacie system sprawia wrażenie bardziej dynamicznego, niż sugerują liczby.
Za zmianę przełożeń odpowiada czterobiegowy automat. Nie jest najostrzejszy w swojej klasie. Ale spełnia swoje zadanie. Moment obrotowy przenoszony jest przez skrzynię rozdzielczą z możliwością przełączania w locie. Podczas jazdy można włączyć stały napęd na wszystkie koła. Ta konfiguracja dodaje opcje bez zmuszania Cię do zatrzymania.
Honda X
Linia Hondy uległa zmianie. Seria X dobiegła końca.
Kolejne kroki
Model X Hondy jest skierowany do aktywnej męskiej publiczności
Samochód koncepcyjny Honda Model X nie stara się być wszystkim na raz. Skupia się wyłącznie na młodych, aktywnych mężczyznach. Grupa docelowa? Chłopaki w wieku studenckim uczęszczający na wydarzenia sportowe. Rezultatem jest dziwna, ale cudowna hybryda. Zajmuje pozycję pośrednią pomiędzy pickupem, SUV-em i minivanem.
Zaprojektowany dla entuzjastów spędzania czasu na świeżym powietrzu
Potrzebujesz miejsca na swój sprzęt. Prawdziwy sprzęt. Deski surfingowe? Jeść. Rowery górskie? Jest też. Salon nie ocenia Cię za przyniesienie brudnego sprzętu. Podłoga jest płaska i wykonana z wodoodpornego, zmywalnego materiału. Został zaprojektowany tak, aby wytrzymywał obciążenia, a następnie łatwo zmywał brud za pomocą węża. Fotele są również łatwe w czyszczeniu. Po powrocie ze szlaku lub plaży nie ma potrzeby wykonywania delikatnej konserwacji.
Śpij pod gwiazdami
Płaska podłoga nie jest przeznaczona tylko do przechowywania ładunku. Przeznaczony jest do spania. W środku można wygodnie spać, nie uderzając kolanami o poszycie dachu. A jeśli chcesz spać pod gołym niebem, jest wyjątkowy tylny szyberdach. To nie jest standardowy panoramiczny szklany dach. Znajduje się specjalnie z tyłu kabiny.
Model X został zaprojektowany tak, aby pomieścić wszystko, od desek surfingowych po rowery górskie.
Jest użytkowy, a jednocześnie elegancki. Honda wie, że ci goście nie chcą tradycyjnego minivana. Nie chcą też wymiarów pełnego SUV-a. Chcą czystego płótna, które porusza się jak pickup. Tylna klapa zapewnia poziom komfortu, który dla docelowej grupy odbiorców wydaje się niemal niepotrzebny. Ale komfort się sprzedaje. Zwłaszcza, gdy jesteś zmęczony po grze.
Samochód koncepcyjny sugeruje zmianę paradygmatu. Producenci samochodów rozumieją, że „aktywny” nie oznacza „terenowy” w klasycznym tego słowa znaczeniu. Oznacza „mobilny”. Jedziesz z pracy na pole i na plażę. Samochód musi nadążać za tym rytmem. Model X spełnia swoje zadanie. Jest to mobilny regał z siedziskami. To jest istota tej koncepcji.
Infiniti QX56 wniosło na imprezę coś więcej niż tylko silnik V8. Przyniósł całą serwerownię.
Spójrz na specyfikacje wczesnych modeli. Masz system nawigacji, który faktycznie działa. Odtwarzacz DVD. Radio satelitarne. Bezprzewodowe łącze internetowe, które było wówczas w czołówce technologii. Oraz system audio odtwarzający pliki MP3. Mogła nawet pobierać muzykę z Internetu podczas jazdy.
„Wygląda na to, że QX56 ma wszystko oprócz małej lodówki na piwo.”
Ta lista przypomina raczej inwentarz na targi technologiczne. To nie jest recenzja luksusowego samochodu.
Dlaczego stos technologii miał znaczenie
Tu nie chodziło tylko o popisywanie się. W połowie 2000 roku łączność stała się nowym szwem skórzanym.
Internet bezprzewodowy wymagał dedykowanego modułu. Wymagana była subskrypcja. Dostarczał jednak dane o ruchu drogowym w czasie rzeczywistym. Było to połączenie pomiędzy systemem nawigacji a drogą. Zobaczyłeś więcej niż tylko trasę. Widziałeś zator, zanim to nastąpiło.
System audio był czymś więcej niż tylko radiem. To był ośrodek medialny. Obsługa plików MP3 oznaczała, że Twój iPod był czymś więcej niż tylko akcesorium. On był źródłem. Pobieranie z Internetu oznaczało, że nie trzeba było polegać na pudełku CD w schowku.
Ale jest luka.
Brakująca funkcja
Każdy recenzent to zauważył. Pominięcie było oczywiste.
Mini lodówka na napoje. Lub chłodnica w środkowym podłokietniku. Co drugi luksusowy SUV tamtej epoki oferował możliwość przechowywania w lodówce. QX56 nie był oferowany. Trzeba było zabrać ze sobą lodówkę. Lub wypij napój w temperaturze pokojowej.
To mała rzecz. Ale podkreśla priorytety. Infiniti zostało zbudowane w oparciu o przepływ danych. Nie w koszu piknikowym.
Jak to pasuje do rynku
Porównaj to z Cadillakiem Escalade. Escalade miał lodówkę. Lexus LX470 był wyposażony w lodówkę. QX56 miał dysk twardy.
Które wolisz?
Jeśli oglądasz filmy na tylnych ekranach, możesz się tym nie przejmować. Jeśli nosisz artykuły spożywcze, będziesz tęsknić za lodówką. Technologia robi wrażenie. Wygoda jest niepełna.
Gdzie teraz znaleźć części zamienne
Ponieważ jest to starszy model, znalezienie części zamiennych do odtwarzacza DVD lub nawigacji może być trudne.
Istnieją rozwiązania zewnętrznych producentów. Adaptery Android Auto do systemu audio Infiniti QX56. Bezprzewodowe zestawy CarPlay, które omijają starą jednostkę główną. Oryginalne wyposażenie jest przestarzałe. Ale funkcjonalność jest nadal istotna.
Nadal możesz pobierać muzykę. Tylko nie przez wbudowany modem samochodu.
Koncepcja bezpieczeństwa Volvo
Dlaczego Volvo X zrezygnowało ze słupka B
Zajrzyj do środka. Albo nie patrz. Logika projektowania jest tutaj niezwykle prosta. Podobnie jak kilka innych monitorowanych przez nas koncepcji, Volvo X całkowicie rezygnuje ze słupka B. Zniknęła pionowa belka nośna między przednimi i tylnymi drzwiami. Po otwarciu drzwi cała strona kabiny jest otwarta. Żadnych przeszkód. Żadnych wąskich otworów. Tylko szerokie, otwarte wejście, umożliwiające pasażerom wsiadanie i wysiadanie.
Na papierze brzmi to jak strukturalny koszmar. Bezpieczeństwo przy przewróceniu? Integralność ciała podczas kolizji? To częste zastrzeżenia wobec projektów postless. Ale Volvo nie igra tutaj z ogniem. Najpierw zajmują się kwestiami widoczności i dostępności, a następnie projektują wokół nich. W rezultacie kabina mniej przypomina kokpit, a bardziej salon. Nie jesteś ograniczony przestrzenią. Jesteś zaproszony do środka.
Spójrz na praktyczną stronę. W zwykłym SUV-ie słupek B stanowi problem. Trzeba się skręcić, schylić pod ramą i mieć nadzieję, że nie uderzysz go łokciem. W Volvo X droga jest wolna. Szerokie drzwi. Nie ma kolumny centralnej. Dzieciom łatwiej jest usiąść. Starszym pasażerom łatwiej jest wsiąść na pokład. Łatwiej jest przewozić nieporęczne przedmioty przez środkowy rząd siedzeń. Fizyka wejścia i wyjścia zmienia się całkowicie.
Ale w jaki sposób zapobiegają zawaleniu się dachu w przypadku uderzenia bocznego? Odpowiedź kryje się w ramce. Wzmocnione progi boczne. Stal o wysokiej wytrzymałości w progach drzwi. Zmienia się ścieżka przenoszenia obciążenia. Zamiast polegać na pionowym słupku w celu przeniesienia energii uderzenia, siła jest kierowana niżej i głębiej w podwozie. To inne podejście do przetrwania. Priorytetowo traktuje się natychmiastowy proces wchodzenia na pokład i schodzenia ze statku, przy jednoczesnym spełnieniu rygorystycznych standardów nowoczesnych wskaźników bezpieczeństwa.
Niektórzy krytycy twierdzą, że struktura bez słupków wygląda marnie. To jest błędne. Wygląda na zamyślony. Można odnieść wrażenie, że samochód jest zaprojektowany dla Ciebie, a nie przeciwko Tobie. Każda usunięta przeszkoda to małe zwycięstwo interakcji człowieka z maszyną.
Kompromisy związane z otwartym dostępem
Oczywiście są też wady. Cierpi sztywność konstrukcji. Aby to zrekompensować, musisz dodać więcej przekładek w innych miejscach. Linię dachu można nieco obniżyć, aby zachować sztywność skrętną. I jest problem z hałasem. Większa otwarta przestrzeń oznacza, że przy większej prędkości do kabiny przedostaje się więcej hałasu powodowanego przez wiatr i jezdnię. Izolacja akustyczna musi pracować ciężej.
Jednak w przypadku samochodu koncepcyjnego korzyści przeważają nad kompromisami. Chodzi o swobodę ruchu. O poczuciu przestrzeni. W świecie, w którym samochody stają się coraz mniejsze, cięższe i ciasne, jest to powiew świeżego powietrza. Dosłownie.
„Usunięcie słupka B powoduje przekształcenie samochodu ze statycznego obiektu w dynamiczny próg”.
Volvo X to coś więcej niż tylko dobry wygląd. To jest dowód koncepcji. Pokazuje, że bezpieczeństwo nie zawsze oznacza budowanie murów. Czasami oznacza to tworzenie lepszych kości. I wpuścić resztę świata.
Samochód koncepcyjny Volvo 2001: zwiastun nowoczesnej technologii
Volvo przybyło na wystawę samochodową w 2001 roku oferując coś więcej niż tylko atrakcyjny wygląd. Zaprezentowano Volvo Safety Concept Car (SCC), mobilne laboratorium technologii, które są obecnie standardem w praktycznie każdym nowym samochodzie. Nie chodziło tu o aerodynamikę czy moc silnika. Chodziło o uratowanie życia.
SCC zaprojektowano z myślą o jednym celu: zapewnić kierowcy większą kontrolę i widoczność. W tamtym czasie te funkcje wydawały się science fiction. Dzisiaj? Mają je nawet kompaktowe crossovery.
Co było w środku SCC?
SCC z 2001 roku stał się poligonem doświadczalnym dla aktywnych systemów bezpieczeństwa. Większość rozwiązań sprzętowych, które dziś uważamy za oczywiste, pochodzi stąd.
- Ostrzeżenie o opuszczeniu pasa ruchu: w pojeździe zastosowano kamery do monitorowania oznakowania drogowego. Gdybyś zaczął się zmieniać? System Cię ostrzegł.
- Unikanie kolizji: Czujniki radarowe skanowały drogę przed tobą. Jeśli wydawało się, że kolizja jest nieunikniona, system może automatycznie włączyć hamulce.
- Monitorowanie martwego pola: Czujniki monitorują Twoje martwe punkty. Lampka kontrolna w lusterku bocznym oznaczała, że ktoś tam był. Nie warto było przesiadać się do tego rzędu.
To nie były tylko pomysły. Volvo wdrożyło je w działającym prototypie.
Dlaczego jest to dziś ważne?
SCC udowodniło, że technologia bezpieczeństwa może działać w czasie rzeczywistym. Większość kierowców oczekuje teraz tych funkcji. To już nie są „koncepcje”. Stały się wymaganiami obowiązkowymi.
Pomyśl o tym. Czy kupiłbyś samochód bez asystenta pasa ruchu? Bez automatycznego hamowania awaryjnego? Najprawdopodobniej nie. SCC pokazało nam, że technologia może ograniczyć błędy ludzkie. Główną przyczyną wypadków jest czynnik ludzki.
Zmiana w zakresie bezpieczeństwa samochodowego
Do 2001 roku bezpieczeństwo było bierne. Pasy bezpieczeństwa. Poduszki powietrzne. Strefy deformacji. SCC wprowadziło aktywne bezpieczeństwo. Zapobiegał wypadkom, zanim do nich doszło. Ta zmiana zmieniła wszystko.
Podejście Volvo było jasne: widoczność równa się kontrola. Lepsze czujniki oznaczają lepsze rozwiązania. SCC było czymś więcej niż tylko samochodem. To był plan działania na następne dwie dekady inżynierii samochodowej.
Dziedzictwo
Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale SCC jest w Twoim garażu. Albo przynajmniej jego DNA tam jest. Asystent utrzymania pasa ruchu w Twoim SUV-ie? Wywodzi się z tej koncepcji. Automatyczne hamowanie w Twoim sedanie? To samo pochodzenie.
Volvo nie tylko przewidziało przyszłość. Ona to stworzyła. I zrobiła to po cichu. Bez niepotrzebnego hałasu. Tylko fakty.
Zatem następnym razem, gdy Twój samochód zasygnalizuje sygnał dźwiękowy i zjedziesz z pasa ruchu, przypomnij sobie rok 2001. Pamiętaj o SCC. Pamiętaj, że bezpieczeństwo to nie tylko przeżycie wypadku. Na tym polega jego zapobieganie.
Technologie działają. Samochody stały się bezpieczniejsze. Pytanie brzmi: czy zwracamy na to uwagę?
Ergonomia wnętrza i oświetlenie adaptacyjne
Wnętrze nie tylko siedzi w samochodzie – ono reaguje. Nowe technologie pozwalają dostosować wnętrze do indywidualnej geometrii nadwozia. Czujniki dokładnie wykrywają położenie Twoich oczu. Fotel przesuwa się, aby zapewnić najlepszą widoczność. Następnie system idzie dalej: kierownica porusza się, podłoga dostosowuje się, a pedały i konsola środkowa poruszają się tak, aby dostosować się do Twojej strefy komfortu.
Wszystko to ma na celu zapewnienie dokładnego widzenia.
Oprócz siedzenia aktywne są systemy bezpieczeństwa. Aktywne lusterka wewnętrzne i czujniki tylnego zderzaka monitorują pojazdy w martwym polu. Kamery cofania poszerzają pole widzenia. Reflektory adaptacyjne spełniają swoje zadanie: uwzględniają prędkość i kąt skrętu. Przy dużych prędkościach wiązka światła oddala się. Wzmacniacz podczerwieni poprawia widzenie w nocy w ciemności.
Utrzymywanie pasa ruchu i zaawansowane systemy wspomagania
Trzymanie się swojego pasa jest obowiązkowe. System śledzi Twoją pozycję względem linii środkowej i oznaczeń bocznych, analizując sytuację 20 metrów przed tobą. Jeśli zaczniesz zjeżdżać z pasa ruchu, rozlegnie się sygnał ostrzegawczy.
Volvo testuje także systemy zabezpieczeń przypominające te stosowane w samochodach wyścigowych. Firma zademonstrowała dwa rodzaje 4-punktowych pasów bezpieczeństwa.
Jedną z nich jest uprząż X4 CrissCross. Zaczyna się od standardowej 3-punktowej uprzęży, ale dodaje zwijany ukośny pas piersiowy. Ta część jest przymocowana od ramienia do biodra.
Druga to klamra środkowa V4. Działa na zasadzie wyścigowych systemów uprzęży: zakładana jest na ramiona niczym szelki plecaka. Gdy nie jest używany, pas chowa się w ramie siedziska.
Pasy te zostały zaprojektowane tak, aby zapewnić bezpieczniejsze trzymanie pasażerów podczas kolizji. Mogą stać się standardem w przyszłych samochodach Volvo.
Przygoda Volvo
Volvo zdjęło na pokazie okładkę Adventure Concept, ale nie należy się spodziewać, że jego wersja produkcyjna trafi do salonów w najbliższym czasie. Szwedzka marka wykazała się dużą otwartością: w ciągu najbliższych dwóch lat planują wypuścić na rynek SUV-a, ale ten konkretny koncept nie stanie się modelem produkcyjnym. Ona wykonuje inne zadanie.
Dlaczego Volvo wprowadziło system ACC teraz
Głównym celem jest tutaj gromadzenie danych. Kiedy w przyszłym tygodniu wystawa zostanie otwarta dla publiczności, samochód stanie się „grupą fokusową na kołach”. Volvo chce dokładnie zobaczyć, jak społeczeństwo zareaguje na ten projekt.
„ACC zostanie wykorzystane do zebrania opinii klientów, gdy wystawa zostanie otwarta dla zwiedzających w przyszłym tygodniu.”
To strategiczna pauza. Zanim zainwestują w oprzyrządowanie, muszą zrozumieć, czy surowa, terenowa stylistyka odpowiada widzom. Nadchodzący SUV prawdopodobnie będzie nosił pewne elementy konstrukcyjne, ale ACC ma wyłącznie wpływ na nastrój. Chodzi o ocenę zapotrzebowania na estetykę gotową na przygodę na rynku pełnym generycznych crossoverów.
Jak ACC wpisuje się w plan działania Volvo
Volvo aktywnie promuje pojazdy zelektryfikowane i SUV-y klasy premium. Kolejny model z tej linii powinien trafić w balans pomiędzy praktycznością a luksusem. Koncepcja Przygody pomaga dokładnie określić, gdzie powinna przebiegać ta granica.
Odwiedzający podejdą do samochodu, zasiądą w środku i zajrzą pod maskę (nawet jeśli to tylko model). Ta pętla informacji zwrotnej jest nieoceniona dla projektantów, którzy nie chcą przegapić efektu końcowego produktu.
Samochód koncepcyjny ma masywne opony, większy prześwit i solidny wygląd. To jest sygnał. Ale to nie jest sygnał, który zamienia się w numer VIN. To jest test.
Infiniti FX45 oznacza zmianę w podejściu marek luksusowych do pojazdów użytkowych. Infiniti nie było pierwszą firmą, która podjęła próbę stworzenia takiego pojazdu, ale należała do tych, którzy pomogli ukuć termin „crossover SUV”. Samochody te zajmują swego rodzaju pozycję pośrednią. Nie są to tradycyjne SUV-y z nadwoziem na ramie. Nie mają brutalnej, użytkowej duszy Jeepa. Zamiast tego są skierowane do kierowców, którzy oczekują dużego prześwitu i stylu terenowego, nie rezygnując przy tym z komfortu prowadzenia porównywalnego z ciężarówką. Projekt powinien być elegancki. Samochód powinien wyglądać dynamicznie nawet podczas postoju. Koncepcja FX45 była konkretną interpretacją nowej klasy Infiniti.
Rzeczywistość koncepcji
Należy wziąć pod uwagę charakter samochodów koncepcyjnych. Jest prawdopodobne, że FX45 nigdy nie trafi na linię produkcyjną dokładnie tak, jak pokazano na prezentacji. Koncepty to często samochody marzeń. Wskazują kierunek rozwoju. Testują reakcję społeczeństwa. Jednak Infiniti prawdopodobnie wykorzystało to, co najlepsze w FX45 i zbudowało wokół niego model produkcyjny. Podstawowe DNA prawdopodobnie pozostało niezmienione.
Styl jest wyjątkowy. W opisach FX45 często wspomina się o drapieżnej postawie. Samochód przypomina bionicznego geparda zamrożonego w skoku. Linie ciała wywołują uczucie napięcia. Jest gotowy do ataku. To nie jest tylko blef marketingowy. Projekt wyraża agresję. Daje poczucie prędkości. Wyróżnia się na tle pudełkowatych, bezpiecznych SUV-ów, które wówczas dominowały na rynku. Nie chodziło o przewóz towarów. Chodziło o postawę i charakter.
Technologie wewnętrzne, które zaprzeczają etykiecie SUV-a
Zignoruj kanciastą sylwetkę. Otwórz drzwi i nie jesteś już w SUV-ie. Jesteś w kokpicie. Salon jest kompaktowy. I to jest zamierzone. Naśladuje zwarty, skupiony układ wysokiej klasy samochodu sportowego. Bez dodatkowej przestrzeni. Brak pływających konsoli środkowych. Każdy przełącznik jest w zasięgu ręki.
Ale nie dajcie się zwieść ciasnej przestrzeni.
Świetlik zmienia wszystko. Światło przenika do środka. To oszukuje oko, myśląc, że wnętrze jest przestronne. Powietrze. Bardziej przypomina salon niż samochód wyścigowy.
Rozrywka dla pasażerów z tyłu
A co z tylnym rzędem? Większość SUV-ów oferuje miejsce na nogi. Ten samochód zapewnia rozrywkę.
Pasażerowie tylnego rzędu nie muszą patrzeć na oparcia przednich siedzeń. Dostają dedykowany system do gier. Odtwarzacz DVD. Wbudowana chłodziarka do butelek z wodą. Tak, poważnie. To luksus dla dzieci. Lub dla tych, którym zależy na tym, aby usiąść w drugim rzędzie.
Cyfrowe centrum dowodzenia kierowcy
Teraz spójrz w prawo od kierowcy.
Nie ma tradycyjnej konsoli środkowej. Zamiast tego w widocznym miejscu umieszczono 9,5-calowy wyświetlacz LCD. Kontroluje nawigację. Przetwarza system audio. Zapewnia także dostęp do Internetu. I e-mail.
Dlaczego e-mail w samochodzie?
Ponieważ łączność sieciowa ma znaczenie. Nawet przy 60 mil na godzinę.
„Bezpośrednio po prawej stronie kierowcy znajduje się 9,5-calowy wyświetlacz LCD z nawigacją i elementami sterującymi systemem audio oraz dostępem do Internetu i poczty elektronicznej”.
To nie tylko ekran. To jest interfejs. Główny punkt styku wszystkich funkcji cyfrowych. Nie sięga się po pokrętła. Dotykasz szyby.
Czuje się nowocześnie. Niemal anachroniczny jak na epokę, do której należy. Spojrzenie w przyszłość systemów multimedialnych. Zanim zostali przytłoczeni menu i rozrywkami.
Tutaj wszystko jest proste. Prosty.
Wygląd mówi o utylitaryzmie. Przestrzeń wewnętrzna to przede wszystkim wydajność. I łączność.
Pod maską FX45 znajdował się 32-zaworowy, 4,5-litrowy silnik DOHC V8, który wytwarzał ponad 300 koni mechanicznych. Nissan wyposażył go w kontrolę stabilności i zintegrowany laserowy adaptacyjny tempomat. Technologia ta utrzymywała zadaną odległość od pojazdu poprzedzającego, automatycznie dostosowując prędkość. Jak na tamte czasy były to zaawansowane technologie.
Mazda RX-8
Potem przyszedł RX-8. Nie obchodziły ją wskaźniki mocy ani laserowe systemy tempomatu. Interesowało ją coś zupełnie innego.
Silnik obrotowy.
Większość ludzi nadal uważa, że silniki rotacyjne to zły pomysł. To jest błędne. Są po prostu trudne do wdrożenia. Wersja amerykańska została wyposażona w dwuwirnikową jednostkę o pojemności 1,3 litra i mocy 192 KM. Trochę. Ale zakres prędkości roboczych był szeroki. A charakter silnika był wyjątkowy.
We wnętrzu zastosowano układ siedzeń 2+2. Oznacza to dwa pełne siedzenia przednie i dwa małe siedzenia z tyłu. Dorośli nie są tam umieszczani. Tam umieszcza się żywność lub siedzą tam psy.
Klamki drzwi były ukryte. Należy pociągnąć za krawędź ramy okna, a drzwi się otworzą. Bezramowa konstrukcja. Samochód wyglądał jak samochód koncepcyjny z 1995 roku, który w końcu został ożywiony w metalu.
RX-8 czuł się inaczej za kierownicą. Silnik wirował do 9000 obr./min. Dźwięk nie był ryk, ale wysoki pisk. Prawie jak turbina odrzutowa. Silnik musiał być utrzymywany w strefie maksymalnej mocy. Jeśli obroty spadły poniżej 4000, samochód zaczął zwalniać. A jeśli przekroczysz 6000, „budzi się”.
Mazda nazwała to filozofią „Zoom-Zoom”. Nie chodziło o prędkość. Chodziło o zaangażowanie emocjonalne.
Zarządzanie było ostre. Rozkład masy był niemal idealny – 50/50. Kierownica zareagowała natychmiast. Mógłbyś rzucić RX-8 w zakręt, a on skręciłby z minimalną podsterownością. Nie sprawiało wrażenia sportowego sedana. Poczułem się jak na gokarcie.
Zużycie paliwa było straszne. Silnik rotacyjny zużywał olej. Trzeba było uzupełniać co kilka tysięcy kilometrów. Było ciężko z emisjami. Ale kogo to obchodziło?
RX-8 nie był dla każdego. Domagała się uwagi. Zażądała, żebyś ją kontrolował. Nie można było nim tak po prostu jeździć do pracy. Trzeba było wziąć udział w tym procesie.
A dla tych, którzy to zrobili, było to warte każdej kropli oleju.
Odrodzenie silnika rotacyjnego Mazdy: koncepcja RX-8 i silnik RENESIS
Silnik obrotowy nie jest martwy. Czeka tylko na odpowiednie podwozie.
Mazda wprowadziła nową wersję obrotowego zespołu napędowego. Firma nie tylko wystawiła silnik na stoisku. Zademonstrowała to w połączeniu z samochodem koncepcyjnym zaprojektowanym specjalnie do tego celu. Koncepcja RX-8 jest o krok od masowej produkcji. Bardzo blisko. Ale jest za wcześnie, żeby się pakować. Mazda nie podpisała oficjalnie czeku na jego wydanie.
Sercem tego projektu był nowy silnik rotacyjny RENESIS. Jeśli pamiętasz stare 13B-REW lub 13B-MSP, znasz zasady gry. Poprzednie silniki obrotowe wykorzystywały boczne otwory wlotowe i obwodowe otwory wydechowe. Zawsze był taki moment, że oba kanały były otwarte jednocześnie. Zachodzić na siebie. Paliwo przeszło krótką drogę do układu wydechowego, nie mając czasu na prawidłowe spalenie. Nieskuteczność. Przegrzać.
RENESIS zmienił geometrię. Porty wlotowe i wylotowe znajdują się teraz z boku korpusu. Koniec z obwodowymi kanałami wydechowymi. Eliminuje to nakładanie się. Spalanie staje się czystsze. Wydajność jest wyższa.
„Ta konstrukcja eliminuje nakładanie się otworów wlotowych i wylotowych, zwiększając wydajność spalania”.
Struktura nie jest tylko przearanżowana. Został zmieniony. Otwory dolotowe są o 30% większe. Większe otwory oznaczają więcej powietrza. Więcej powietrza oznacza większy potencjał mocy. Ale rozmiar to nie wszystko. Rozrząd zaworowy jest nie mniej ważny. RENESIS otwiera otwory dolotowe wcześniej niż jego poprzednicy. Wczesne wypełnienie. Lepsza wydajność objętościowa.
Jaki jest wynik?
250 koni mechanicznych.
Z silnika obrotowego.
To samochód sportowy z czterema siedzeniami. Jak na maszynę z dwoma rotorami jest to całkiem sporo miejsca. Koncepcja RX-8 zawiera elementy konstrukcyjne gotowe do produkcji. Wygląda jak produkt końcowy. Proporcje są prawidłowe. Postawa samochodu jest agresywna. Ale „wygląda” nie znaczy „jest”. Mazda jest intrygująca. Koncepcja to demonstracja funkcjonalności technologii. Silnik jest dowodem na słuszność pomysłu.
Po co podejmować takie wysiłki, aby ożywić umierającą technologię?
Ponieważ silnik obrotowy nie ma poruszających się posuwisto mas. Nie ma tłoków poruszających się w górę i w dół. Tylko obracający się trójkąt. Płynna praca. Wysoka prędkość. Ścisłość. Mazda od dziesięcioleci stara się, aby był niezawodny. RENESIS rozwiązuje problemy z uszczelnieniem i wydajnością, które zabijały poprzednie wersje. Regulacja rozrządu zaworowego zmniejsza zużycie paliwa. Większe otwory dolotowe zwiększają moment obrotowy, który zwykle spada w silnikach obrotowych.
Czy to jest skuteczne? Lepiej niż wcześniej. Tak. Czy jest tani w utrzymaniu? Prawdopodobnie nie. Obrotowe uszczelnienia silnika są nadal uszczelnieniami. Zużywają się. Ale RENESIS zwiększa swoje zasoby. Wytwarza większą moc z mniejszej pojemności skokowej. 250 koni mechanicznych w kompaktowej jednostce.
Koncepcja RX-8 pokazuje, gdzie ta technologia może znaleźć zastosowanie. Coupé. Niski wzrost. Potencjalny układ środkowego silnika. Koncepcja nie kryje swoich zamierzeń. To sztandarowy projekt. Oświadczenie woli. Mazda twierdzi, że silnik Wankla ma jeszcze jednego asa w rękawie.
Zobaczymy, czy ten atut przeniesie się z koncepcji na podłogę salonu. Albo pozostanie pięknym snem przy wysokich obrotach. Silnik jest gotowy. Podwozie czeka. Pytanie pozostaje otwarte: czy wypuszczą to do serii?
Jak system drzwi Freestyle RX-8 zmienia wrażenia z wejścia
System drzwiowy RX-8 to nie tylko chwyt marketingowy. To rozwiązanie inżynieryjne, które faktycznie działa. Mazda całkowicie usunęła słupek B. W ten sposób powstała konfiguracja, którą nazywają „drzwiami Freestyle”. Otrzymujesz szeroki kąt otwarcia zarówno przednich, jak i tylnych drzwi. Wsiadanie i wysiadanie staje się elementarne. Szczególnie na tylne siedzenia.
Większość samochodów z drzwiami skierowanymi tyłem do kierunku jazdy lub dużymi otworami nadal ma słupek B. RX-8 tego nie ma. To powracający temat na tegorocznym salonie samochodowym, ale Mazda zrobiła to pierwsza. W projekcie priorytetem jest dostępność, a nie sztywność konstrukcyjna. Aby wsiąść do samochodu, nie musisz się pochylać. Tylne drzwi otwierają się do tyłu, przednie drzwi otwierają się do przodu. Nie przeszkadzają sobie nawzajem.
To ważne, ponieważ tylne siedzenia w samochodach sportowych często potrafią stać się pułapką klaustrofobiczną. RX-8 rozwiązuje ten problem. Po prostu wejdź do środka. Usiąść. Rama nie będzie Ci przeszkadzać. To jest czyste. To jest funkcjonalne. Jest to jeden z powodów, dla których ludzie nadal zwracają uwagę na te samochody.
Koncepcja #Ford Forty-Nine: szef projektu J Mays przedstawia retrofuturyzm
Filozofia projektowania w harmonii z szacunkiem historycznym
Dyrektor generalny Forda Jack Nasser i wiceprezes ds. designu J Mays weszli na scenę, aby zaprezentować Ford Forty-Nine Concept, pojazd będący sercem skrzyżowania nostalgii i nowoczesnych aspiracji. Prezentacja nie odbyła się w próżni. Poprzedziła ją przemyślana decyzja kuratorska Forda o wystawieniu obok siebie dwóch oryginalnych Fordów z 1949 roku. Jeden z nich był w stanie fabrycznym, zachowując fabryczną czystość. Drugi został mocno zmodyfikowany, demonstrując potencjał tuningowy, który zdefiniowałby powojenny amerykański świat motoryzacyjny.
Łącznik między rokiem 1949 a dniem dzisiejszym
Forty-Nine to nie tylko recykling starych pomysłów. Jest to odpowiedź na dwa przykłady historyczne. Pokazując obie skrajności – sterylną halę produkcyjną i szalony projekt niestandardowy – Ford utorował drogę koncepcji, która stara się uchwycić ducha epoki, nie będąc zwykłym naśladowcą.
„Chcieliśmy uhonorować oryginalny język projektowania, jednocześnie nadając mu nowoczesne znaczenie”.
Samochód koncepcyjny bezpośrednio nawiązuje do cech charakterystycznych modelu z 1949 r.: zaokrąglonych błotników, charakterystycznej architektury osłony chłodnicy i ogólnej sylwetki, która nadawała powojennym samochodom solidność. Jednak koncepcja Forty-Nine rezygnuje z obfitości chromu z połowy stulecia na rzecz czystszych powierzchni. Jest mniej jaskrawego metalicznego połysku, a więcej uwagi poświęcono rzeźbiarskiej formie.
Dlaczego to ma teraz znaczenie
Entuzjaści motoryzacji często zastanawiają się, dlaczego producenci sięgają po starsze konstrukcje. Koncepcyjny Ford Forty-Nine daje na to jasną odpowiedź. Chodzi o więź emocjonalną. Ford z 1949 r. reprezentował nową erę przystępności cenowej i stylu dla milionów ludzi. Odtworzenie tych uczuć w samochodzie koncepcyjnym odwołuje się do pamięci zbiorowej. To nie jest tylko spojrzenie w przeszłość; jest to przede wszystkim próba zrozumienia, dlaczego te samochody były tak ukochane.
Indywidualizacja oryginalnych samochodów z 1949 r. podkreślała indywidualny wyraz. Koncepcja Forty-Nine kontynuuje tę tradycję. Oferuje język projektowania zachęcający do modyfikacji. Nie jest to produkt gotowy w tradycyjnym sensie, ale punkt wyjścia dla wyobraźni.
Pod maską koncepcji
Podczas gdy nadwozie nawiązuje do roku 1949, wnętrze i elementy mechaniczne opowiadają inną historię. Kabina prawdopodobnie charakteryzuje się nowoczesną ergonomią i materiałami, kontrastującymi z nadwoziem inspirowanym epoką. Ten kontrast jest kluczowy. Pokazuje, że chociaż wygląd jest retro, wewnętrzne wrażenia są nowoczesne.
Decyzja Forda o wprowadzeniu tego konceptu po pokazaniu oryginałów ma cel strategiczny. Pozwala to zespołowi projektowemu na kontekstualizację swojej pracy. Tworzą coś więcej niż tylko piękny samochód. Reagują na określone artefakty historyczne. Fabryczny Ford z 1949 r. wyznacza punkt odniesienia. Zmodyfikowany samochód jest inspiracją dla kreatywności. Koncepcja Czterdziestu Dziewięciu jest syntezą tych elementów.
Czego możesz się spodziewać
Jeśli koncepcja Forty-Nine jest jakąkolwiek wskazówką, przyszłe projekty Forda mogą jeszcze bardziej zagłębić się w ten retrofuturyzm. Marka szuka sposobów na zintegrowanie elementów dziedzictwa kulturowego bez sprawiania wrażenia przestarzałego. Abstrakcja jest kluczem. Czerpanie esencji projektu z 1949 roku – proporcje, linie charakteru – i udoskonalanie ich z myślą o współczesnej publiczności.
Takie podejście pozwala uniknąć pułapki pastiszu (stylizacja antyczna). Nie stara się oszukać widza, aby uwierzył, że patrzy na odrestaurowany klasyczny samochód. Zamiast tego historia jest używana jako słownik. Rezultatem jest
Styl retro łączy się z nowoczesną mocą pod maską
Samochód koncepcyjny Forty-Nine opiera się w dużej mierze na elementach retro. Jest jak duch z przeszłości. Ale przyjrzyj się bliżej komorze silnika. To nie jest zabytkowy relikt zbierający kurz. To nowoczesny zespół napędowy.
Napędza go 3,9-litrowy silnik V8. Charakterystyka jest poważna. Otrzymujesz architekturę DOHC z 32 zaworami. To cztery zawory na cylinder. Dużo miejsca na powietrze i paliwo.
Ale wizualna historia nie kończy się na metalu. To wykończenie sprawia, że koncepcja naprawdę błyszczy. To mieszanka faktur, która przyciąga uwagę. Szczotkowana stal nierdzewna nadaje mu industrialny charakter. Chrom dodaje klasycznego blasku. Całość dopełnia satynowa czarna farba.
„Nie chodzi tylko o moc. Chodzi o to, jak silnik wygląda pod maską.”
To połączenie estetyki w starym stylu i inżynierii nowej generacji definiuje Forty-Nine. Nie stara się ukrywać swojej mechanicznej duszy. On to demonstruje. Silnik to coś więcej niż tylko podzespół. To jest centralny element.
Dlaczego to jest ważne? Ponieważ większość samochodów koncepcyjnych skrywa swoje wnętrze. Ten nie jest. Szanuje historię projektowania samochodów, jednocześnie rozwijając nowoczesną technologię. 3,9-litrowy silnik V-8 to nie tylko liczba. To jest oświadczenie.
Elementy projektu współpracują ze sobą. Wygląd retro to nie chwyt marketingowy. To jest temat. A silnik pasuje do niego idealnie. To nowoczesne. To jest czyste. Jest głośny. Podobnie jak samochody, które go zainspirowały.
Nie bez powodu ta koncepcja przyciąga uwagę. To nie tylko krzywizny. To kontrast. Gładkie linie kontra szorstki metal. Błyszczący chrom kontra matowa czerń. To szok wizualny.
A pod tym całym lakierem? Bardzo wydajny silnik. 32-zaworowy silnik V-8 to nie tylko wygląd. Jest gotowy do ruchu. Gotowy do pracy. Przypomnę, że samochody to nadal samochody. I nie tylko sprzęt AGD.
Więc kiedy zobaczysz Czterdziestkę Dziewiątkę, nie patrz tylko na ciało. Spójrz na jego serce. Tutaj zaczyna się prawdziwa historia. Przeszłość i teraźniejszość podają sobie ręce. Jeden palec ze szczotkowanej stali na raz.
Szczotkowana stal i proste kształty
Wnętrze utrzymane jest w stylu retro. Deska rozdzielcza i elementy sterujące wykonane są ze szczotkowanej stali nierdzewnej. Wszystkie elementy umieszczono w prostych, okrągłych bryłach. To nie jest minimalizm w zimnym, zdystansowanym sensie. To przemyślana decyzja. Materiały są przyjemne w dotyku i nie wyglądają jak tanie plastikowe kopie.
Niewidoczny efekt stojaka
Teraz spójrz na dach. Jest prawie w całości wykonany ze szkła. To odważna decyzja projektowa. Brakuje słupka, który zwykle znajduje się pomiędzy przednią i tylną szybą boczną. Ona jest niewidzialna. Tworzy to nieprzerwaną linię wzroku. W kabinie można poczuć się jak w szklarni. Otrzymujesz ogromną ilość przestrzeni i dużo światła. Zmienia to postrzeganie przestrzeni podczas jazdy.
Niewidoczny słupek tworzy w kabinie wrażenie szklarni, maksymalizując naturalne światło i widoczność.
Dlaczego to jest ważne?
Nie chodzi tylko o urodę. Szklany dach zmniejsza wrażenie zamkniętej przestrzeni. Stalowe elementy sterujące zapewniają trwałość i uderzający kontrast wizualny z przezroczystością dachu powyżej. Jest to połączenie wzornictwa przemysłowego z przeszłości i nowoczesnej wizji aerodynamicznej. Wiesz, że to coś wyjątkowego w chwili otwarcia drzwi.
BMW X Coupe: styl terenowy i moc turbodiesla
BMW zrobiło furorę na targach NAIAS, prezentując X Coupe. To czteromiejscowy kabriolet, który wygląda, jakby był stworzony na tor, ale twierdzi, że radzi sobie w terenie. Pod maską znajduje się 3,0-litrowy, sześciocylindrowy turbodiesel ze wspólną szyną paliwową i bezpośrednim wtryskiem. Nie warczy jak benzynowe V8, ale generuje 184 konie mechaniczne. To imponujące jak na olej napędowy, szczególnie biorąc pod uwagę krzywą momentu obrotowego.
Najciekawsze rozwiązania technologiczne ukryte są we wnętrzu. BMW wyposażyło samochód w manetki zmiany biegów przy kierownicy. Wyglądają, jakby zostały wyjęte z samochodu Formuły 1. Za ich pomocą kierowca może ręcznie zmieniać biegi. Skrzynia biegów nie jest jednak manualna. Jest to automatyczna skrzynia biegów sterowana łopatkami zmiany biegów. Poczujesz wrażenie ręcznej zmiany biegów bez konieczności używania pedału sprzęgła. To sprytne połączenie sportowego charakteru i wygody.
Projekt koncepcyjny samochodu osobowego
Filozofia projektowania jest tutaj mocno skupiona na konstrukcji o niskiej wadze. BMW dąży do tego, aby podwozie było lekkie. Mniejsza waga oznacza lepszą obsługę. Poprawia to również oszczędność paliwa, co jest szczególnie ważne w przypadku silnika wysokoprężnego. Dach kabriolet dodaje złożoności. Utrzymanie lekkości dachu bez utraty sztywności konstrukcji jest wyzwaniem inżynieryjnym.
To nie tylko dobry wygląd. X Coupe Concept udowadnia, że luksusowa marka może stworzyć samochód będący zarówno SUV-em, jak i elegancko zaprojektowanym pojazdem. Silnik wysokoprężny zapewnia wydajność. Styl dodaje dramatyzmu. Automatyczna skrzynia biegów z łopatkami zmiany biegów sprawia, że jazda staje się przyjemnością. To specyficzna nisza. Niewiele samochodów próbuje połączyć wszystkie trzy cechy.
Wygląda na to, że goście NAIAS zwrócili na to uwagę. Często takie koncepcje nie trafiają do masowej produkcji. Jednak technologia stopniowo przenika do modeli masowych. Zmiana łopatek jest obecnie powszechna. Wydajność silników Diesla jest priorytetem na rynkach europejskich. X Coupe może być zwiastunem kierunku, w jakim zmierza marka. Albo pozostanie wyjątkowym okazem. W każdym razie jest to wypowiedź na Twój temat.
Modułowa przyszłość projektowania samochodów
Podczas gdy giganci tacy jak Ford i Toyota pochwalają się swoimi dopracowanymi samochodami koncepcyjnymi i usprawnionymi liniami produkcyjnymi, w klasie następuje inny rodzaj innowacji. Nie pochodzi z silosów inżynieryjnych z wielomilionowymi budżetami na badania i rozwój. Pochodzi od uczniów. Jedna szczególna oferta przyciągnęła już uwagę głównych producentów oryginalnego sprzętu (OEM).
Herain Patel, studentka projektowania w Centrum Studiów Twórczych w Detroit, nie tylko narysowała ładny samochód. Patel zaproponował lekki samochód zbudowany w oparciu o radykalny pomysł: modułowość nie dotyczy tylko mebli IKEA.
Taka jest logika. Współczesna produkcja samochodów jest marnotrawstwem. Formujesz specjalne drzwi na przednią lewą stronę. Specjalnie do tej ramy wycinasz unikalne szkło. To samo powtarzasz dla tylnej prawej burty. Jest to fragmentaryczny proces, który zwiększa koszty narzędzi i komplikuje łańcuchy dostaw. Modułowa konstrukcja samochodu Patel wywraca to podejście do góry nogami.
Konstrukcja pozwala na wymienność części w całym pojeździe. Spójrzmy na drzwi. Przednie drzwi kierowcy są identyczne z tylnymi drzwiami pasażera. Zamień je. Tylne drzwi kierowcy znajdują się w jednej linii z przednimi drzwiami pasażera. Możesz je łączyć w dowolny sposób.
„Będziesz musiał uformować mniej części i pociąć szkło na mniejszą liczbę różnych rozmiarów”.
Dlaczego to jest ważne? Nie chodzi tylko o zaoszczędzenie kilku dolarów na formach do tłoczenia. Mówimy o efekcie masowym. Kiedy budujesz lekki samochód, liczy się każdy gram. Ale oprócz wagi istnieje uproszczenie produkcji. Standaryzacja komponentów zmniejsza złożoność rachunkowości zapasów. Upraszcza linie montażowe. To oszczędne podejście do nadętej branży.
Według doniesień zainteresowane są Ford i Toyota. Nie dlatego, że chcą w całości kupić projekt Patela, ale dlatego, że logika za nim stoi rozwiązuje realne problemy. Ile jednodniowych zmian ościeżnic kosztuje branżę miliony dolarów? Ile odpadów materiałowych wiąże się z wycinaniem unikalnych paneli szklanych dla każdej opcji modelu?
To nie jest tylko projekt studencki. To jest rysunek dla modułowej produkcji samochodów. A jeśli wielcy gracze słuchają, zdają sobie sprawę, że przyszłość wydajności może nie pochodzić z mocniejszych silników lub szybszych chipów. Może to wynikać z uświadomienia sobie, że dwoje drzwi może być tymi samymi drzwiami.
Rzeczywistość taniego prototypowania
Masę zmniejszono o około 30 procent w porównaniu z podobnymi nowoczesnymi modelami. Dane te pochodzą bezpośrednio od Carla Olsena, instruktora w centrum badawczym. Oszczędności nie ograniczają się tylko do metalu. Konstrukcja opiera się na wymiennych częściach. Ta modułowość znacząco obniża koszty produkcji.
Rynkiem docelowym nie są przedmieścia Ameryki ani Europy Zachodniej. Są to regiony rozwijające się. Weźmy Indie. Celem jest dostępność. Działający prototyp mógłby powstać w ciągu zaledwie kilku lat. Szybki rozwój oznacza szybsze zbieranie informacji zwrotnych i szybszą iterację.
Mikrobus VW
Nazwa przywołuje obrazy znaków pokoju i krążowników plażowych. Ale współczesna interpretacja jest inna. Chodzi o przestrzeń, wydajność i napęd elektryczny. Nowy Microbus ma wypełnić lukę pomiędzy kompaktowym SUV-em a pełnowymiarowym vanem. To nie jest tylko nawiązanie do stylu retro. Jest to funkcjonalne narzędzie mobilności miejskiej.
Przestrzeń wewnętrzna ma pierwszeństwo przed wymiarami zewnętrznymi. Rozstaw osi zwiększa się bez zwiększania masy samochodu. Pozwala to na elastyczną konfigurację siedzeń. Rodzina ma swoje miejsce. Jest też miejsce na ładunek. Elektryczny układ napędowy ukryty jest w podłodze, co obniża środek ciężkości.
Lęk przed zasięgiem pozostaje przeszkodą. Pojemność akumulatora dostosowana jest do wycieczek miejskich i krótkich tras regionalnych. Nie jest przeznaczony do transportu transkontynentalnego. Ale na co dzień ma to sens. Infrastruktura ładowania ulega poprawie. Samochód dostosowuje się do tego wzrostu.
Rozwiązania konstrukcyjne nawiązują do klasycznego T1. Zaokrąglone rogi zastępują ostre. Przednia osłona chłodnicy jest uszczelniona, co sygnalizuje elektryczny charakter samochodu. Zachowuje jednak rozpoznawalny wygląd. Rozpoznawalność ma znaczenie dla marki. Konsumenci ufają temu, co znają.
Pod maską – a dokładniej pod podłogą – silnik dostarcza natychmiastowy moment obrotowy. Żadnych opóźnień. Po prostu kliknij. Zmienia to sposób poruszania się furgonetki w ruchu ulicznym. Jest zwrotny. Jest responsywny. Nie ma to jak łódź.
Elementy zabezpieczające są zintegrowane z ramą. Strefy zgniotu zoptymalizowano pod kątem uderzenia w pieszych. Nowoczesne czujniki monitorują martwe punkty. System ostrzega, zanim zmiana pasa stanie się niebezpieczna. Technologia to nie dodatek. Są wbudowane w projekt.
Ceny będą konkurencyjne. Nie luksus. Nieekonomiczne. Coś pomiędzy. Strategia dotycząca części wymiennych zmniejsza koszty. Dzięki temu możesz dotrzeć do szerszej bazy klientów. Demokratyzuje to dostęp do nowoczesnych technologii pojazdów dostawczych.
Etap prototypowania jest krytyczny. Inżynierowie testują trwałość. Poddają zawieszenie ekstremalnym obciążeniom. Kontrolują gospodarkę cieplną akumulatora. Rzeczywiste warunki ujawniają wady, których brakuje w symulacjach. Ten krok nie dotyczy polerowania. Chodzi o dowód.
Wejście na rynek zależy od infrastruktury. Stacje ładowania powinny być powszechne. Wydajność sieci musi wytrzymać duże obciążenia. Pomocne jest także wsparcie polityczne. Dotacje obniżają cenę. Rozporządzenie napędza adopcję.
Konkurenci patrzą. Tradycyjni producenci samochodów elektryzują swoje floty. Pojawiają się start-upy z unikalnymi propozycjami wartości. Mikrobus musi się wyróżniać. To nie może być kolejny elektryczny van. Powinien to być ten elektryczny van dla określonej grupy odbiorców.
Ta publiczność ceni praktyczność. Potrzebują przestrzeni. Chcą efektywności. Nie dbają o skórzane siedzenia i oświetlenie otoczenia. Zależy im na dotarciu z punktu A do punktu B. Tanie. Niezawodny. Szybko.
Harmonogram rozwoju jest agresywny. Trzy do pięciu lat do stworzenia działającego prototypu. To jest szybkie. Wymaga to skoncentrowanych zasobów. To wymaga podejmowania decyzji bez wahania. Marketing zaczyna się wcześnie. Zainteresowanie rośnie jeszcze zanim pierwszy samochód zjedzie z linii produkcyjnej.
Indie są kluczowym polem bitwy.
Modernizacja kultowego wizerunku: samochód koncepcyjny VW Microbus
Volkswagen nie tylko chciał ożywić Garbusa. Chcieli przemyśleć na nowo cały sposób życia. Dlatego wraz z nowym Garbusem wprowadzili samochód koncepcyjny VW Microbus. Nie była to bezpośrednia kopia. To był hołd. Moment. Przypomnienie legendarnych minibusów z lat 60., które zdefiniowały całe pokolenie.
Sylwetka jest zapisana. Zaokrąglone krawędzie. Wyczyść linie. Przyjrzyj się jednak bliżej przodowi.
Dlaczego kaptur stał się dłuższy
Zwis przedni jest zauważalnie wydłużony w porównaniu do vanów retro. To nie jest decyzja estetyczna. Jest to konieczność. Nowoczesne standardy bezpieczeństwa zderzeniowe wymagają większej strefy zgniotu. Więcej elementów konstrukcyjnych. Więcej miejsca na poduszki powietrzne i strefy zgniotu. Nie da się wcisnąć technologii bezpieczeństwa z lat 20. XX wieku do wymiarów lat 60. bez poświęcania formy. Dlatego kaptur się powiększył. Stało się dłuższe. To praktyczne. I nadal wygląda fajnie.
Konfiguracje i dachy kamperów
Volkswagen nie poprzestał na samochodzie koncepcyjnym. Pokazali także modele w zmniejszonej skali. Nie były to jedynie eksponaty statyczne. Były to plany potencjalnej rzeczywistości. Jedna konfiguracja obejmowała składany dach kampera. Dach, który się podnosi. Rozkładane miejsce do spania. Wskazuje to na modułową i wielofunkcyjną ducha oryginalnego autobusu.
Celem nie było tylko stworzenie furgonetki. Celem było stworzenie platformy dla życia.
Samochód koncepcyjny stał się obietnicą. Podpowiedź tego, co mogło być. Najwięcej uwagi poświęcono Beetle’owi. Ale Mikrobus? Dostał duszę.
Czy wydłużony nos psuje proporcje? Niektórzy puryści mogliby powiedzieć, że tak. Większość z nas widzi tylko bezpieczeństwo. I styl.
Mini Cooper odnowiony w NAIAS
Mini Cooper powraca. BMW przypisało sobie zasługę temu odrodzeniu, prezentując na targach NAIAS hatchbacka w stylu retro. To 40-letnia ikona, która wciąż króluje na brytyjskich drogach. Nowy model zachowuje swoją atrakcyjność. Po prostu pod maską kryje się teraz nowoczesna technologia.
Mały rozmiar, duży charakter
To nie jest samochód rodzinny. Długość ciała jest mniejsza niż 12 stóp. Jest kompaktowy według wszelkich standardów. Ale inżynieria wewnątrz opowiada inną historię.
Charakterystyka silnika 1,6 l
Moc pochodzi z czterocylindrowego silnika rzędowego o pojemności 1,6 litra. Rozwija 115 koni mechanicznych. W konstrukcji zastosowano 16 zaworów. Taka konfiguracja zapewnia lepsze oddychanie przy dużych prędkościach.
Oczekiwane cechy
Samochód prawie nic nie waży w porównaniu do nowoczesnych sedanów. Dodaj 115 KM do tej lekkiej ramy. Rezultatem jest gwałtowne przyspieszenie. Otrzymujesz szybkie starty na stojąco. Tu nie chodzi o prędkość maksymalną. Chodzi o to, żeby czuć, że żyjesz w przepływie.
Opcja odbioru/autobusu
Nie zapomnij o stronie utylitarnej. Dostępna była również konfiguracja pickup/bus. Mini znał swoją publiczność. Niektórzy chcą stylu. Inne potrzebują przestrzeni ładunkowej. BMW spełniło obie potrzeby.
Samochód koncepcyjny Steppenwolf: SUV Audi dla dwóch stylów życia
Mini w końcu trafia na rynek amerykański. Oczekuje się, że pojawi się w salonach dealerów na początku 2002 roku. Cena wynosi około 18 000 dolarów. Dzięki temu jest dostępny dla zaskakująco szerokiego grona nabywców.
Szczegóły samochodu koncepcyjnego Audi Steppenwolf
Samochód koncepcyjny Audi Steppenwolf został zaprezentowany na Salonie Samochodowym w Paryżu w 2000 roku. Zadebiutował w Ameryce Północnej podczas Północnoamerykańskiego Międzynarodowego Salonu Samochodowego (NAIAS) w Detroit w 2001 roku. Dołącza do zatłoczonego pola koncepcji crossoverów typu SUV. Na tych wystawach dosłownie roiło się od nich.
To nie jest tylko samochód miejski. Został zaprojektowany, aby z łatwością pokonać australijski busz. Jednocześnie równie dobrze czuje się na Piątej Alei na Manhattanie. Audi chciało stworzyć samochód, który nie musiałby wybierać pomiędzy terenem a asfaltem.
Pod maską dwudrzwiowego Steppenwolfa znajduje się 3,2-litrowy silnik V6. Jego moc wynosi 225 koni mechanicznych. Układ napędowy jest na tyle dynamiczny, że przyspiesza od 0 do 100 km/h (62 mph) w mniej niż osiem sekund. Prędkość maksymalna to pewne 143 mil na godzinę (230 km/h).
Zajrzyj do środka, a atmosfera się zmieni. Nie ma tu plastiku. Deska rozdzielcza pokryta jest skórą – w szczególności tą, którą w specyfikacji nazywa się „skórą podeszwową”, co oznacza trwałość odpowiadającą jej surowemu wyglądowi. Jest elegancki, to pewne, ale stworzony do intensywnego użytkowania.
W centralnej części panelu znajduje się ekran nawigacyjny LCD. Standardowe rozwiązanie na tamte czasy, ale zintegrowane bezbłędnie. Żadnego przeciążenia wizualnego.
Materiały i paleta kolorów
Miejsca? Skóra w kolorze czarnym i koniakowo-beżowym. Ten kontrast wygląda bardzo wyraziście. To nie tylko tapicerka; to jest stwierdzenie. Nawet miejsca na nogi mają taki sam zasięg. Czy są skórzane wstawki? Tak. Po co pozwalać, aby brud i piasek zniszczyły goły dywan, skoro całe wnętrze można pokryć skórą?
System tylnej szuflady
Teraz nadchodzi zabawna część. Tył Steppenwolfa to coś więcej niż pudełko. Jest to modułowy zestaw narzędzi.
Pod podłogą bagażnika znajduje się szuflada. Nie jest to typowe miejsce na koło zapasowe. Jest to ruchoma komora przeznaczona na koło zapasowe. Ale tu jest problem. Tę wkładkę można wymienić.
Potrzebujesz zestawu do naprawy opon i kompresora 12 V zamiast koła zapasowego? Wklej to.
Chcesz wyciągarkę? W tym celu przewidziano również alternatywną wkładkę do szuflady. Oto terenowe modyfikacje Steppenwolfa w akcji. Bez wiercenia. Brak połączeń śrubowych. Wystarczy wymienić moduł i można już ewakuować się w błoto.
Podnóżki Boże
Pod drzwiami bocznymi zamontowane są dwa stopnie biegowe. Nie wchodzi w skład standardu. Fakultatywny. Jeśli jednak przewozisz ciężki sprzęt lub wsiadasz do wysokiego pojazdu, te kroki robią różnicę. Są utylitarne. Funkcjonalny. I pasują do ogólnego stylu, nie przyciągając nadmiernej uwagi.






























































































































