Dylemat kierowcy: dlaczego rada Chevrona, aby „jeździć mniej”, zostaje zmiażdżona przez trudną rzeczywistość

21

Ponieważ ceny benzyny stale się wahają ze względu na napięcia geopolityczne – zwłaszcza przedłużający się konflikt z Iranem – Amerykanie coraz bardziej odczuwają presję finansową na pompie. W obliczu kryzysu gospodarczego Andy Walz, prezes Chevron ds. rafinacji, transportu i chemikaliów, w wywiadzie dla CBS News poradził społeczeństwu, że Amerykanie powinni „starać się mniej jeździć”, aby oszczędzać energię.**

Chociaż logika ograniczania konsumpcji w celu kontrolowania podaży jest w teorii rozsądna, rada ta wywołała falę ostrej krytyki, ponieważ całkowicie ignoruje strukturalne realia życia w Ameryce.

Przepaść między przemysłem a infrastrukturą

Krytyka Walza wynika z dostrzeganej rozbieżności między poglądami kadry kierowniczej przedsiębiorstw energetycznych a codziennym doświadczeniem przeciętnego konsumenta. Dla wielu podróżowanie samochodem nie jest świadomym wyborem stylu życia ani sposobem spędzania wolnego czasu, ale nieuniknioną koniecznością.

Kiedy czołowy dyrektor koncernu naftowego sugeruje ograniczenie jazdy, ignoruje podstawową prawdę: większość amerykańskiego krajobrazu zbudowana jest wokół samochodów, pozostawiając dużą część populacji bez realnej alternatywy dla paliw kopalnych, która umożliwiłaby codzienne przetrwanie.

Matematyka konieczności: dlaczego podróżowanie nie wchodzi w grę

Aby zrozumieć, dlaczego rada „mniej jedź” jest tak trudna do wdrożenia, należy przyjrzeć się danym na temat sposobu, w jaki Amerykanie faktycznie poruszają się po mieście. Rzeczywistość jest taka, że ​​zdecydowana większość kilometrów przejechanych w związku z niezbędnymi zadaniami, a nie rozrywką.

Według US Census Bureau :
77% Amerykanów dojeżdża do pracy samochodem.
– Tylko 3% korzysta z transportu publicznego.
– Średnia podróż w jedną stronę wynosi około 20,5 mil i trwa około 26 minut.

Gdy weźmie się pod uwagę te liczby, przeciętny Amerykanin przejeżdża około 13 500 mil rocznie. Z tej sumy około 9800 mil przeznacza się na podróże do i z pracy. Oznacza to, że prawie trzy czwarte rocznego przebiegu przeciętnej osoby przypada na pracę.

Po dodaniu niezbędnych podróży, takich jak zakupy spożywcze, wizyty u lekarza i dowóz dzieci do szkoły, „bezpłatny” lub „opcjonalny” przebieg pozostający dla większości obywateli jest niezwykle mały.

Krajobraz obowiązków, a nie rozrywki

Dane federalne nie potwierdzają sugestii, że wysokie ceny benzyny można złagodzić poprzez ograniczenie „podróży rekreacyjnych”. Badanie przeprowadzone przez Federalną Administrację Autostrad pokazuje, że:
– Zdecydowana większość podróży zaliczana jest do kategorii niezbędnych (praca, zakupy, obowiązki rodzinne).
– Tylko niewielka część wycieczek ma charakter towarzyski lub rekreacyjny (rozrywka).

Uwypukla to problem systemowy: nawet gdyby każdy Amerykanin zdecydował się wyeliminować wszelkie podróże, które nie są niezbędne, wpływ na popyt na paliwo byłby ograniczony, ponieważ większość podróży jest niezbędna do uczestnictwa w gospodarce i społeczeństwie.

Podsumowanie: Chociaż zmniejszenie zużycia energii jest ważnym celem makroekonomicznym, mówienie konsumentom, aby po prostu „mniej jeździli”, ignoruje fakt, że dla 77% siły roboczej samochód jest niezbędnym narzędziem przetrwania, a nie luksusem w czasie wolnym.