Dlaczego jaywalking jest nielegalny i jaka jest jego niesamowita historia

2

Spóźniłeś się. Sklep, którego potrzebujesz, znajduje się po drugiej stronie ulicy, daleko od skrzyżowania. Patrzysz w dół drogi. Nie ma samochodów. Czy wysiada Pan.

To, co właśnie zrobiłeś, to przechodzenie przez jezdnię. Przechodzenie przez ulicę poza wyznaczonym przejściem dla pieszych lub skrzyżowaniem. Najprawdopodobniej jest to nielegalne tam, gdzie mieszkasz. Ale dlaczego?

Chodzi tu przede wszystkim o bezpieczeństwo pieszych. Krajowa Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) podała, że ​​tylko w 2019 r. zginęło 6205 pieszych. Piesi stanowią zaledwie 3 procent wszystkich wypadków drogowych. Stanowią one jednak 14 procent wszystkich ofiar śmiertelnych wypadków drogowych.

Siedemdziesiąt procent tych zgonów ma miejsce poza skrzyżowaniami. Jednak wiele z nich ma miejsce na skrzyżowaniach, na których koncentruje się ruch pieszy. Dlatego też przechodzenie przez jezdnię w niewłaściwym miejscu jest zabronione w celu ratowania życia ludzi. Wszystko jest dość proste.

Jednak historia egzekwowania tej zasady jest skomplikowana.

Od powozów konnych po przestępstwa uliczne

Słowo „jaywalking” ma mylące pochodzenie. Pochodzi od starszego terminu: „jazda sójką”.

W 1905 roku terminem „prowadzenie sójki” określano kierowców powozów konnych, którzy uparcie jechali niewłaściwą stroną drogi. Pierwsza drukowana wzmianka o „prowadzeniu sójki” pojawiła się w gazecie Junction City Union w Kansas w czerwcu tego roku. W październiku 1905 roku gazeta Kansas City Star używała już słowa „przechodzenie przez jezdnię”.

„Jay” oznaczał osobę niedoświadczoną. Okrutny. Prowincjonalny. To było lekceważące.

Wczesne użycia słowa „jaywalking” nie odnosiły się do nielegalnego przekraczania ulic. Opisali złe maniery na chodnikach. Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób znaczenie przesunęło się w kierunku nielegalnego przekraczania ulic.

Kampania lobbingowa branży motoryzacyjnej

Można sobie wyobrazić, że samochody szybko stały się symbolami statusu. Że kierowcy to elita, a piesi to klasa niższa.

Ale tak się nie stało.

Na początku XX wieku kierowcami byli obcy ludzie. Przewagę liczebną mieli piesi, którzy nie znosili, gdy byli zmuszani do zejścia z drogi na chodniki. To napięcie trwało do lat dwudziestych XX wieku.

Następnie przemysł samochodowy zaczął lobbować na rzecz swoich interesów. Chcieli, żeby budowano miasta dla samochodów. Zaczęli od uznania przechodzenia przez jezdnię za przestępstwo społeczne. I w końcu zbrodnia.

Przejścia dla pieszych pojawiły się na ulicach w 1911 roku. W latach trzydziestych XX wieku przepisy zabraniające przechodzenia przez jezdnię stały się wszechobecne. Ulica należała do samochodu.

Prawna szara strefa praw pieszych

W większości stanów oceniają nie tylko to, czy zostałeś trafiony, ale także gdzie stoisz. Czy wszedłeś na jezdnię na przejściu dla pieszych z sygnalizacją świetlną? To jest kontrolowane przejście. Wybiegłeś pomiędzy zaparkowane samochody lub na końcu przecznicy bez oznaczeń? Jest to przejście nieuregulowane. To rozróżnienie ma konsekwencje dla określenia odpowiedzialności.

To staje się jeszcze trudniejsze. Znaczenie sygnałów drogowych różni się w zależności od jurysdykcji. Niektóre miasta zintensyfikowały walkę z rozproszeniem uwagi podczas chodzenia, nakładając kary na ludzi za korzystanie z telefonów komórkowych podczas przechodzenia przez ulicę. Stan Michigan poszedł zupełnie inną drogą, porzucając jednolite w całym stanie przepisy dotyczące przejść dla pieszych i pozwalając gminom na ustalanie własnych zasad. Prowadzisz samochód. Czy znasz lokalne zasady?

Stare motto szkoły nauki jazdy wciąż jest aktualne: pierwszeństwo jest nadawane, a nie odbierane. Kierowcy mają zazwyczaj obowiązek ustąpić pierwszeństwa na przejściach dla pieszych, znakach stopu lub światłach. Jeśli jednak jako pieszy wejdziesz na jezdnię, na której nie jest zorganizowane przejście, oczekuje się od Ciebie ustąpienia jezdni.

Istnieją wyjątki, które dezorientują nawet doświadczonych kierowców. W 19 stanach kierowcy mają obowiązek ustąpić pierwszeństwa pieszym w dowolnym miejscu jezdni. Jeszcze więcej stanów wymaga od pieszych zatrzymywania się w określonych strefach bliskości. To zlepek zasad.

Krajowa Administracja ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) przedstawia pragmatyczne podejście do organów ścigania w swoim dokumencie pt. „Pedestrian Safety Operations: A Guide”. Rada? Dobra obie strony, ale skup się na kierowcy. Należy do mniej bezbronnej grupy społeczeństwa. Podczas kolizji winę często ponosi pieszy i kierowca, ale to kierowca ponosi znacznie mniejsze ryzyko obrażeń.

Czy przechodzenie przez jezdnię zawsze jest nielegalne i kto za to płaci?

Słyszeliście powiedzenie: piesi zawsze mają pierwszeństwo. To jest mit. Albo chociaż uproszczenie. Prawda zależy od lokalnego prawa. Co ważniejsze, jeśli pieszy zostanie potrącony przez samochód i odniesie obrażenia, to, kto z technicznego punktu widzenia miał „rację”, może nie mieć znaczenia dla odniesionych obrażeń.

Wytyczne NHTSA podkreślają, że piesi są odpowiedzialni za własne bezpieczeństwo. Tymczasem kierowcy mają obowiązek szukać pieszych wszędzie i przez cały czas. To jest wspólna odpowiedzialność.

A co z egzekwowaniem prawa? Jaywalking jest nielegalny w większości jurysdykcji, ale rzadko nakładane są kary. NHTSA Best Practices zauważa, że ​​egzekwowanie przepisów dotyczących bezpieczeństwa pieszych było w przeszłości minimalne. Zapytani konkretnie o egzekwowanie przepisów dotyczących przechodzenia przez jezdnię, powstrzymali się od komentarzy, przerzucając odpowiedzialność na władze lokalne.

Główny wniosek dotyczący każdego wypadku z udziałem pieszego na przejściu ma charakter geograficzny. Konsekwencje prawne różnią się znacznie w zależności od lokalizacji. Jednak za terminami prawnymi prawdziwym problemem jest uwaga. Katastrofa zmieniająca życie zwykle ma miejsce, gdy jedna lub obie strony nie zwracały wystarczającej uwagi na sytuację.

Problem nierówności w egzekwowaniu prawa ruchu drogowego

Przepisy te mają swoją ciemną stronę, która nie jest odzwierciedlona w podręcznikach szkół nauki jazdy.

Według raportów Salon i CounterPunch egzekwowanie przepisów dotyczących przechodzenia przez jezdnię w nieproporcjonalny sposób uderza w osoby kolorowe. Weźmy Champaign Urbana w stanie Illinois, przeważnie białe miasto z uniwersytetem. Dane pokazują, że 89 procent osób, które otrzymały mandat za przejście przez przejazd, to osoby czarnoskóre.

Nawet jeśli przepisy nie są jawnie rasistowskie, ich egzekwowanie może takie być. Egzekwowanie prawa jest czasami źródłem dochodów, a nie poprawą bezpieczeństwa. Jest skierowany przeciwko pieszym w zwodniczy lub nieuczciwy sposób.

Prawo może stanowić, że pieszy musi ustąpić pierwszeństwa. Statystyki pokazują, kto faktycznie otrzymuje karę.