W 1999 roku dwudrzwiowa Honda Insight stała się pierwszą hybrydą, która oficjalnie trafiła na rynek amerykański. To był pionier. Jednakże, chociaż od tego czasu Toyota uczyniła Priusa powszechnie znaną marką, sprzedając w 2009 roku zaledwie 139 000 egzemplarzy, nadal pozostaje w tyle za napędzanym benzyną Fordem serii F. W tym roku dominowała seria F, sprzedając 413 000 pojazdów. Dynamika zmienia się całkowicie na Pacyfiku. W Japonii Prius był nie tylko popularny; był królem, ze sprzedażą ponad 208 000 sztuk. Był to najlepiej sprzedający się samochód w kraju.
Dlaczego więc Ameryka się waha? Odporność na zmienne odgrywa rolę. Od stulecia jeździmy dużymi samochodami z silnikami o dużej pojemności skokowej. Pozostają również wątpliwości, czy oszczędność paliwa i niezawodność tej technologii są warte początkowych kosztów. Osoby gotowe do zakupu zadają jednak bardziej szczegółowe pytanie: czy ubezpieczenie samochodów hybrydowych jest droższe w porównaniu z samochodami konwencjonalnymi?
Dane mówią, że tak. Ubezpieczenie hybrydy kosztuje więcej niż przeciętnego samochodu. W 2009 roku Insure.com przeanalizowało 20 najlepiej sprzedających się samochodów w Stanach Zjednoczonych. Prius zajął siódme miejsce pod względem średnich składek ubezpieczeniowych. Dla konkretnego profilu – 40-letni kawaler, właściciel domu, licencjat, czysta karta kierowcy – średni koszt ubezpieczenia Priusa wynosił 1396 dolarów rocznie. Najtańszą opcją na tej liście była Honda Odyssey za 1216 dolarów.
Nie wynika to z faktu, że samochód jest hybrydą. Wynika to z tego, czym jest ta hybryda. To małe, ale drogie samochody.
Mit kruchości
Powszechną obawą jest to, że hybrydy są delikatne. Argument jest taki, że lekkie materiały stosowane w celu poprawy wydajności oznaczają wyższy wskaźnik obrażeń i większe szkody w wypadkach. Logika ta sugeruje, że składki ubezpieczeniowe powinny być wyższe, ponieważ samochód będzie łatwiej ulegał uszkodzeniom.
Prawda jest bardziej złożona. Test zderzeniowy zderzaka przeprowadzony w 2008 roku przez Amerykański Instytut Bezpieczeństwa Drogowego (IIHS) symulował kolizje na parkingach przy małych prędkościach. Przetestowali przód, przedni róg, tył i tylny róg. Całkowity koszt naprawy Toyoty Prius wyniósł 9070 dolarów. Porównaj to z niehybrydowym Hyundaiem Elantrą za 8976 dolarów i Volkswagenem Rabbitem za 9511 dolarów. Prius nie był najdelikatniejszy. Nie mieściło się to nawet w najwyższej kategorii kosztów naprawy. Ford Focus był znacznie tańszy w naprawie za 3031 dolarów, ale zasada pozostaje ta sama: cienkie zderzaki nie są cechą charakterystyczną technologii hybrydowej.
Oceny bezpieczeństwa opowiadają podobną historię. Toyota Prius, Ford Escape Hybrid, Mercury Mariner Hybrid i Mazda Tribute Hybrid 2010 zdobyły wyróżnienia IIHS Top Safety Pick. Uzyskali najwyższe wyniki w testach ochrony przed uderzeniami czołowymi, bocznymi i urazami kręgosłupa szyjnego. Wyposażone są także w elektroniczny system stabilizacji. System pomaga kierowcom zachować kontrolę nad pojazdem podczas ostrych manewrów i wykazano, że zmniejsza liczbę śmiertelnych wypadków o jedną trzecią. W tych samochodach nie ma nic niebezpiecznego.
Prawdziwe powody wyższych składek
Jeśli samochody nie są bardziej delikatne, dlaczego koszty są wyższe? Odpowiedź leży w dwóch czynnikach: rozmiarze i technologii.
Małe samochody są trudniejsze do ubezpieczenia ze względów praktycznych. Trudniej je dostrzec na autostradach wypełnionych 18-kołowymi ciężarówkami i dużymi SUV-ami. Zwiększa to prawdopodobieństwo wypadków. Ponadto grupy demograficzne jeżdżące małymi samochodami często są narażone na różne profile ryzyka. Wiele osób stara się oszczędzać pieniądze na długich dojazdach do pracy, co oznacza, że spędzają więcej czasu w drodze. Dłuższy czas w drodze oznacza większe ryzyko.
Potem jest cena. Hybrydy są wyposażone w najnowszą technologię. Poprawia to oszczędność paliwa, ale także zwiększa koszt pojazdu. Cena Toyoty Prius z 2010 r. wahała się od 22 000 do 27 270 dolarów. To znacznie więcej niż w przypadku podobnych pojazdów napędzanych wyłącznie benzyną. Firmy ubezpieczeniowe opierają swoje polisy na kosztach wymiany lub naprawy pojazdu. Wyższe koszty oznaczają wyższe składki.
Koszt napraw dodaje kolejną warstwę. Podstawową konserwację – wymianę oleju, klocków hamulcowych, wymianę opon – może wykonać dowolne centrum serwisowe. Jednak złożone problemy wymagają przeszkolonych mechaników u dealerów. Ta praca jest kosztowna.
Jednak konkretne podzespoły hybryd często posiadają długie gwarancje. Zestaw akumulatorów wysokiego napięcia może kosztować od 2000 do 3000 dolarów plus robocizna za wymianę. Jednakże, w zależności od stanu, otrzymasz gwarancję obejmującą od 100 000 do 150 000 mil. Łagodzi to główną obawę wielu kupujących.
Ostatecznie niezależnie od tego, czy samochód kosztuje więcej ze względu na skórzane siedzenia, szyberdach czy hybrydowy układ napędowy, wartość ubezpieczenia podąża za kosztem. Ubezpieczasz złożony i kosztowny mechanizm. Sama plakietka hybrydowa nie jest karą. To po prostu wyznacznik samochodu wyższej klasy.
Niechęć do przejścia na pojazdy hybrydowe może zniknąć wraz z rozwojem technologii i spadkiem cen. Ale matematyka pozostaje prosta. Płacisz więcej, aby ubezpieczyć coś, co jest droższe w naprawie lub wymianie.















