„Jechał jak idiota”.
To nie są tylko słowa podyktowane złością. Taką trafną ocenę przedstawił szeryf hrabstwa Wolyu Mike Chituud na temat zastępcy funkcjonariusza, który niedawno zniszczył radiowóz zakupiony na koszt podatnika. Funkcjonariusze nie kontynuowali pościgu za podejrzanym. Nie odpowiedział na wezwanie pomocy. Jego prędkość wynosiła 92 mil na godzinę. Potem stracił kontrolę. SUV wpadł do stawu odwadniającego obok autostrady międzystanowej 95.
Cena tej dumy? Około 73 000 dolarów.
Naprawdę dziwne jest obserwowanie, jak funkcjonariusz organów ścigania niszczy własność rządową bez żadnego ważnego powodu. Nagranie DVR nie kłamie. Przedstawia patrolowego SUV-a opuszczającego rampę zjazdową z autostrady. Z impetem wpada do wody. Żadnych syren. Żadnych migających świateł sygnalizujących pościg. Tylko prędkość. Czysta, nierozcieńczona prędkość bez powodu. Kiedy reporterzy zapytali Chituuda, na jaki telefon odpowiada funkcjonariusz, jego odpowiedź była kategoryczna.
Zupełnie nie.
Dlaczego policyjne systemy śledzenia zmieniają się po wypadkach
Konsekwencje materialne były poważne, ale na szczęście udało się uniknąć ofiar w ludziach. Zarówno zastępca, jak i jego psi partner K-9 wyszli z wypadku bez poważnych obrażeń. Szczęśliwe wypadki często zdarzają się w głupich sytuacjach, ale szczęście nie naprawia samochodu. Funkcjonariusze natychmiast uznali SUV za szkodę całkowitą.
Podczas odprawy Chituud nie upiększał faktów. Zauważył, że chociaż samochód został zniszczony, prawie zginęły osoby. Mogłeś zabić kierowcę. Mogłeś zabić jego partnera. Mogłeś potrącić cywilnego kierowcę na tym zjeździe. Zadania specjalne zastępcy zostały już odwołane. Zespół Sił Specjalnych (SWAT). Jednostka K-9. Wszystko zostaje anulowane. Trwa wewnętrzne dochodzenie.
Sprawa wyróżnia się na tle zwykłych skarg dotyczących niebezpiecznych pościgów policyjnych. Panuje stereotyp, że policjanci jeżdżą lekkomyślnie, bo ścigają przestępców. Nie o to tutaj chodzi. Żaden przestępca nie był zaangażowany. Żadna sytuacja nadzwyczajna nie uzasadniała takiej prędkości. Brak uzasadnienia sprawia, że incydent zastępcy utonięcia radiowozu w stawie przy nadmiernej prędkości jest szczególnie szokujący dla opinii publicznej. Nie była to taktyka wysokiego ryzyka, która mogła się nie udać. To była po prostu nieostrożna jazda przy prędkościach autostradowych.
Jak szeryf powiatu wolskiego tropi zastępców
Główną zmianą w tej historii nie są działania dyscyplinarne. I nowa polityka.
Hrabstwo Volu wdraża system śledzenia prędkości zastępców i raportowania przełożonym. Regularnie. Jeżeli zostanie zaobserwowane, że zastępca przekracza prędkość bez sprawdzalnego uzasadnienia sytuacji awaryjnej, musi on wyjaśnić swoje działania. Jeżeli wyjaśnienia nie satysfakcjonują kierownictwa, następuje postępowanie dyscyplinarne.
Chituud nazwał to niefortunnym, że muszą tak rygorystycznie nadzorować specjalistów. * „Ale jeśli nie będziesz zachowywał się profesjonalnie, zmuszę cię do odpowiedniego zachowania.”*
To podkreśla szersze napięcie. Przyzwyczailiśmy się, że agencje śledzą nas. Rejestratorzy, którzy czytają tablice rejestracyjne. Kamery monitorujące. Śledzenie GPS w telefonach osobistych. Kiedy rząd monitoruje obywateli, można odnieść wrażenie, że narusza to ich prywatność. Nadzór pracowników rządowych? To inna sprawa. Drogi publiczne. Finansowanie publiczne. Oczekiwanie społeczne, że prawo jest równe dla wszystkich, także tych, którzy go przestrzegają.
Jedną z najbardziej utrzymujących się skarg na organy ścigania jest przekonanie, że funkcjonariusze uważają się za stojących ponad przepisami ruchu drogowego. Ten system śledzenia próbuje sprawdzić zgodność z zasadami. Zarzuca smycz na kierownicę. Albo chociaż monitor.
Nikt nie wie, czy będzie to skuteczny środek odstraszający kolejnego funkcjonariusza decydującego się na przetestowanie sprzęgła na mokrej autostradzie. Pieniądze można zastąpić. Życie nie zawsze jest takie. Jednak na razie równowaga została przywrócona dzięki rachunku za złomowanie pojazdów na kwotę 73 000 dolarów i zawieszeniu zastępcy.


















