Tkanina odpada.
Sala pochyla się do przodu.
Wygląda na zdecydowany hit, tu i teraz.
Zwykle tak się dzieje.
Czasem jednak blask myli.
Być może wrażenia z jazdy nie odpowiadają projektowi.
Być może cena jest absurdalna.
Być może nikt o niej nie słyszał.
Często to wszystko na raz plus kilka innych czynników, które niszczą fundament od wewnątrz.
Oto nasz wybór samochodów, które wyglądały jak gwiazdy.
Ale nie spełniły oczekiwań.
A potem jest pięć innych samochodów, które przeciwstawiły się wszelkim przeciwnościom losu.
Właściwy przepis, ale w niewłaściwej formie
Alfa Romeo 4C
Wszystkie komponenty były idealne.
Rura węglowa? Jeść.
Turbo montowane centralnie? Jeść.
Świetny design i tabliczka znamionowa Alfa, która obiecuje czystą radość? Podwójny plus.
Gdzie zatem wystąpiła awaria?
W kinematyce zawieszenia.
Zawieszenie Alfy było nerwowe.
Bardzo zdenerwowany.
Stabilność w przód była jak kurczak próbujący latać.
I było głośno.
W irytującym stopniu.
Alfy, które słabo jeżdżą, nie sprzedają się.
4C był wadliwy (miał defekty).
Dobre składniki, ale upieczone ciasto było kiepskie.
DS Samochody DS 5
DS to dziecko premium Citroëna, wprowadzone na rynek w 2009 roku jako submarka, zanim stało się samodzielną marką.
A co z DS5?
Piękny.
Problem.
Sprzedawał się tak wolno, że wydawało się, że to edycja limitowana.
Kiedy nosił tabliczkę znamionową Citroëna, wyglądał jak prawdziwy zabójca BMW.
Częściowo liftback, częściowo coupe, częściowo hatchback.
Szybko? Tak.
Luksusowe wnętrze? Tak.
Ekstremalnie sztywne zawieszenie?
Tak.
To właśnie ta sztywność stała się decydującym czynnikiem przeciwko zakupowi.
Ukryty na widoku
Jaguara XJR575
Ten samochód istniał przez dziesięć minut, może mniej, ukryty za zasłonami.
575 koni mechanicznych.
Stąd nazwa.
Przyspiesza do 62 mil na godzinę w 6,5 sekundy.
Przyspiesza do 300 km/h w 44 sekundy.
Radzi sobie z mocą z typową elegancją XJ.
Był to jednocześnie ostatni benzynowy XJ.
Czy umarł?
Tak.
Zasady WLTP zmieniły wszystko.
Popyt na diesle załamał się, co pogrzebało tę modyfikację na większości rynków.
Zasłużył na lepszy los.
Wielka szkoda.
Problem „średniego dziecka”
Honda CR-Z
Skinął głową w stronę legendarnej Hondy CR-X.
Podwozie zostało opracowane wspólnie przy udziale mistrza driftu.
Wyposażony w technologie, które wydawały się świeże jak na tamte czasy.
Jednak jego życie zakończyło się przedwcześnie.
Dlaczego?
Mieszanka była niezrównoważona.
Nigdy nie nacisnął przycisku „chcę”.
Stary CR-X był czysty.
CR-Z był hybrydą.
Zarówno pod względem funkcji, jak i charakteru.
Czy był wystarczająco szybki dla purystów? Nie.
Wystarczająco ekonomiczne dla osób dojeżdżających do pracy? Ani też.
Wystarczająco praktyczne? Nie bardzo.
Zajęła niszę, która nie istniała.
Więc zniknęła.
Tajemniczy przypadek miejskiego crossovera
Toyota Urban Cruiser
Tam był.
Kompaktowy crossover Toyoty, produkowany od 2009 do 2012 roku.
Proste.
Skuteczny.
A jednak tutaj stoi, pamiętają go tylko nieliczni, którzy mieszkali w Azji i Europie.
Co zrobić z maszyną, która robi wszystko dobrze, poza tym, że zostaje zapamiętana?
Nikt nie wie.


















