Jak TV Tommy Ivo stworzył legendarny hot rod Ivo T

9

Prezenter telewizyjny Tommy Ivo nie zaczynał swojej kariery jako budowniczy. Zaczynał jako dziecko z mikrofonem.

Przydomek ten przyniosły mu role aktorskie z lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Kino. „Klub Myszki Miki”. Wiesz o czym mówimy. Potem przyszedł rok 1952. Skończył 16 lat.

Wszedł do salonu Buicka w Burbank w Kalifornii. Rzucił pieniądze na ladę. Kupiłem nowy samochód.

Prosto na pas (ulica wyścigowa). Samochód był powolny. Straszny.

Szybko do przodu, trzy lata. 1955 Kupił Buicka Century. To był inny samochód. Szybko. Wygrał swój pierwszy wyścig w Pomona. Rekord w klasie A/Stock Automatic. To zwycięstwo zmieniło wszystko.

Chciał większej prędkości. Potrzebował lżejszego samochodu. Potrzebował mocniejszego silnika.

Inspiracja przyszła w postaci Norma Grabowskiego. Grabowski właśnie zbudował łyżkę T. Ivo też chciał takiego.

Znalazł ciało roadstera Forda Model T z 1925 r. To była opuszczona ruina. Złamany. Opuszczony. Nie obchodziło go to. Skrócił to. Zrobiłem to dwudrzwiowo.

Ale podwozie wymagało poprawy. Bateria potrzebowała miejsca. Zbiornik gazu wymagał lokalizacji.

Wziął więc nadwozie ciężarówki Model A i je skrócił. Nawet bardziej niż ciało. Stał się schowkiem na jego nowe dzieło: Ivo T.

Silnik, który pobił rekordy

Chcesz wiedzieć, co sprawiło, że ten ptak T z 1957 roku śpiewał? Nie chodziło tylko o wygląd. To wszystko jest w sercu, które Max Balczkowski pomógł wykuć. Tommy Ivo nie tylko umieścił tam silnik – on go zbudował. Najpierw pracował z Buickiem Nailhead o pojemności 402 cm3 i czterema 2-lufowymi gaźnikami. Następnie układ wtrysku paliwa Hilborn zmienił zasady gry. Tony Nance zrobił tapicerkę. Skóra i winyl nie mogły konkurować z takim momentem obrotowym.

Dominacja na ćwierć mili

Wydanie magazynu „Hot Rod” z sierpnia 1957 roku nie złagodziło faktów. Niska waga plus ogromny moment obrotowy = trofea. Dwadzieścia jeden wyjazdów na tor. Dwadzieścia jeden zwycięstw. Tabele czasów również nie kłamały: czas przejazdu (ET) wyniósł niecałe 11 sekund. Prędkość maksymalna wynosi 119 mil na godzinę. To bardzo szybko jak na rok 1957.

Z toru na duży ekran

Piękno sprzedaje. Ale prędkość pozostaje istotna. Ten samochód nie stał tylko na przyczepie. Występował w programach telewizyjnych i filmach. Hollywood to zauważyło. Jednak Aivo nie trzymał go długo. Rok później sprzedał samochód. Dlaczego? Ponieważ był gotowy na trasę koncertową. Stał się jednym z pierwszych zawodowych zawodników driftowych, którzy podróżowali po kraju. Jego kolejnym celem była kategoria Top Fuel. Już nie tylko grał – faktycznie brał udział w zawodach.

Dotyki i dziedzictwo Barrisa

Rezygnacja nie była końcem. Samochód znalazł nowe życie. George Barris wziął sprawę w swoje ręce. Reflektory wymienił na kwadratowe. Wygląd zmienił się z szorstkiego hot roda na wypolerowany samochód pokazowy. W latach sześćdziesiątych koncertowała w cyrku pokazowym. Ale najważniejszy wpływ? Zainspirowała tysiące ludzi. Każdy model T z włókna szklanego, który zjechał z linii montażowej pod koniec lat sześćdziesiątych, zawdzięczał swoje istnienie tej maszynie. T-ka Granovski zainspirował tę falę. T-Ivo to zidentyfikował.

Czy kwadratowe reflektory polepszyły sytuację? A może po prostu inaczej? Odpowiedź kryje się w liczbach. Dziedzictwo jest w kopiach.

Ivo T przez lata milczał. Drzemiący relikt obsesji młodego hollywoodzkiego aktora na punkcie szybkości. Wtedy interweniował Jack Rosen. Samochód odziedziczył po swoim ojcu Khai. Jego zadanie było jasne: przywrócić go do specyfikacji fabrycznej. Żadnych nowoczesnych ulepszeń. Żadnych kompromisów.

Ron Jones wziął na siebie większość pracy. On nie tylko to naprawił; złożył hołd dawnemu rzemiosłu. Praca odzwierciedlała wysokie standardy, jakich gwiazda mająca obsesję na punkcie prędkości wymagałaby od swojego samochodu w czasach swojej świetności. Każda śruba i panel zostały obrobione z precyzją wymaganą podczas montażu.

Przywracanie oryginalnej specyfikacji

Celem nie było uczynienie Ivo T szybszym. Celem było uczynienie go autentycznym. Jack wiedział, że wartość tkwi w tej historii. High Rosen utrzymywał go w nieskazitelnym stanie, a przynajmniej nienaruszonym. Jacek dbał o utrzymanie tego stanu. Ron Jones przywrócił samochód do życia, nie zmieniając jego istoty.

Renowacja nie polegała na modyfikacji. Chodziło o konserwację.

Takie podejście odróżnia prawdziwych entuzjastów hot rodów od amatorskich tunerów. Rozumieją, że niektóre samochody to dzieła sztuki. W takich przypadkach historia jest ważniejsza niż moc. Ivo T pozostaje świadectwem tej filozofii.

Powiązane materiały

  • Historia Hot Rodów
  • Niestandardowe profile samochodów
  • Profile gorących prętów