Oddajesz klucze. Akceptujesz samochód tymczasowy. Oczekujesz bezpiecznego powrotu do domu, a nie pogrążania się w stanie całkowitej inwigilacji.
Dokładnie to przydarzyło się jednej z klientek Audi, gdy odebrała Q7 z serwisu.
Wewnątrz panował porządek. Silnik mruczał równo i bez zarzutu. Ale potem to zobaczyła. Po stronie pasażera, na przedniej szybie, niczym niemrugające bóstwo, stał masywny czarny sześcian. Później dowiedziała się, że było to „Oko Saurona”. W rzeczywistości była to Lytx DriveCam. System śledzenia floty. Firmy kupują tego typu sprzęt, żeby kontrolować kierowców ciężarówek kradnących szefom jogurty, a nie po to, żeby grzecznie zmieścić się w naprawianym samochodzie.
Teraz czuje się obserwowana. Czuje się bezbronny.
Czym jest Lytx DriveCam w Audi
To nie był tylko aparat. To był cały system.
Po uruchomieniu silnika urządzenie ożywa. W zestawie dwa obiektywy. Patrzymy przed siebie i rejestrujemy drogę niczym zwykła kamera DVR. Drugi skierowany jest do wewnątrz. Patrzy na kierowcę. Dla pasażerów. Rejestruje każdy ruch. Każde spojrzenie.
Sprzęt ten dostarcza dane do zastrzeżonego systemu wizyjnego Lytx. Sztuczna inteligencja przetwarza strumień wideo. System analizuje zachowanie kierowcy w czasie rzeczywistym.
Nie patrzysz na drogę? System to odnotuje. Czy jedziesz zbyt blisko? Nagra agresję. Czy wykonałeś telefon? Sygnał. Przekroczyłeś dozwoloną prędkość? Nagrany. Przeszedłeś na czerwonym świetle? Nagrany.
Pomysł, mówi Lytx, polega na poprawie bezpieczeństwa. Sygnały dźwiękowe powinny Cię ostrzec. Przypomnienie, że dorośli powinni jeździć bezpiecznie.
Brzmi świetnie.
Teoretycznie.
Problem prywatności pracowników służby zdrowia
Tutaj teoria spotyka się z trudną rzeczywistością.
Właściciel tymczasowego Q7 pracuje w branży opieki zdrowotnej. To ma znaczenie. Nie dla osobistego komfortu, ale ze względów prawnych. Pracuje z pacjentami. Zajmuje się poufnymi informacjami medycznymi. Przepisy HIPAA nie są wytycznymi; Są to bariery żelbetowe, których zadaniem jest ochrona ludzi w najbardziej bezbronnych momentach.
Ponieważ kamera stale filmuje wnętrze samochodu, nie może swobodnie rozmawiać.
Nie może odbierać połączeń od współpracowników. Nie może omawiać aktualnych informacji na temat przypadków pacjentów, nawet mając telefon przy uchu i włączony zestaw głośnomówiący. Mikrofon wewnątrz urządzenia to słyszy. Nagrywa dźwięk. Narusza to protokoły dotyczące prywatności.
Jeśli opieka nad pacjentką opóźnia się, ponieważ boi się ona odebrać telefon w samochodzie dealera, kto jest za to odpowiedzialny? Kupiec? Firma flotowa, która kupiła kamery? Audi?
Nikt jeszcze nie wie tego na pewno.
Dealer czy oszust?
Nasuwa się ciągłe pytanie: Skąd dealerzy zdobywają te urządzenia i dlaczego instalują je w pojazdach zastępczych?
Lytx na swojej stronie internetowej nie wymienia Audi wśród swoich partnerów. Technologia ta stanowi standardowe wyposażenie flot komercyjnych – kierowców ciężarówek, kurierów, służb utrzymania ruchu. Rzadko można go spotkać w monitorowaniu pojazdów konsumenckich, a już na pewno nie w pojazdach zastępczych przeznaczonych dla tymczasowej wygody płacących klientów.
To wskazuje na samego sprzedawcę. Najprawdopodobniej jedna osoba po obejrzeniu katalogu Lytx podjęła decyzję, kupiła zestaw i zainstalowała go bez pytania.
„Zapytaliśmy Audi, czy firma uczestniczy w systemach monitorowania instalowanych przez dealerów, czy kierowcy pojazdów tymczasowych są o tym informowani i czy mogą odmówić korzystania z tej technologii. Audi odpowiedziało, że prowadzi dochodzenie.”
Audi nie powiedziało zbyt wiele. Nie potwierdzili, czy instalacja pochodzi z Bawarii, czy też jest to lokalna decyzja dealera z Ohio. Nie wyjaśnili, dlaczego klienci nie zostali ostrzeżeni przed podpisaniem umowy najmu. Po prostu „rozpatrują sytuację”.
Te rozmyte ramy czasowe są denerwujące. Nakłada ciężar ochrony prywatności na osobę, która nie miała wyboru. Potrzebujesz samochodu. Sprzedawca zapewnia mu wbudowany system śledzenia. Weź to lub zostaw. Jeśli wyjedziesz, nastąpi opóźnienie w wymianie oleju.
Czy można wyłączyć kamerę?
Najprawdopodobniej nie.
Urządzenia te są zwykle wbudowane w instalację elektryczną pojazdu i nie zawierają widocznego wyłącznika zasilania. Działają nawet po wyjęciu klucza z zamka, jeśli są podłączone do akumulatora lub innego źródła. Ich usunięcie wymaga przecięcia przewodów. Przyklejanie soczewek nie pomoże, jeśli strumień audio jest nadal transmitowany do serwera w chmurze.
Nie ma prostego przycisku „zrezygnuj”.
Przepisy dotyczące floty pojazdów w Stanach Zjednoczonych zasadniczo potwierdzają prawo pracodawcy do kontroli sprzętu. Sądy często stają po stronie firm, argumentując, że korzystanie z udostępnionego pojazdu oznacza zgodę na śledzenie. Ale tymczasowy samochód do użytku osobistego podczas naprawy wygląda inaczej. Jest to tymczasowa wymiana autonomii.
Co będzie dalej
Portal technologiczny TechSpot omawiał tę sytuację już wcześniej. Zadaliśmy pytania. Czekamy na odpowiedzi.
Mamy teraz piękną Q7 naprawiającą oko i klienta, który czuje się jak bohaterka powieści dystopijnej. Granica pomiędzy monitorowaniem bezpieczeństwa a inwazyjną inwigilacją jest w porządku. W takim przypadku może być całkowicie nieobecny.
Jedno jest jasne. Wynajmując samochód, sprawdź swój pulpit nawigacyjny. Poszukaj pudełka na przedniej szybie. Ponieważ patrzy na coś więcej niż tylko na drogę.
Ona cię obserwuje.
I nie pyta o pozwolenie.


















