DB12 zniknął. Nie jest zepsuty, po prostu jego cykl życia dobiegł końca.
Dyrektor naczelny Aston Martin, Adian Hallmark, spotkał się z Auto Express, aby omówić przyszłość marki, a odpowiedź była radykalna: całkowity remont od podstaw. Żadnych drobnych ulepszeń. Żadnych poprawek. Tylko pusta tablica.
Jedna platforma, wiele ciał
O to właśnie chodzi. Nowa platforma jest przeznaczona nie tylko dla samochodów osobowych i SUV-ów. Łączy jedno i drugie.
Hallmark powiedział reporterom, że modułowa architektura umożliwi Astonowi Martinowi montaż SUV-ów i samochodów sportowych na tej samej linii montażowej. Może to brzmieć jak banalna logistyka, ale taki jest właśnie główny cel. Więcej ogólnych szczegółów. Mniejsza złożoność. Niższe koszty.
Ponadto platforma ta jest gotowa do elektryfikacji. Pojazdy w pełni elektryczne (EV) planowane są na lata 30. XXI wieku. Marka przygotowuje się na tę zmianę, nawet jeśli same samochody nie trafią na rynek dopiero za kilka lat.
Ale oto, czego nie zrobią.
Hybrydy typu plug-in (PHEV)? Nie. Aston Martin zdecydował, że nie warto się nimi przejmować. Hallmark nazwał to „pragmatyzmem”, co jest eufemizmem oznaczającym „przyjrzeliśmy się danym”.
Unia Europejska w ostatnim czasie znacznie ograniczyła uprawnienia do emisji dla pojazdów PHEV. Dlaczego? Ponieważ dane dotyczące użytkowania w świecie rzeczywistym pokazują, że większość ludzi po prostu nie ładuje swoich samochodów. Rezultatem jest ciężki i drogi samochód, który nadal działa na benzynie.
„Nie żyjemy w iluzjach” – powiedział Hallmark.
Zamiast pełnej hybrydy typu plug-in należy spodziewać się systemu 48-woltowego. Jest lżejszy. Tańsze. Dodaje trochę mocy i nieznacznie zmniejsza zużycie paliwa. To raczej delikatne szturchnięcie niż mocne pchnięcie.
Silnik V12 żyje… Na razie
Silnik V12 również nie umarł. Aston Martinowi udało się utrzymać byt prawny.
Inżynierowie wykonali wszelkie niezbędne prace, aby zapewnić zgodność silnika z przepisami amerykańskimi i europejskimi. Najwyraźniej jest tu pewien haczyk. Nie ma możliwości wyprodukowania ich w dowolnej ilości za darmo.
„Jeśli utrzymamy sprzedaż modeli V12 poniżej 1000 sztuk rocznie” – wyjaśnił Hallmark.
Po osiągnięciu tego limitu zostaną zwolnieni z rygorystycznych wymogów dotyczących sprzedaży nowych pojazdów co najmniej do 2035 r. To wąska ścieżka, ale pozwala okrętom flagowym na dalszy rozwój. Pokonaj, Waleczność, Dzielność. Te dwunastocylindrowe molochy mogą jeszcze legalnie wyruszyć w drogę.
„Włożyliśmy trochę pracy, aby zapewnić zgodność V12.”
Sztywność, waga i sterowanie tylnymi kołami
Inżynieria skupiła się na sztywności. Hallmark powiedział, że nowy projekt poprawia sztywność skrętną. Oznacza to, że podwozie jest sztywniejsze, co zwykle skutkuje lepszym prowadzeniem. Utrata wagi? Drobny.
Punkty mocowania zawieszenia stają się mniej podatne, co powinno poprawić dynamikę jazdy. W modelach GT pojawi się sterowanie tylnymi kołami, aby ułatwić skręcanie. Wszystko to ma na celu sprawić, że duże samochody będą sprawiać wrażenie mniejszych i szybszych.
Mamy więc następujący wynik. DB12 zamyka drzwi. Nowa platforma otwiera kolejną.
Żadnych hybryd typu plug-in. Mała ilość V12. Jedna linia wykonująca całą główną pracę.
Czy modele elektryczne dotrą na czas? Prawdopodobnie. Ale na razie Aston Martin pozostaje przede wszystkim firmą samochodową, próbującą sprzedawać pachnące benzyną marzenia, zanim prawo dogoni rzeczywistość.
Co się stanie, gdy zakaz w końcu wejdzie w życie? Czas pokaże. 🚗
