Nissan w końcu zaczyna robić wszystko dobrze.
Albo przynajmniej coś, co porusza się szybko.
Producent samochodów otwiera pierwszy dedykowany salon Nismo w Australii. Będzie dostępny u dealera Ferntree Gundy Nissan w Melbourne. Otwarcie zaplanowano na drugą połowę 2026. Będzie to jedna z pierwszych takich hal poza Japonią.
„Australia jest naszym naturalnym priorytetem” – powiedział wszystkim Yutaka Sanada, szef Nismo i weteran firmy z trzydziestoletnim stażem, który pracował nad oryginalnymi modelami GT-R. „Panuje tu dojrzała kultura szybkich samochodów… i wyraźne zapotrzebowanie na autentyczne dziedzictwo NISMO”.
Przyszedł z jakiegoś powodu.
Sanada był w weekend w Sydney na festiwalu GT-R. Idealne miejsce na ogłoszenie planów Nissana wykraczających poza zwykłą sprzedaż samochodów i rozpoczęcia sprzedaży doświadczeń. A konkretnie: głośne silniki i wirtuozowska mechanika.
Nissan Australia obecnie oficjalnie sprzedaje w kraju tylko jeden model Nismo.
Modelka Z
Wszystkie 100 egzemplarzy przeznaczonych na rok 2023 rozeszło się w 56 minut. Za pięćdziesiąt sześć minut. U dealerów pojawi się także wersja z manualną skrzynią biegów. Ale tym z nas, którzy nie złapali tego pociągu, pozostaje jedno: poczekać. Lub przywróć.
Tutaj do akcji wkracza Melbourne.
Więcej niż tylko prezentacja
Pomyśl o tym jak o sklepie w sklepie. Albo portal.
Połączy lokalnych entuzjastów z fabryką Omori w Yokosuke. Miejsce, w którym pracują Meisterowie – mistrzowie techniczni, którzy znają te maszyny lepiej niż sami ich projektanci. Michael Hill, dyrektor ds. obsługi posprzedażnej w Nissan Australia, ujmuje to bardzo prosto:
„Będziemy mieli pod ręką naszych tak zwanych Nissan Meisterów, którzy pomogą Ci w odnowieniu pojazdu”.
W centrum uwagi znajduje się święta trójca: R32, R33 i R34 Skyline GT-R. R32 w dalszym ciągu podbija serca fanów samochodów turystycznych dzięki dwóm zwycięstwom w wyścigu Bathurst 100. Zaprezentowane zostaną zaawansowane technologicznie zespoły silników, zabytkowe części dostępne wyłącznie w takich centrach i oczywiście markowe towary.
Czy zaczyna się tu nowy trend?
Może.
Jest to pierwszy etap wieloetapowej ekspansji marki założonej w 1984. Sporty motorowe, współpraca z partnerami, renowacja – to jego filary. Melbourne przoduje, a Sydney prawdopodobnie pójdzie w ich ślady. A potem Adelajda? Brisbane? Na liście znalazło się nawet Auckland w Nowej Zelandii.
Ale nie tylko oni budzą się z zimowego snu.
Plotka głosi, że Toyota Australia planuje także otwarcie salonów Gazoo Racing. Pomyśl o GR86. GR Yaris. Być może GR Corolla. Krążą także pogłoski o powrocie MR2 i Celicy.
Honda również weszła do gry. Po raz pierwszy od dwóch dekad Prelude powraca zupełnie nowe, a aktualizacje od Honda Racing Corporation (HRC ) trafiają do lokalnych dealerów.
Konkurencja nabiera tempa.
Nissan nie rozegrał jeszcze wszystkich swoich kart. Następny GT-R, R36, będzie hybrydą. Sedan Skyline powraca do Japonii. Są też wskazówki – ciche, zapierające dech w piersiach wskazówki – powrotu Silvii. Samochód sprzedawany tutaj jako 240SX od 1994 do 2002. Tani, z napędem na tylne koła, który przy ograniczonym budżecie potrafi zawstydzić właścicieli Subaru i Mitsubishi Evolution.
Duchowy następca dla miłośników niedrogiego wykonania?
Kto wie.
Ale na razie plan jest prosty.
Melbourne. 2026 Przybycie Meisterów.
I czekanie zaczyna się od nowa.
