Duch powraca
Dodge zniknął. Potem przyszła kolej na Rama.
Minęły lata.
Średniej wielkości Dakota powraca, ale bez charakterystycznej osłony chłodnicy z celownikiem. Nie tym razem.
Nazwa pozostaje, ale odznaka to Ram.
To nie jest tylko manipulacja nostalgią. To ruch w segmencie, który dynamicznie się rozwinął, podczas gdy marka była w stanie uśpienia. Odkąd ostatni model opuścił rynek w 2011 roku, na rynku pickupów średniej wielkości zrobiło się tłoczno. Opłacalny. Chaotyczny.
Co kryje się pod maską
Nie ma jeszcze rysunków. To tylko plotki i domysły.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz: silnik turbo o pojemności 1,3–2,0 litra lub ewentualnie mocniejszy wariant. Wersja SRT mogła być napędzana potężnym działem: sześciocylindrowym rzędowym silnikiem Hurricane biturbo. Chociaż jest mało prawdopodobne, aby stało się to standardowym wyposażeniem.
Wizualnie nowy produkt będzie przypominał swojego starszego brata Ram 1500. Ram nie wymyśla koła na nowo; po prostu skalują istniejące rozwiązania.
Projekt? Rama drabiny.
Dobrze usłyszałeś. Żadnych motoryzacyjnych kompromisów dzięki nadwoziu skorupowemu. Ten samochód jest przystosowany do trudnych warunków, podobnie jak Colorado czy Ranger.
Platformą będzie tradycyjna rama do odbioru. To nie jest samochód osobowy z dołączonym bagażnikiem.
Opcje i cena
Cena? Na razie to czarna dziura.
Ram zwykle powtarza swój udany przepis.
Oczekiwana jest budżetowa wersja Tradesmana. Średnia wersja Laramie. Być może nawet luksusowa edycja limitowana dla tych, którzy chcą skóry w kabinie średniej wielkości pickupa.
Są też tacy, którzy tworzą hałas.
Wersja terenowa Rebel.
Wersja SRT wytrenowana pod kątem wydajności.
Przyglądamy się im osobno, ponieważ będą oferować funkcje niedostępne w modelach podstawowych.
Jest jeszcze wcześnie.
Jest za wcześnie na dokładne sugerowane ceny detaliczne.
Ale kiedy pojawi się informacja? Będziemy aktualizować ten artykuł. Na razie mamy tylko domysły. 🚜


















