STLA Jedna megaplatforma: jak Stellantis zmienia zasady gry

21

Śledź wiadomości, nawet jeśli naprawdę nie chcesz. Arsenał inżynieryjny firmy Stellantis jest już tak przepełniony akronimami, że można w nich utonąć, ale teraz dodali do tego jeszcze jeden: STLA One. A ta platforma zapowiada się na ważniejszą niż wszystkie poprzednie.

Prezentacja odbyła się na Dniach Inwestorskich w 2025 roku, choć uruchomienie produkcji zaplanowano na przyszły rok. Architektura stawia ambitne cele. Bardzo ambitny. Obsługuje ponad trzydzieści modeli. Plan? Sprzedaż ponad dwóch milionów pojazdów do połowy lat trzydziestych XX wieku. To ogromna ilość metalu, baterii i plastiku, którą fabryki grupy przejdą przez swoje warsztaty.

Pomyśl o markach, które będą montować te samochody. Citroën, Peugeot, Fiat, Alfa Romeo, Maserati, Vauxhall. Platforma STLA One stanowiła podstawę segmentów B, C i D. Małe samochody, takie jak Corsa nowej generacji, będą opierać się na tym samym fundamencie, co potwory, takie jak crossover Peugeot 50008.

Czy ma to sens z punktu widzenia kosztów?

Ned Couric, główny inżynier firmy, tak uważa. Nazywa to modułową elastycznością bez zbędnych nieefektywności. Integrując różne układy napędowe – elektryczny, hybrydowy i termiczny – w jednej podstawie, eliminuje się to, co niepotrzebne. Zmniejszona zostaje złożoność procesów na linii produkcyjnej.

„Zamierzamy obniżyć koszty o 20%… przy jednoczesnym zwiększeniu recyklingu i ponownego użycia komponentów”.

Druga część tego stwierdzenia jest niezwykle ważna. Twierdzą, że poddają recyklingowi i ponownemu wykorzystaniu aż do siedemdziesięciu procent komponentów. To nie jest drobna zmiana, to fundamentalna zmiana w cyklu życia części.

Potem jest bateria. Leapmotor nauczył ich kilku sztuczek, a może jest odwrotnie – ich związek to symbioza. STLA One wykorzystuje technologię integracji komórek z ciałem. Metoda ta zwiększa sztywność konstrukcji, jednocześnie zmniejszając wagę i złożoność projektu. Technologia znana już z pojazdów elektrycznych Leapmotor C10 i B11 teraz przenosi się na Zachód.

„Pod maską”, mówiąc w przenośni, kryje się nowy STLA Brain. Pomyśl o tym jako o odpowiedniku koncepcji BMW „Heart of Joy” – centralnym komputerze sterującym oprogramowaniem. W grę wchodzi także technologia Steering-by-Wire, podobnie jak nowe systemy SmartCockpit i AutoDrive. Zupełnie nowy sposób interakcji z samochodem? Może. Często na początku po prostu wygląda to inaczej.

To tylko część strategii FaSTLANe 203. Wartość inwestycji wynosi pięćdziesiąt miliardów funtów szterlingów. Sześćdziesiąt nowych samochodów pojawi się na rynku przed końcem tej dekady, a kolejnych pięćdziesiąt znaczących aktualizacji pomoże zachować aktualność starszych modeli. Rurociąg jest zajęty, platformy są modułowe, liczby dotyczące recyklingu wyglądają ambitnie, ale czy dwa miliony ludzi naprawdę kupią te nowe wersje znanych marek? Na odpowiedź będziemy musieli poczekać do przyszłego roku.