W ostatnich latach na amerykańskich drogach odnotowano wzrost bezpieczeństwa. Chociaż dotyczy to głównie samochodów. Rowerzyści nie mają tyle szczęścia.
Atlanta próbuje skorygować tę nierównowagę. W dzielnicach takich jak Grand Park instalowane są chronione ścieżki rowerowe. Plan wydaje się słuszny, jednak wykonanie okazało się… chaotyczne. Kierowcy regularnie uderzają w betonowe przegrody. Niedawno Toyota Corolla utknęła na barierce. Dwa koła w powietrzu. Samochód nie wygląda jak sedan, ale bardziej jak utknięty buggy na wydmach.
Czy to błąd projektowy? Być może nie.
Dlaczego kierowcy wciąż uderzają w bariery na Chirocchi Avenue?
Mieszkańcy Cirocchi Avenue byli świadkami serii dziwnych wypadków. Od chwili uruchomienia chronionego pasa kilka miesięcy temu samochody nie tylko ocierają się o krawędź, ale dosłownie ją atakują.
Mówi się, że jeden z kierowców wjechał na górę betonowej przegrody. To było jak wyczyn ze świata ekstremalnej jazdy na deskorolce Tony’ego Hawka, tyle że z udziałem czterokołowego pojazdu. I poszedł dalej w swoją drogę.
Przewróciło się kolejne auto.
Mieszkańcy skarżyli się, że niskoprofilowe przegrody są praktycznie niewidoczne. Nie żeby lubili zderzenia, ale same bariery sprawiały wrażenie ukrytego wroga. Lokalna stacja telewizyjna WSB-TV poruszyła kwestię zamieszania w ruchu drogowym. Zadali niewygodne pytanie: dlaczego nikt tego nie zauważa?
Departament Transportu Atlanty (ATLDOT) zareagował szybko.
- Zamontowano odblaski.
- Dodano elastyczne słupki obok sztywnych bloków betonowych.
- Zespół inżynierów analizuje obecnie dane dotyczące incydentów, aby określić, czy potrzebne są dodatkowe środki w celu poprawy widoczności.
Ale jest niuans.
ATLDOT nie obwiniał infrastruktury. Zrzucili całą odpowiedzialność na kierowców. Ich analiza wskazuje na czysty błąd sterownika. Żadnych nieporozumień z przepisami ruchu drogowego. Żadnych sztuczek do zainstalowania. Ludzie po prostu nie zauważają oczywistej ściany na swojej drodze.
Dlaczego bariery na ścieżkach rowerowych naprawdę działają
Istnieje ogromna różnica między paskiem a barierą.
Wykreślone linie opierają się na nadziei. Mamy nadzieję, że kierowca pozostanie na swoim pasie ruchu. Chronione ścieżki rowerowe zakładają odwrotne założenie. Sugerują, że kierowcy mogą popełniać błędy. Będą rozproszeni. Zmęcz się. Sen w rzeczywistości.
Projektowanie z myślą o porażce nie jest pesymizmem. To jest fizyka.
Spójrz jeszcze raz na Corollę przyklejoną do ściany. Tak, samochód został rozbity na kawałki. Bariera również wygląda dość nędznie. Ale przyjrzyj się bliżej geometrii zderzenia. Samochód nie wjechał na pas ruchu. Uderzyła w ścianę. Zatrzymała ją ściana.
Jeden z mieszkańców Grand Park szczerze stwierdził w WSB-TV, że bez tego betonowego zęba „ktoś mógłby zostać zabity”. Kierowca znajdował się na ścieżce rowerowej. Bariera amortyzuje wstrząs, dzięki czemu rowerzysta go nie przejmuje.
Wydaje się to sprzeczne z intuicją. Widzisz wgnieciony zderzak i myślisz: „zły projekt”. Ignorujesz ducha w kadrze. Człowiek, który nigdy nie miał wypadku.
Dlaczego więc kierowcy ich nie zauważają?
Być może jest to błąd poznawczy. Patrzymy tylko na to, co spodziewamy się zobaczyć. Gładka droga. Pusty pas. Ale nie betonowy krawężnik, który ma uratować komuś życie.
ATLDOT dodaje oświetlenie. Odblaski są nowe. Kolumny stały się bardziej elastyczne. Sterowniki ciągle się zawieszają.
To dziwna dynamika. Budujemy ściany, żeby chronić ludzi przed samochodami, a potem jesteśmy zaskoczeni, gdy samochody uderzają w te ściany.
Czy myślisz, że dodanie większej liczby odblasków coś zmieni? A może po prostu prosimy kierowców, aby uważali w czasach, gdy patrzenie na telefon stało się normą?
Miasto nadal wprowadza zmiany. Wypadki nadal się zdarzają. Rowerzyści jadą dalej.


















